• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[2.06.1972] 0°C Like my heart

[2.06.1972] 0°C Like my heart
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#15
21.09.2023, 01:04  ✶  

Poruszył się niespokojnie, stanął prawie na palcach, wtapiał się w ścianę, chcąc uciec przed tym naciskiem. Przed bólem, którego tak się bał, którego tak nienawidził, bo... bo był za słaby. Zawsze, ciągle, non stop za słaby. Bo mógł sobie chcieć, mógł się starać, ale niektórych rzeczy w tym świecie zmienić się nie dało. Albo od niektórych odwracaliśmy spojrzenie, uznając, że się nie da, bo tak było wygodniej. W końcu lepszy był Atreus, który nosił wysoko głowę niż ten, który ją pochylał w wyrazie swojej bezsilności. Nasze odbicie w lustrze - ach, tak, tak, ten w lustrze to niestety ja. Przecież te słowa znał każdy, kto choć trochę wsłuchał się w muzykę. I największym osiągnięciem człowieka było stanięcie przed tym lustrem i powiedzenie dokładnie tego, o czym się myśli. Jeszcze większym - powiedzenie to komuś innemu. Akceptacja błędów? Ha... Obaj tego nie akceptowali, ale w tej potyczce, jaka miała tutaj miejsce, mieli to nieszczęście, że byli odbiciem samych siebie. Bo to, w co spoglądali, były niczym innym jak barwnymi zwierciadłami. Nieszczęsnymi, bo nie przekazywały wizji klarownej, a dokładnie tę najgorszą stronę siebie samego zabarwioną odczuciami, brudem, syfem... To obrzydlistwo, czemu musimy tak na siebie patrzeć? No czemu, Atreusie? Laurent złapał głębszy wdech i znów go zatrzymał na chwilę, choć starał się oddychać normalnie. NORMALNIE w tym szybko uderzającym sercu i... tak, to prawda. W oczach Laurenta był strach, ale był też ogromny smutek i zmartwienie. Strach nie tego pierwotnego rodzaju, a przynajmniej nie tylko tego. Strach o drugą osobę. Współczucie było chyba dobrym słowem na błyski w tej morskiej toni, teraz tak szeroko otwartej. Laurent zawsze miał duże oczy. Teraz były ogromnymi okienkami na ten świat - świat Atreusa Bulstrode'a.

- J-ja... przepraszam, nie wiedziałem, że nie zadziała! - Kuło go to boleśnie - to spojrzenie, ta sytuacja. Te słowa. Czuł się jak zaganiane w kąt zwierzę, zaszczute, ale nie poddawał się temu odczuciu. Starał się nie poddawać, kiedy myśli się rozpierzchały, bo Atreus wchodził do jego świata i... cóż, jego świat się zawalił. Więc może dobrze było również zawalić inny..? Siła odśrodkowa. Nagana za popełnione zbrodnie, bo przecież - nie trzeba było tego mówić. - Atreusie ja się na tym nie znam, próbuję dla was... próbuję dla ciebie zrobić, co mogę! Nie dajesz sobie pomóc! - Znowu spróbował się szarpnąć, ale nie miał odwagi, żeby oderwać spojrzenie od mocy tych oczu, od tego... zaburzenia rzeczywistości, jakim Atreus malował świat. Od tego szaleństwa, które jak Otchłań go wciągało i nie było mowy, żeby wypuściło za pół darmo. Ta Otchłań była głodna. I znalazła łatwą pożywkę. Potrzebuje tego - tak podpowiadały myśli Laurenta. Że Atreus potrzebował się wyżyć, ale czy na pewno powinno to tak wyglądać? Na pewno potrzebował to z siebie wyrzucić, mówić... i teraz mówił. Ale na pewno nie w taki sposób, w jaki normalnie chciałby to przekazać. Bo rzeczywiście - to nie był Atreus. Nie ten sam, którego całe życie znał. - Przecież... chcę pozwolić ci odpocząć... przecież nawet przekazałem ci swoją energię... - Oczy Laurenta napełniły się łzami, bo to zza bardzo bolało. Nawet nie dotyk - słowa. Spojrzenie. Laurent czuł się taki... nic nie znaczący. Niepotrzebny. Zbędny. W całych swoich staraniach - wszystko to gówno warte. - Nie. To siebie nie akceptujesz! Wpadasz w tantrum, bo nie potrafisz spojrzeć sobie samemu w oczy! Przecież próbuję ci pomóc! OBUDŹ SIĘ WRESZCIE!



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (4471), Laurent Prewett (6973)




Wiadomości w tym wątku
[2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 07.09.2023, 11:28
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 13.09.2023, 03:43
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 13.09.2023, 13:33
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 14.09.2023, 22:11
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 23:37
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 15.09.2023, 21:43
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 15.09.2023, 22:17
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 17.09.2023, 23:07
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 11:39
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 18.09.2023, 19:41
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 21:03
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 20.09.2023, 23:44
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 21.09.2023, 00:14
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 21.09.2023, 00:49
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 21.09.2023, 01:04
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 21.09.2023, 01:28
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 21.09.2023, 01:48
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 21.09.2023, 02:18
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Laurent Prewett - 21.09.2023, 02:38
RE: [2.06.1972] 0°C Like my heart - przez Atreus Bulstrode - 21.09.2023, 02:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa