20.09.2023, 17:13 ✶
Darcy Lockhart tak naprawdę nie kibicował żadnemu z zawodników.
Może, tylko może, miał odrobinę sympatii wobec Louvaina, bo ten traktował go z szacunkiem i przesłał mu całkiem sporo pieniędzy - a chociaż ostatnio do skrytki Darcy'ego wpływały coraz wyższe kwoty, jeszcze umiał to docenić. Ale za wywiad z Erikiem Lockhart dostał całkiem miłe wynagrodzenie, sporo pochwał i podwyżkę pensji, więc gdyby przyszło mu walczyć z Lestrangem, to nie tak, że szczególnie mocno liczyłby na zwycięstwo tego pierwszego.
Także nie, nie miał tu jakichś faworytów, za to bardzo czekał na moment, w którym jeden z nich walnie nosem o podłogę areny pojedynkowej. Bo prawda była taka, że im zazdrościł. Był zazdrosny, bo każdy z tych czterech mężczyzn urodził się bogaty. Był zazdrosny, bo z pewnością każdy z nich na pstryknięcie palców mógł mieć każdą dziewczynę, która akurat go zainteresowana. (Może nawet Eunice. Oby nie Eunice. Ale inne na pewno od razu rzucały się im w ramiona.) Był zazdrosny, bo ich rodziny były dużo bardziej wpływowe niż ród Lockhartów i bez trudu przyszło im zdobycie sławy, o którą on musiał zabiegać.
Najbardziej byłby zadowolony, gdyby wszyscy poogłuszali się nawzajem.
Krył to jednak doskonale i po prawdzie teraz tę zazdrość przyćmiewała ekscytacja. Oto on, Darcy Lockhart, zasiadał na trybunach, w loży dla VIPów, obok sławnych i bogatych. Ubrany w nowiutką koszulę, kupioną w Domu Mody Rosierów - kosztowała absurdalnie dużo, ale była tego warta - wyprostowany, ze starannie zaczesanymi, jasnobrązowymi włosami, wcale nie odstawał od tych wszystkich czystokrwistych. Poza tym ten pojedynek, niezależnie od tego, kto go wygra, ściągał uwagę i artykuł o nim znów przyciągnie uwagę do Darcy'ego. A Lockhart nie miał zamiaru być tak głupi, jak niektórzy Skeeterowie, i narażać się tym sławnym i bogatym. W tekście nie będzie złośliwostek o tym, jakie to wszystko było głupie i że walka o cnotę Loretty Lestrange nie miała żadnego sensu, bo zgubiła ją na pewno jeszcze w Hogwarcie. Planował wszystko opisać tak, by zaciekawić czytelników - może wspomni o Beltane, może o swoim ostatnim wywiadzie z Erikiem, może jeśli na scenie zamiast Lou stanie w pewnym momencie Bulstrode, zasugeruje, że ten w istocie spotyka się z Lorettą i stąd tak chętnie towarzyszy przyjacielowi w walce z Nottem? - ale też by należycie pochwalić umiejętności bojowe zwycięzcy. O przegranym litościwie nie napisze nic złośliwego - inni zrobią to za niego, a sprawę załatwi zrobione w odpowiednim momencie zdjęcie, ilustrujące tekst.
Darcy rozsiadł się na trybunach, całkiem z siebie zadowolony, zrelaksowany, uśmiechnięty. W kieszeni miał notatnik i samopiszące pióro, na szyi aparat. Uniósł go, aby zrobić zdjęcie, kiedy pojawią się zawodnicy, a jeżeli sekundanci byliby w pobliżu, to im również. Louvainowi, za tę vipowską wejściówkę, postarał się nawet zrobić fotografię udaną, chociaż przy jego sekundancie nie starał się już szczególnie mocno. Trochę drażniło go, jak bardzo dziennikarki w Proroku zachwycały się Atreusem tylko dlatego, że wszedł od jakiegoś tam Limbo. Podobnie Erik, ani trochę nie interesowało Darcy'ego, by wypadł na fotografii dobrze. (Numer dwa w rankingu! O Darcym nawet nie wspomniano! Nie potrzebowała dobrych zdjęć, skoro tak go lubiano.) Nad Nottem, po chwili namysłu, zlitował się, i też zrobił parę zdjęć, by wybrać potem najlepsze. Nott w końcu w oczach bardzo młodego Darcy'ego był już okropnie stary. Nie było potrzeby, żeby się nad nim dodatkowo znęcać.
