22.09.2023, 01:01 ✶
– Dotąd nikt nie umarł. Dwie osoby spróbowały uciec oknem, ale przeżyły – odparła ze śmiertelnie poważną miną. Ale zaraz skrzywiła się na jego kolejne słowa, bo niestety, miał rację. Tyle że… było to coś ciężkiego do wyjaśnienia. Jej matka mieszkała pośród ludzi, na co dzień ryzykujących swoje życie. W pracy i w Zakonie. I tak na pewno stale żyła w nerwach, Brenna po prostu nie chciała więc, aby ta o wszystkim wiedziała. A jednocześnie była tą osobą, której dezaprobaty Brenna najbardziej się bała i która właściwie w domu miała najwięcej do powiedzenia.
Nie pochwaliłaby jej pomysłu z tej nocy.
– Uwierz, nie jestem jedyna – powiedziała więc tylko, ograniczając się do tego krótkiego podsumowania. – Nie dostałam. Nawet nie wróciłam do domu. Ale wysłałam ci parę minut temu kartkę, że nie jestem martwa, tak na wszelki wypadek – mruknęła, obracając po prostu książkę w dłoniach, jakby koniecznie chciała zająć czymś ręce. Ledwo posłała ten list, uznała, że właściwie niepotrzebnie się wygłupia, bo co mu do tego, a teraz z kolei było jej głupio, że posłała tej wiadomości jednocześnie z tą do brata.
Może jednak trzeba było zgodzić się na bycie królikami doświadczalnymi.
– Zbyłaby cię – przyznała, uśmiechając się blado. I Mavelle nie zrobiłaby tego tylko dlatego, że nie przepadała za Atreusem po scenie na Nokturnie. Zrobiłaby to, bo zwykle starali się nie dawać za wielu informacji osobom, które nie były powiązane z ich rodziną mocniej. A Erik… Erik zachował się zupełnie odwrotnie i przecież zamiast słać tę książkę do Bulstroda, mógł od razu wysłać ją do Brenny – i tak leciała do Londynu, dotarłaby tu przed nim. Paskudne podejrzenia zaczęły rodzić się gdzieś w jej głowie. – I martwię się po prostu, że zaraz zza rogu wyskoczy któryś z Borginów, uznając, że zostałeś tu zwabiony podstępem – stwierdziła, chociaż to akurat tak naprawdę już jej szczególnie nie martwiło. Nie, nie chciała plotek łączących ją z Zimnym, bo po pierwsze matka, po drugie prasa, ale znacznie większym problem stanowiło, że właśnie nie powinna chcieć go widzieć.
Gdy zapytał o książkę, opuściła wzrok na okładkę, jakby zapomniała, że w ogóle ją trzyma.
– Jest mugolska. Opowiada o… świecie dalekiej przyszłości i pustynnej planecie – odparła, maksymalnie wszystko skracając, bo podejrzewała, że gdyby zabrała się do wyjaśniania mu zawiłości Diuny, siedzieliby tutaj całą noc. Zaraz jednak uniosła spojrzenie na niego. Bardzo uważne spojrzenie. – Atreus. Co dokładnie napisał ci mój brat?
Chyba zamorduje Erika niezależnie od tego, czy podejrzenia były słuszne, czy nie, ale powinna wiedzieć dokładnie, za co go dusi.
Nie pochwaliłaby jej pomysłu z tej nocy.
– Uwierz, nie jestem jedyna – powiedziała więc tylko, ograniczając się do tego krótkiego podsumowania. – Nie dostałam. Nawet nie wróciłam do domu. Ale wysłałam ci parę minut temu kartkę, że nie jestem martwa, tak na wszelki wypadek – mruknęła, obracając po prostu książkę w dłoniach, jakby koniecznie chciała zająć czymś ręce. Ledwo posłała ten list, uznała, że właściwie niepotrzebnie się wygłupia, bo co mu do tego, a teraz z kolei było jej głupio, że posłała tej wiadomości jednocześnie z tą do brata.
Może jednak trzeba było zgodzić się na bycie królikami doświadczalnymi.
– Zbyłaby cię – przyznała, uśmiechając się blado. I Mavelle nie zrobiłaby tego tylko dlatego, że nie przepadała za Atreusem po scenie na Nokturnie. Zrobiłaby to, bo zwykle starali się nie dawać za wielu informacji osobom, które nie były powiązane z ich rodziną mocniej. A Erik… Erik zachował się zupełnie odwrotnie i przecież zamiast słać tę książkę do Bulstroda, mógł od razu wysłać ją do Brenny – i tak leciała do Londynu, dotarłaby tu przed nim. Paskudne podejrzenia zaczęły rodzić się gdzieś w jej głowie. – I martwię się po prostu, że zaraz zza rogu wyskoczy któryś z Borginów, uznając, że zostałeś tu zwabiony podstępem – stwierdziła, chociaż to akurat tak naprawdę już jej szczególnie nie martwiło. Nie, nie chciała plotek łączących ją z Zimnym, bo po pierwsze matka, po drugie prasa, ale znacznie większym problem stanowiło, że właśnie nie powinna chcieć go widzieć.
Gdy zapytał o książkę, opuściła wzrok na okładkę, jakby zapomniała, że w ogóle ją trzyma.
– Jest mugolska. Opowiada o… świecie dalekiej przyszłości i pustynnej planecie – odparła, maksymalnie wszystko skracając, bo podejrzewała, że gdyby zabrała się do wyjaśniania mu zawiłości Diuny, siedzieliby tutaj całą noc. Zaraz jednak uniosła spojrzenie na niego. Bardzo uważne spojrzenie. – Atreus. Co dokładnie napisał ci mój brat?
Chyba zamorduje Erika niezależnie od tego, czy podejrzenia były słuszne, czy nie, ale powinna wiedzieć dokładnie, za co go dusi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.