21.09.2023, 18:31 ✶
Rzuciła Anne mało rozumiejące spojrzenie. Prędzej by się spodziewała, że będzie rozpaczać nad Arrowem, nad tym, że nadal nie zwraca na nią uwagi - że da jakiś znak, iż zrozumiała nareszcie, że z tego nic nie wyjdzie. Nie mogło wyjść, bo jak?
Naprawdę, Arrow to były za wysokie progi dla kogoś takiego, jak Anne czy Mavelle. Gdyby chociaż za nimi stała jakaś pokaźna sumka, to jeszcze...
- Czyli niby jak? - spytała odruchowo, zastanawiając się, co jej strzeliło do głowy. Naprawdę, dlaczego nagle skupiła się na Marianne? I... dlaczego nie pamiętała? Zmarszczyła brwi, wygładzając fałdy założonej właśnie sukienki. Nie pamiętała. Dlaczego nie pamiętała? Nic jej nie było wiadomo, żeby siostra cierpiała na zaniki pamięci, a zresztą - wciąż była jeszcze młoda, zaś zapominalstwo to jednak domena starszych, czyż nie?
Zerknęła nieco bezradnie na matkę. Tak. Anne zdecydowanie była dziwna, bardzo dziwna i... nie wiedziała, co z tym fantem zrobić. Nie czekała, aż matka wybierze jakąś błyskotkę - ładną, ale w rzeczywistości nic niewartą - którą miałaby założyć. Kwestię balu jednak odsunęła na dalszy plan, podchodząc po prostu do siostry. Przykucnęła przy niej, ujęła za dłoń, próbując złapać Anne kontakt wzrokowy.
- Spokojnie, zastanów się. Byłaś z Aveliną i jej matką, i co dalej? - przemawiała łagodnie, niczym do małego dziecka, ignorując teraz matkę. Tak. Teraz, przed balem, może to nie był najlepszy moment na rozprawianie o jakiejś Marianne, ale siostra... mogła mieć o niej takie zdanie, jakie miała, ale jednak była siostrą.
- ... co masz na myśli? - spytała po chwili, marszcząc brwi. Pogrzeb...?
Naprawdę, Arrow to były za wysokie progi dla kogoś takiego, jak Anne czy Mavelle. Gdyby chociaż za nimi stała jakaś pokaźna sumka, to jeszcze...
- Czyli niby jak? - spytała odruchowo, zastanawiając się, co jej strzeliło do głowy. Naprawdę, dlaczego nagle skupiła się na Marianne? I... dlaczego nie pamiętała? Zmarszczyła brwi, wygładzając fałdy założonej właśnie sukienki. Nie pamiętała. Dlaczego nie pamiętała? Nic jej nie było wiadomo, żeby siostra cierpiała na zaniki pamięci, a zresztą - wciąż była jeszcze młoda, zaś zapominalstwo to jednak domena starszych, czyż nie?
Zerknęła nieco bezradnie na matkę. Tak. Anne zdecydowanie była dziwna, bardzo dziwna i... nie wiedziała, co z tym fantem zrobić. Nie czekała, aż matka wybierze jakąś błyskotkę - ładną, ale w rzeczywistości nic niewartą - którą miałaby założyć. Kwestię balu jednak odsunęła na dalszy plan, podchodząc po prostu do siostry. Przykucnęła przy niej, ujęła za dłoń, próbując złapać Anne kontakt wzrokowy.
- Spokojnie, zastanów się. Byłaś z Aveliną i jej matką, i co dalej? - przemawiała łagodnie, niczym do małego dziecka, ignorując teraz matkę. Tak. Teraz, przed balem, może to nie był najlepszy moment na rozprawianie o jakiejś Marianne, ale siostra... mogła mieć o niej takie zdanie, jakie miała, ale jednak była siostrą.
- ... co masz na myśli? - spytała po chwili, marszcząc brwi. Pogrzeb...?