Może, tylko może, miał odrobinę sympatii wobec Louvaina, bo ten traktował go z szacunkiem i przesłał mu całkiem sporo pieniędzy - a chociaż ostatnio do skrytki Darcy'ego wpływały coraz wyższe kwoty, jeszcze umiał to docenić. Ale za wywiad z Erikiem Lockhart dostał całkiem miłe wynagrodzenie, sporo pochwał i podwyżkę pensji, więc gdyby przyszło mu walczyć z Lestrangem, to nie tak, że szczególnie mocno liczyłby na zwycięstwo tego pierwszego.
Także nie, nie miał tu jakichś faworytów, za to bardzo czekał na moment, w którym jeden z nich walnie nosem o podłogę areny pojedynkowej. Bo prawda była taka, że im zazdrościł. Był zazdrosny, bo każdy z tych czterech mężczyzn urodził się bogaty. Był zazdrosny, bo z pewnością każdy z nich na pstryknięcie palców mógł mieć każdą dziewczynę, która akurat go zainteresowana. (Może nawet Eunice. Oby nie Eunice. Ale inne na pewno od razu rzucały się im w ramiona.) Był zazdrosny, bo ich rodziny były dużo bardziej wpływowe niż ród Lockhartów i bez trudu przyszło im zdobycie sławy, o którą on musiał zabiegać.
Najbardziej byłby zadowolony, gdyby wszyscy poogłuszali się nawzajem.
Krył to jednak doskonale i po prawdzie teraz tę zazdrość przyćmiewała ekscytacja. Oto on, Darcy Lockhart, zasiadał na trybunach, w loży dla VIPów, obok sławnych i bogatych. Ubrany w nowiutką koszulę, kupioną w Domu Mody Rosierów - kosztowała absurdalnie dużo, ale była tego warta - wyprostowany, ze starannie zaczesanymi, jasnobrązowymi włosami, wcale nie odstawał od tych wszystkich czystokrwistych. Poza tym ten pojedynek, niezależnie od tego, kto go wygra, ściągał uwagę i artykuł o nim znów przyciągnie uwagę do Darcy'ego. A Lockhart nie miał zamiaru być tak głupi, jak niektórzy Skeeterowie, i narażać się tym sławnym i bogatym. W tekście nie będzie złośliwostek o tym, jakie to wszystko było głupie i że walka o cnotę Loretty Lestrange nie miała żadnego sensu, bo zgubiła ją na pewno jeszcze w Hogwarcie. Planował wszystko opisać tak, by zaciekawić czytelników - może wspomni o Beltane, może o swoim ostatnim wywiadzie z Erikiem, może jeśli na scenie zamiast Lou stanie w pewnym momencie Bulstrode, zasugeruje, że ten w istocie spotyka się z Lorettą i stąd tak chętnie towarzyszy przyjacielowi w walce z Nottem? - ale też by należycie pochwalić umiejętności bojowe zwycięzcy. O przegranym litościwie nie napisze nic złośliwego - inni zrobią to za niego, a sprawę załatwi zrobione w odpowiednim momencie zdjęcie, ilustrujące tekst.
Darcy rozsiadł się na trybunach, całkiem z siebie zadowolony, zrelaksowany, uśmiechnięty. W kieszeni miał notatnik i samopiszące pióro, na szyi aparat. Uniósł go, aby zrobić zdjęcie, kiedy pojawią się zawodnicy, a jeżeli sekundanci byliby w pobliżu, to im również. Louvainowi, za tę vipowską wejściówkę, postarał się nawet zrobić fotografię udaną, chociaż przy jego sekundancie nie starał się już szczególnie mocno. Trochę drażniło go, jak bardzo dziennikarki w Proroku zachwycały się Atreusem tylko dlatego, że wszedł od jakiegoś tam Limbo. Podobnie Erik, ani trochę nie interesowało Darcy'ego, by wypadł na fotografii dobrze. (Numer dwa w rankingu! O Darcym nawet nie wspomniano! Nie potrzebowała dobrych zdjęć, skoro tak go lubiano.) Nad Nottem, po chwili namysłu, zlitował się, i też zrobił parę zdjęć, by wybrać potem najlepsze. Nott w końcu w oczach bardzo młodego Darcy'ego był już okropnie stary. Nie było potrzeby, żeby się nad nim dodatkowo znęcać.