20.09.2023, 23:02 ✶
Rozpoczęcie stypy i podsumowanie
Cmentarz opustoszał. Żałobnicy, ubrani w czerń bądź mundury, znikali jeden po drugim z nekropolii, pozostawiając za sobą kamienny, spękany grobowiec i leżące na nim świeże kwiaty. Panowała tu cisza, zakłócana jedynie przez szum wiatru, a błękitne niebo, słoneczne promienie i fruwające w okolicy owady tylko powiększały ten kontrast, między światem żywych a chłodem i ciemnością za zamkniętymi drzwiami rodzinnego mauzoleum, w którym złożono szczątki Derwina.
W domu Longbottomów powoli gromadzili się kolejni goście. Jeremiah witał gości, podczas gdy jego córka i żona, w asyście skrzatki oraz osób, które zdecydowały się pomóc, dbały o to, aby każdy znalazł swoje miejsce. Na stołach już wcześniej przygotowano zimne przekąski, kanapki, owoce i ciasta zamówione u Nory, a potem zaczęto serwować także zupy - rosół lub jarzynową, w zależności od życzenia. Pomoc Aveliny została przyjęta, chociaż i Paxton nie dostała szczególnie dużo do roboty, bo większość rzeczy została przygotowana wcześniej, a skrzatka dwoiła się i troiła. Nie panowała radosna atmosfera, ale też rozmowy tu i ówdzie toczyły się całkiem żywo, choć w przypadku członków rodziny znać było przygnębienie. Wreszcie po posiłku wzniesiono ostatni toast ku czci Derwina Longbottoma.
Gdy zaś niebo zaczęło powoli ciemnieć, ci goście, którzy nie wiedzieli o żadnych podziemnych organizacjach, zebrali się do wyjścia, reszcie pozostało przygotować się do ostatniego punktu na dzisiejszej liście rzeczy do zrobienia: udanie się do Strażnicy, gdzie zbierał się Zakon Feniksa.
Po raz pierwszy bez jednego ze swoich - do niedawna - najważniejszych członków.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.