Powinien był posłuchać ostrzeżeń sir Howarda i może tego będzie żałować, jeśli nie starczy mu czasu na podjęcie próby wydostania się stąd. Było to niezwykle osobliwe doświadczenie - mieć świadomość tego, kim się było i jednocześnie doświadczać wspomnień kogoś, kto umarł siedemdziesiąt lat temu. Obecni w tych wspomnieniach pasażerowie traktowali go jak pana Heinzela, będącego bogatym fabrykantem. Nie zamierzał tracić czasu na pozdrawianie ich ani jakiekolwiek rozmowy z nimi. Jednak docierały do niego ich słowa, sugerujące, że to co robił nie miało sensu. Przynajmniej tak to odbierał. Może mieli rację. Jeszcze mógł zawrócić.
Przemierzając ten ożywiony przez wspomnienia statek, kierował się ku kajutom zarówno pierwszej i drugiej klasy. Pani Fawley wyglądała na przedstawicielkę klasy drugiej i uznał, że dobrze byłoby rzucić okiem na należącą do czarownicy kajutę. Tę musiał jednak znaleźć, co mogło nie być tak prostym zadaniem w gąszczu tych wszystkich korytarzy i widniejących w nich setek drzwi, do nich prowadzących.
Jednak patrząc na to, że w tych wspomnieniach czarownica wyszła na górny pokład z ożywionymi czarną magią ciałami to podejrzewał, że może wyczuje jej swąd albo dostrzeże coś, co nie pozostawi wątpliwości, że ten pokój należy do czarownicy. Przy odrobinie szczęścia mógłby znaleźć tam interesujące go informacje. Wszystko, co działo się na tym statku wpływało na teraźniejszość a przeszłość mogła skrywać wskazówki albo nawet konkretne odpowiedzi. Czas go oczywiście trochę naglił, więc nie za bardzo miał ochotę na zabawę w podchody.
/Edycja za zgodną MG
Rzucam 2k100 na percepcję w poszukiwaniu drzwi do kajuty Fawleyówny
Akcja nieudana
Akcja nieudana