09.11.2022, 02:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2022, 02:26 przez Dora Crawford.)
Brenna sięgnęła po różdżkę z wyraźną wprawą i szybkością osoby, która korzystała z niej nad wyraz często w pracy, a następnie rzuciła zaklęcie, które chyba było pierwszym lepszym, które przyszło jej do głowy. Dora nie kwestionowała tychże wyborów, bo po pierwsze, wciąż jej główną aspiracją w tym momencie było nie puścić Longbottom i to właśnie to w większości zajmowało jej myśli, a po drugie - pewnie sama w podobnej sytuacji nie dałaby razy odpowiednio zebrać myśli. Zaklęcie jednak, jakby nie patrzeć, było po prostu ryzykowne. Ryzykowało zaprószeniem okna lub podpaleniem nogawki. Co do pierwszego przypadku, to na szczęście panowały niesprzyjające ku temu warunki - wilgoć wciąż otulała roślinność, chociaż nieco ograniczając zagrożenie pożarowe. Odzież też, jak można było się spodziewać, zajęła się od zaklęcia i Menodora mogła mieć tylko nadzieję, że nie na tyle, by dotkliwie Brennę poparzyć.
Na szczęście jednak, pnącze chyba wystraszyło się pokazu siły. O ile w ogóle mogło odczuwać coś takiego jak strach, rzecz jasna. Puściło, a obie dziewczyny upadły na ziemię. To jak Dora walczyła o zatrzymanie Brenny spowodowało, że pozbawiona przeciwstawnej siły, poleciała do tyłu, lądując na tyłku i obijając go sobie porządnie. Jęknęła, czując jak obija sobie kość ogonową i szczęka zębami. Ból i zaskoczenie zatrzymało ją na chwilę, ale kiedy się otrząsnęła i usłyszała Brenn, poderwała się i doskoczyła do niej, dołączając również do wzywania wszelkich choler.
Złapała za skrawek spódnicy, próbując nią zdusić płomień, który radośnie podskakiwał na nogawce jej towarzyszki, znajdując swoje odzienie jako jedyną rzecz chociaż odrobinę nadającą się do zgaszenia ognia. Próba okazała się sukcesem, bo po chwili płomień zgasł wreszcie, a Dora mogła pomóc Brennie odsunąć się od miejsca gdzie chciała ją wciągnąć nawiedzone ziele.
- Nie wiem. Nie wiem i nie chcę wiedzieć - kłamała. Chciała wiedzieć, jak najbardziej, ale teraz co innego zaprzątało jej głowę. - Nic ci nie jest? Jak twoja noga? Nie poparzyłaś się?? - zapytała z troską, małymi kroczkami chcąc odciągnąć Longbottom jak najdalej od miejsca zdarzenia, a jednocześnie przyjrzeć się osmalonej nogawce, żeby upewnić się, czy wszystko jest okej. Oczywiście, wyglądało to co najmniej dziwacznie, ale wyjątkowo chciała zrobić te dwie rzeczy jednocześnie. - Myślałam, że one miały atakować zagrożenie? Myślisz, że to przez to, że zapukała w to drzewo? - zmarszczyła brwi, wyraźnie zmartwiona, czym mogły się naradzić diabelskim sidłom.
Na szczęście jednak, pnącze chyba wystraszyło się pokazu siły. O ile w ogóle mogło odczuwać coś takiego jak strach, rzecz jasna. Puściło, a obie dziewczyny upadły na ziemię. To jak Dora walczyła o zatrzymanie Brenny spowodowało, że pozbawiona przeciwstawnej siły, poleciała do tyłu, lądując na tyłku i obijając go sobie porządnie. Jęknęła, czując jak obija sobie kość ogonową i szczęka zębami. Ból i zaskoczenie zatrzymało ją na chwilę, ale kiedy się otrząsnęła i usłyszała Brenn, poderwała się i doskoczyła do niej, dołączając również do wzywania wszelkich choler.
Złapała za skrawek spódnicy, próbując nią zdusić płomień, który radośnie podskakiwał na nogawce jej towarzyszki, znajdując swoje odzienie jako jedyną rzecz chociaż odrobinę nadającą się do zgaszenia ognia. Próba okazała się sukcesem, bo po chwili płomień zgasł wreszcie, a Dora mogła pomóc Brennie odsunąć się od miejsca gdzie chciała ją wciągnąć nawiedzone ziele.
- Nie wiem. Nie wiem i nie chcę wiedzieć - kłamała. Chciała wiedzieć, jak najbardziej, ale teraz co innego zaprzątało jej głowę. - Nic ci nie jest? Jak twoja noga? Nie poparzyłaś się?? - zapytała z troską, małymi kroczkami chcąc odciągnąć Longbottom jak najdalej od miejsca zdarzenia, a jednocześnie przyjrzeć się osmalonej nogawce, żeby upewnić się, czy wszystko jest okej. Oczywiście, wyglądało to co najmniej dziwacznie, ale wyjątkowo chciała zrobić te dwie rzeczy jednocześnie. - Myślałam, że one miały atakować zagrożenie? Myślisz, że to przez to, że zapukała w to drzewo? - zmarszczyła brwi, wyraźnie zmartwiona, czym mogły się naradzić diabelskim sidłom.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.