22.09.2023, 00:40 ✶
Mógł sobie żartować, że w całkiem niezłej sali się znalazła, nie musząc jej dodatkowo dzielić z kimś innym, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby znalazł się w podobnej sytuacji, całkowicie odizolowany od kogoś innego, to trafiłby go szlag. Bycie przykutym do łóżka było dla niego jedną z najgorszych kar, jakich mógł doświadczyć w życiu i fakt, że Brenna jeszcze nie wstała z siebie i nie wyszła, był nawet godzien podziwu.
Siadając na skraju łóżka przyjrzał się jej uważnie, badawczym spojrzeniem lustrując jej stan zdrowia. Nie wyglądała tak źle, ale domyślał się że była to zasługa umiejętnie zapodanych eliksirów, które działały na nią już pewnie jakiś czas. Kiedy jeszcze szedł do niej korytarzem, spodziewał się czegoś gorszego, jakby miał ją zastać tu ledwo żywą, albo niemal nie do rozpoznania po tym, co czuł w nocy. Zamiast tego była zaledwie lekko wymęczona, posiniaczona i z zalepionym policzkiem.
- Wolałabyś zagadać innych na śmierć? - zapytał, przekrzywiając lekko głowę na bok i przyglądając się, jak rozpakowuje książkę z pergaminu, a potem na jej tytuł. A potem wyraźnie się musiał zastanowić, co powinien jej teraz powiedzieć. - Odnoszę wrażenie, że kiedy czyjaś córka trafia do szpitala, chciałoby się o tym wiedzieć. Pozwolę sobie jednak spekulować, że jeśli bardzo dużo swoich przygód podsumowujesz innym słowami, tylko nie mów mamie, tak jak do Mavelle na Nokturnie, to może to, co Erik miał na myśli to próba wyjaśnienia, czemu cię w ogóle nie ma w domu bez konieczności alarmowania ich - uśmiechnął się lekko, mając nadzieję że jego słowa były dla niej wystarczające.
Brenna nie była jedyną osobą, która dziwiła się, dlaczego Erik przesłał mu cokolwiek do przekazania, nie mówiąc o tym, że Bulstrode właśnie zastanawiał się nad tym, czy nie powinien nieco ewaluować swojej znajomości z Longbottomem, bo może do tej pory odbierał ją inaczej niż powinien? Nie wąpił, że otwierające zdania listu nie były czymś, na co Brenna spoglądałaby przychylnym spojrzeniem, więc na ten temat starał się siedzieć cicho.
- Cóż... zakładam że nie dostałaś mojej zwrotnej sowy, mimo że wspominałaś, żebym jej nie wysyłał. A skoro jej nie dostałaś i nie było cię z biurze to znaczyło, że coś stało i to poważnego, dodając do tego oczywiście... całą otoczkę, że to tak nazwę. Napisałem więc do Erika, uznając że Mavelle nawet jeśli cos będzie wiedzieć to z miejsca mnie zbyje, bo ostatnio odniosłem wrażenie, że niezbyt za mną przepada bo spacerze po Nokturnie, a twój brat uznał że skoro i tak cię szukam, to równie dobrze mogę robić za posłańca. - westchnął na koniec, pochylając się do przodu i opierając łokcie na kolanach.
- Aż tak bardzo nie chcesz mnie widzieć? - zapytał, uśmiechając się do niej zadziornie i zaraz wskazując ruchem głowy na książkę. - Jest chociaż o czymś ciekawym?
Siadając na skraju łóżka przyjrzał się jej uważnie, badawczym spojrzeniem lustrując jej stan zdrowia. Nie wyglądała tak źle, ale domyślał się że była to zasługa umiejętnie zapodanych eliksirów, które działały na nią już pewnie jakiś czas. Kiedy jeszcze szedł do niej korytarzem, spodziewał się czegoś gorszego, jakby miał ją zastać tu ledwo żywą, albo niemal nie do rozpoznania po tym, co czuł w nocy. Zamiast tego była zaledwie lekko wymęczona, posiniaczona i z zalepionym policzkiem.
- Wolałabyś zagadać innych na śmierć? - zapytał, przekrzywiając lekko głowę na bok i przyglądając się, jak rozpakowuje książkę z pergaminu, a potem na jej tytuł. A potem wyraźnie się musiał zastanowić, co powinien jej teraz powiedzieć. - Odnoszę wrażenie, że kiedy czyjaś córka trafia do szpitala, chciałoby się o tym wiedzieć. Pozwolę sobie jednak spekulować, że jeśli bardzo dużo swoich przygód podsumowujesz innym słowami, tylko nie mów mamie, tak jak do Mavelle na Nokturnie, to może to, co Erik miał na myśli to próba wyjaśnienia, czemu cię w ogóle nie ma w domu bez konieczności alarmowania ich - uśmiechnął się lekko, mając nadzieję że jego słowa były dla niej wystarczające.
Brenna nie była jedyną osobą, która dziwiła się, dlaczego Erik przesłał mu cokolwiek do przekazania, nie mówiąc o tym, że Bulstrode właśnie zastanawiał się nad tym, czy nie powinien nieco ewaluować swojej znajomości z Longbottomem, bo może do tej pory odbierał ją inaczej niż powinien? Nie wąpił, że otwierające zdania listu nie były czymś, na co Brenna spoglądałaby przychylnym spojrzeniem, więc na ten temat starał się siedzieć cicho.
- Cóż... zakładam że nie dostałaś mojej zwrotnej sowy, mimo że wspominałaś, żebym jej nie wysyłał. A skoro jej nie dostałaś i nie było cię z biurze to znaczyło, że coś stało i to poważnego, dodając do tego oczywiście... całą otoczkę, że to tak nazwę. Napisałem więc do Erika, uznając że Mavelle nawet jeśli cos będzie wiedzieć to z miejsca mnie zbyje, bo ostatnio odniosłem wrażenie, że niezbyt za mną przepada bo spacerze po Nokturnie, a twój brat uznał że skoro i tak cię szukam, to równie dobrze mogę robić za posłańca. - westchnął na koniec, pochylając się do przodu i opierając łokcie na kolanach.
- Aż tak bardzo nie chcesz mnie widzieć? - zapytał, uśmiechając się do niej zadziornie i zaraz wskazując ruchem głowy na książkę. - Jest chociaż o czymś ciekawym?