21.09.2023, 12:26 ✶
Orion i Pan Doktor mieli całkiem sporo wspólnego. Może i chłopiec jest jedynakiem, ale na pewno musi być bardziej samodzielni niż jego rówieśnicy z "lepszych" rodzin.
Mały Fletcher przez większość czasu jest sam w domu, tak więc nabył już umiejętność gotowania, sprzątania, a także samodzielnego poruszania się po mieście, będąc wyczulonym na zagrożenia.
-Kim byli Pana rodzice?- zapytał, nie zastanawiając się czy wypada. Czysta, dziecięca ciekawość.
-Doktor Ezechiel von Jundegingen- powiedział po cichu sam do siebie. Po czym jeszcze kilka razy powtórzył w myślach. Zamierzał zapamiętać to nazwisko i zapytać później o nie swoich rodziców.
-Jest Pan z Austriali?- Orion nie wiedział co to za kraj, ani gdzie leży. Coś tam kiedyś słyszał, ale jego wiedza geograficzna prawie że nie istniała. Był jednak podekscytowany samym faktem rozmowy z obcokrajowcem.
-Nie powinienem pić herbaty od nowo poznanych, może być otruta.- Oznajmił z pełną powagą. Nie brania jedzenia i picia od obcych to była zasada, o której rodzice przypominali mu praktycznie codziennie. Zamierzał jej przestrzegać jak przykazań. Poza tym, dziwne rozmowy, podejrzane głowy w słoiku i fakt, że mężczyzna jest z jakiegoś nie znanego mu kraju, nie wzbudzały w chłopcu zaufania.
Mały Fletcher przez większość czasu jest sam w domu, tak więc nabył już umiejętność gotowania, sprzątania, a także samodzielnego poruszania się po mieście, będąc wyczulonym na zagrożenia.
-Kim byli Pana rodzice?- zapytał, nie zastanawiając się czy wypada. Czysta, dziecięca ciekawość.
-Doktor Ezechiel von Jundegingen- powiedział po cichu sam do siebie. Po czym jeszcze kilka razy powtórzył w myślach. Zamierzał zapamiętać to nazwisko i zapytać później o nie swoich rodziców.
-Jest Pan z Austriali?- Orion nie wiedział co to za kraj, ani gdzie leży. Coś tam kiedyś słyszał, ale jego wiedza geograficzna prawie że nie istniała. Był jednak podekscytowany samym faktem rozmowy z obcokrajowcem.
-Nie powinienem pić herbaty od nowo poznanych, może być otruta.- Oznajmił z pełną powagą. Nie brania jedzenia i picia od obcych to była zasada, o której rodzice przypominali mu praktycznie codziennie. Zamierzał jej przestrzegać jak przykazań. Poza tym, dziwne rozmowy, podejrzane głowy w słoiku i fakt, że mężczyzna jest z jakiegoś nie znanego mu kraju, nie wzbudzały w chłopcu zaufania.