20.09.2023, 19:11 ✶
Tak naprawdę Patrick wcale nie chciał rozmawiać o Limbo, o spotkanych tam duchach i o wspomnieniach ojca, które przywlókł ze sobą. Może gdyby sytuacja była inna, gdyby te wspomnienia były jakieś takie bardziej inwazyjne, gdyby przenikały przez jego życie w inny sposób, gdyby zmusiły go do stanięcia przed Mavelle, Victorią lub choćby Atreusem i powiedzenia na głos: tak, ja też je mam; może wtedy nie wahałby się. Nie zastanawiałby się nad tym, czy powinien im o nich powiedzieć.
Ale były inne. Ciągle pozostawały niechcianymi prezentami, bardziej jak kukułcze jaja, podrzuconymi do jego umysłu, ale przy tym pozostawały bardzo… osobiste. Sprawiały, że musiał przełknąć gorycz uświadomienia sobie, że ojciec naprawdę był otumaniony ideologią Grinewalda i nawet po śmierci nie żałował, że opowiedział się po jego stronie.
Steward nie do końca wiedział, czego powinien spodziewać się po spotkaniu z Victorią, Mavelle i Atreusem. Rozumiał, że chodzi o stan, który dotknął ich czwórkę po wizycie w limbo i w sumie zależało mu na tym, żeby przestać być zimnym. Ale czy myślał o tym, że mogą porozmawiać o cudzych wspomnieniach tkwiących w ich głowach? Chyba nie. Nie do końca.
Rozsiadł się wygodnie na fotelu. Wsłuchiwał w słowa Victorii, usilnie zastanawiając się nad tym ile powinien im powiedzieć. Bo coś na pewno. Brenna wysłała mu wiadomość o Lestrange. Od Mavelle wiedział, że i ona miała cudze wspomnienia w głowie. On też. A Atreus?
Wzruszył ramionami, gdy podłapał spojrzenie Bones.
- Mam. Nie mam. Coś mam, ale to takie… - zamyślił się na krótki moment. – Tak, one rzeczywiście wyglądają jak moje. Trudno je rozdzielić i pewnie, gdyby nie rozmowa z tobą – tu spojrzał w stronę Mavelle. – Długo nie zrozumiałbym, że nie są moje. Wiecie, coś w rodzaju: siedzę z rodzicami na plaży i patrzę na morze – opisał jedno ze wspomnień. Nic nadzwyczajnego. Nawet nie załapał, że to nie jest jego. – I dowiedziałaś się czy to minie? – zapytał Victorię.
Ale były inne. Ciągle pozostawały niechcianymi prezentami, bardziej jak kukułcze jaja, podrzuconymi do jego umysłu, ale przy tym pozostawały bardzo… osobiste. Sprawiały, że musiał przełknąć gorycz uświadomienia sobie, że ojciec naprawdę był otumaniony ideologią Grinewalda i nawet po śmierci nie żałował, że opowiedział się po jego stronie.
Steward nie do końca wiedział, czego powinien spodziewać się po spotkaniu z Victorią, Mavelle i Atreusem. Rozumiał, że chodzi o stan, który dotknął ich czwórkę po wizycie w limbo i w sumie zależało mu na tym, żeby przestać być zimnym. Ale czy myślał o tym, że mogą porozmawiać o cudzych wspomnieniach tkwiących w ich głowach? Chyba nie. Nie do końca.
Rozsiadł się wygodnie na fotelu. Wsłuchiwał w słowa Victorii, usilnie zastanawiając się nad tym ile powinien im powiedzieć. Bo coś na pewno. Brenna wysłała mu wiadomość o Lestrange. Od Mavelle wiedział, że i ona miała cudze wspomnienia w głowie. On też. A Atreus?
Wzruszył ramionami, gdy podłapał spojrzenie Bones.
- Mam. Nie mam. Coś mam, ale to takie… - zamyślił się na krótki moment. – Tak, one rzeczywiście wyglądają jak moje. Trudno je rozdzielić i pewnie, gdyby nie rozmowa z tobą – tu spojrzał w stronę Mavelle. – Długo nie zrozumiałbym, że nie są moje. Wiecie, coś w rodzaju: siedzę z rodzicami na plaży i patrzę na morze – opisał jedno ze wspomnień. Nic nadzwyczajnego. Nawet nie załapał, że to nie jest jego. – I dowiedziałaś się czy to minie? – zapytał Victorię.