22.09.2023, 00:14 ✶
Kiedy usłyszał jej głos, poskładał czytaną gazetę i odłożył ją na znajdujący się między fotelami stolik, uśmiechając się do Victorii lekko.
- Dzień dobry - przywitał się z nią, puszczając nazwisko mimo uszu. Nie przeszkadzało mu to kompletnie, bo jakby nie patrzeć, sam zaczął się z nią na te nazwiska wymieniać w listach. - Mam wrażenie, że dzisiejsze wydanie jakoś poskąpiło artykułów na temat Beltane, Limbo i zimnych. Czuję się niemal rozczarowany tym, że nie wyłapałem w niej swojego nazwiska na pierwszej stronie - prychnął, oczywiście żartując. Lektura zwyczajnie nie prezentowała sobą niczego nowego, mieląc dokładnie te same tematy, które były na językach wszystkich od paru dni. Zero świeżości. Korzystając z tego, że Lestrange do niego dołączyła, zwrócił uwagę kelnerki, a kiedy ta się przy nich pojawiła, pytając czym może służyć, zamówił kawę.
- A co do zdrowia. Teoretycznie, jest dobrze, w praktyce mogłoby być lepiej - skrzywił się, ale tylko odrobinę, poprawiając marynarkę. - A jak ty się czujesz? Albo jak wszyscy się czujecie, mając na myśli i Mavelle i Patricka? Wypisali was wszystkich razem, więc zakładam, ze wiesz co nieco na temat również ich stanu zdrowia?
Jedną z pierwszych informacji, jaka dotarła do niego w kowenie, albo raczej o jaką zapytał, to czy pozostali pracownicy ministerstwa, którzy trafili z nim do limbo, byli cali i zdrowi. Żyli, taka odpowiedź padła, bo odnosił wrażenie, że niektórzy wstrzymywali się przed tym, żeby w połączniu z byciem zimnym użyć także określenia, że ktoś miał się dobrze. Sam nie wydawał się jakoś specjalnie tym na razie przejmować, bo może i przejmujące zimno było nieco nietypowe i przytłaczające, to Atreus nie wątpił że była to tylko chwilowa niedogodność, która minie szybciej jak później.
- Dzień dobry - przywitał się z nią, puszczając nazwisko mimo uszu. Nie przeszkadzało mu to kompletnie, bo jakby nie patrzeć, sam zaczął się z nią na te nazwiska wymieniać w listach. - Mam wrażenie, że dzisiejsze wydanie jakoś poskąpiło artykułów na temat Beltane, Limbo i zimnych. Czuję się niemal rozczarowany tym, że nie wyłapałem w niej swojego nazwiska na pierwszej stronie - prychnął, oczywiście żartując. Lektura zwyczajnie nie prezentowała sobą niczego nowego, mieląc dokładnie te same tematy, które były na językach wszystkich od paru dni. Zero świeżości. Korzystając z tego, że Lestrange do niego dołączyła, zwrócił uwagę kelnerki, a kiedy ta się przy nich pojawiła, pytając czym może służyć, zamówił kawę.
- A co do zdrowia. Teoretycznie, jest dobrze, w praktyce mogłoby być lepiej - skrzywił się, ale tylko odrobinę, poprawiając marynarkę. - A jak ty się czujesz? Albo jak wszyscy się czujecie, mając na myśli i Mavelle i Patricka? Wypisali was wszystkich razem, więc zakładam, ze wiesz co nieco na temat również ich stanu zdrowia?
Jedną z pierwszych informacji, jaka dotarła do niego w kowenie, albo raczej o jaką zapytał, to czy pozostali pracownicy ministerstwa, którzy trafili z nim do limbo, byli cali i zdrowi. Żyli, taka odpowiedź padła, bo odnosił wrażenie, że niektórzy wstrzymywali się przed tym, żeby w połączniu z byciem zimnym użyć także określenia, że ktoś miał się dobrze. Sam nie wydawał się jakoś specjalnie tym na razie przejmować, bo może i przejmujące zimno było nieco nietypowe i przytłaczające, to Atreus nie wątpił że była to tylko chwilowa niedogodność, która minie szybciej jak później.