21.09.2023, 00:39 ✶
Brenna
Neville posłał Brennie obojętne spojrzenie, ale zamiast patrzeć na jej twarz, skupił uwagę na bransoletce z pereł, którą nałożyła na dzisiejszy bal. Regularnie tak robił, i Sedley nie mogła być wcale pewna czy chodziło o to, że po prostu nie mógł na nią patrzeć, czy też okazywał w ten sposób lekceważenie.
- Przecież rozmawiamy teraz – zauważył idealnie pozbawionym emocji głosem. Wyglądał nienagannie, idealnie przygotowany na uczestnictwo w balu. Lubił pozory, ale nawet one nie przekonały go, by podczas rejsu dzielili jedną kajutę. W towarzystwie mówił, że to dla ich wspólnej wygody, co rozpuszczona żona Heinzela przyjęła z zachwytem (ba, Danielle głośno pogratulowała Brennie tego jakiego ma dobrego i opiekuńczego męża). – Wiesz, że ostatnim razem wezwał mnie młodszy oficer, bo przyłapano Madeleine na myszkowaniu w kajutach pracowników? – zapytał, wreszcie kierując spojrzenie prosto w oczy Brenny. Miał ciemne, pozbawione wyrazu tęczówki, z których jak z księgi dało się wyczytać: Masz dwa zadania: dobrze się prowadzić i pilnować dziecka. Do tego drugiego wzięłaś sobie nawet niańkę i dalej ci nie wychodzi. – Mam nadzieję, że nie biega teraz w jakiejś kotłowni albo pralni.
Przesunął się w drzwiach, jakby rozważał czy wypuścić Brennę na korytarz, czy jeszcze coś jej powiedzieć. Wreszcie złapał żonę za ramię. Miał lodowato zimną rękę.
- Musimy znaleźć ją przed początkiem balu. Powinniśmy się pojawić na nim razem.
Kiedy wyszli na korytarz zamigotało światło.
Atreus
Mark Cavendish wzruszył ramionami.
- Myślisz, że jest aż tak znudzona, że pozwoli się pocałować byle pierwszemu mężczyźnie, który spróbuje to zrobić? – zapytał z wahaniem. Nie reagował, gdy Atreus pomagał mu w zawiązaniu muszki. Potem sam podszedł do lustra i zapatrzył się na swoje odbicie. – A pewnie, że wiem jakie ma skłonności. Kiedy ty łoisz w karty, ja od tygodnia ich obserwuję – przyznał się bezczelnie.
Mark narzucił na ramiona marynarkę.
- Zresztą, kojarzysz ją w ogóle? Jest całkiem ładniutka – dodał, kierując się w stronę drzwi. – O, mam lepszy pomysł. Załóżmy się o pięćdziesiąt funtów. Przegrany idzie do Sedleya i donosi mu, że ma niewierną żonę. Dam ci fory i jak ją zobaczę to przynajmniej powiem ci która to.
Zaczekał aż Atreus wyjdzie na korytarz a potem zamknął drzwi do kajuty na zamek. Światło znajdujące się na korytarzu zamigotało.
- A wydaje się, że to taki wspaniały i bogaty statek – rzucił kwaśno.
Mavelle
Anne uniosła głowę i popatrzyła na Mavelle. Nie była ładną dziewczyną: zbyt chuda, dość blada o dłuższym niż wypadało nosie, wąskich ustach i dużych migdałowatych oczach przypominała czaplę. Ale Augustus Arrow był bogatym kaleką i chyba Anne wydawało się, że wystarczy mu kilka ciepłych spojrzeń, parę dłuższych rozmów i obecność, by wreszcie porzucił swoje uczucia do Aveliny i popatrzył na nią.
- Sir James Howard nie powinien tak traktować Marianne – powiedziała powoli. Zmarszczyła brwi, jakby myślała o czymś intensywnie i to myślenie sprawiało jej ból. – Ja… Byłam dzisiaj z Aveliną i jej matką w… - urwała, dotknęła ręką czoła. – Biedna Marianne – powtórzyła. – Szkoda mi Marianne tylko… ja chyba nie pamiętam…
- Czy to jest na pewno najrozsądniejszy moment byście obie teraz rozmawiały o jakieś Marianne? Jedyna, którą kojarzę to panna Fawley, mieszka razem z matką trzy kajuty dalej od naszej kajuty – wtrąciła ich matka.
Kobieta zbliżyła się do stolika, na którym stała szkatułka z biżuterią. Otworzyła ją w poszukiwaniu czegoś, co podpasowałoby im do sukienek. Szkoda, że wszystko się w środku znajdowało było tanimi podróbkami.
- Miałaś tańczyć na balu, będziesz płakać na pogrzebie – wymamrotała pod nosem Anne.
Tura trwa do 23.09.2023 roku do godziny 21.00