21.09.2023, 19:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.09.2023, 19:03 przez Brenna Longbottom.)
List przyszedł koło południa, napisany na byle jakim kawałku papieru. Litery z każdą linijką stawały się gęściejsze, aby zmieścić całą treść - i zajęły całą powierzchnię pergaminu. Przyniosła go nieznana ci sowa, ale pismo było już doskonale znajome.
16.06.72
Erik,
jestem w Mungu i ci dranie nie chcą mnie stąd wypuścić, chociaż już naprawdę prawie wszystko w porządku. O szesnastej zaczynam zmianę, musisz ją przejąć, wezmę za Ciebie dyżur weekendowy w przyszłym tygodniu, dobrze?
PS. Nie mów mamie.
PS2. NIE POZWÓL HEATHER IŚĆ SAMEJ NA NOKTURN. Może próbować Cię wrobić, że pozwoliłam albo coś. Otóż NIE pozwoliłam. Najlepiej w ogóle nie idźcie na Nokturn, załatwię to za dwa dni. (Nie to, że nie wierzę, że dałbyś sobie sam radę na Nokturnie, ale to wymaga trochę dyskrecji, a Ty nieważne, jak się ubierzesz, na czole masz napisane "Dżentelmen z wyższych sfer", a teraz jeszcze "Numer 2 w Rankingu Brytyjskich Kawalerów".)
PS3. Nic mi nie jest, jutro wracam do domu. I ten uzdrowiciel nie ma nic do powiedzenia na ten temat.
PS4. Jeśli ktoś Ci powie, że jakiś auror wniósł mnie rano umierającą do Munga, to przesada. Jak widać po tym liście, czuję się doskonale, jestem w swojej zwykłej formie, więc nie wierz w nic, co usłyszy i przekaże wam Dani. Miałam brudne ubranie i stąd tak to wyglądało. A Mavelle wcale nikogo nie udusiła, gdy mnie szukała. Tylko trochę nakrzyczała na parę osób, ale znasz Mav. Czasem zapomina, że nie mam już siedmiu lat.
PS5. Przyślij zwrotną sową jakąś książkę, dobrze? Położyli mnie w pustej sali. Pustej sali, rozumiesz?! Nie mam do kogo gadać. Chyba chcieli chronić przede mną innych pacjentów, chociaż niby to dla MOJEGO spokoju. Jestem pewna, że to dlatego, że ten drań uzdrowiciel był w Gryffindorze rok niżej i mnie pamięta. Weź coś z mojej półki, bo inaczej naprawdę będę umierać. Z NUDÓW.
PS6. Cholera, przecież dziś też nie wrócę na noc. Mama zauważy. Powiedz jej, że... nie wiem. Spadłam ze schodów, ale do jutra wszystko będzie dobrze? To nawet nie jest kłamstwo.
PS7. Nie chodzi tym razem o ZF. Pewnie zgłoszę to Harper, jak się stąd wydostanę.
Bren
Erik,
jestem w Mungu i ci dranie nie chcą mnie stąd wypuścić, chociaż już naprawdę prawie wszystko w porządku. O szesnastej zaczynam zmianę, musisz ją przejąć, wezmę za Ciebie dyżur weekendowy w przyszłym tygodniu, dobrze?
PS. Nie mów mamie.
PS2. NIE POZWÓL HEATHER IŚĆ SAMEJ NA NOKTURN. Może próbować Cię wrobić, że pozwoliłam albo coś. Otóż NIE pozwoliłam. Najlepiej w ogóle nie idźcie na Nokturn, załatwię to za dwa dni. (Nie to, że nie wierzę, że dałbyś sobie sam radę na Nokturnie, ale to wymaga trochę dyskrecji, a Ty nieważne, jak się ubierzesz, na czole masz napisane "Dżentelmen z wyższych sfer", a teraz jeszcze "Numer 2 w Rankingu Brytyjskich Kawalerów".)
PS3. Nic mi nie jest, jutro wracam do domu. I ten uzdrowiciel nie ma nic do powiedzenia na ten temat.
PS4. Jeśli ktoś Ci powie, że jakiś auror wniósł mnie rano umierającą do Munga, to przesada. Jak widać po tym liście, czuję się doskonale, jestem w swojej zwykłej formie, więc nie wierz w nic, co usłyszy i przekaże wam Dani. Miałam brudne ubranie i stąd tak to wyglądało. A Mavelle wcale nikogo nie udusiła, gdy mnie szukała. Tylko trochę nakrzyczała na parę osób, ale znasz Mav. Czasem zapomina, że nie mam już siedmiu lat.
PS5. Przyślij zwrotną sową jakąś książkę, dobrze? Położyli mnie w pustej sali. Pustej sali, rozumiesz?! Nie mam do kogo gadać. Chyba chcieli chronić przede mną innych pacjentów, chociaż niby to dla MOJEGO spokoju. Jestem pewna, że to dlatego, że ten drań uzdrowiciel był w Gryffindorze rok niżej i mnie pamięta. Weź coś z mojej półki, bo inaczej naprawdę będę umierać. Z NUDÓW.
PS6. Cholera, przecież dziś też nie wrócę na noc. Mama zauważy. Powiedz jej, że... nie wiem. Spadłam ze schodów, ale do jutra wszystko będzie dobrze? To nawet nie jest kłamstwo.
PS7. Nie chodzi tym razem o ZF. Pewnie zgłoszę to Harper, jak się stąd wydostanę.
Bren
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.