22.09.2023, 07:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.09.2023, 07:31 przez Brenna Longbottom.)
- Nie trzeba, brak odpowiedzi na liścik nie złamie mi serca - zapewniła, odruchowo zerkając ku drzwiom, kiedy wspomniał o siostrze. Głównie dlatego, że uświadomiła sobie, że istnieje zagrożenie, że jej własna siostra cioteczna też tutaj zajrzy. Wcześniej przyjęłaby to z radością, teraz chyba niezbyt, bo Danielle była aurowidzem. I chociaż Brenna nigdy nawet nie zirytowała się o czytanie jej emocji, to w końcu była natura Dani, to jednak w głębi ducha nie była szczęśliwa, że kuzynka wie o niej pewne rzeczy. Na przykład, kiedy jest źle. Nie bała się tak naprawdę wizyty Borginów, była to ot wymijającą odpowiedź, ale chyba powinna bać się przypadkowego zjazdu rodzinnego.
Chwilę później dotarło do niej, że powiedział coś Borginom. Czyli... przyszedł tu prosto z Ministerstwa?
Dzięki Erik.
- Zakładałabym, że to zniechęci - przyznała uczciwie. Nie wiedziała czy czytał i co czytał, ale podejrzewała, że nie mugolskie książki. Był czystej krwi, był Ślizgonem, obracał się w konkretnym towarzystwie. Nie był śmierciożercą, skoro jednego dorwał i w ruinach nawet nie mrugnął, ale nie trzeba było popierać Voldemorta, by nie przepadać za mugolami. A ona... lubiła książki same w sobie. Baśnie i przygodowe w szczególnie, ale inne również, a choć czytała i te czarodziejskie, czasem czuła, że to mugole mają większą wyobraźnię. Ot każdy potrzebował czasem odpoczynku. On grał w karty, ona czytała albo szła potrenować z bronią białą. - Nie jest prosta. Po prawdzie poprzedni tom czytałam trzy razy, bo nie będąc mugolką nie wszystko zrozumiałam. Podejrzewam, że oni też mogą nie wszystko wyłapać. Jest o wojnie, religiach i o tym, jak się rodzą mity, różnicach kulturowych, przepowiedniach, polityce, walce o władzę i... całej masie innych rzeczy.
Czy chciała wiedzieć, co dokładnie napisał Erik? O tak. By wiedzieć, jak mocno być złą. Może to i dobrze, że nie powiedział wszystkiego, bo wtedy chyba by z tego łóżka wstała, i nie zważając na opatrunki oraz wciąż działające szkiele wzro i absolutny zakaz podnoszenia się jeszcze przez parę godzin, poszła udusić go na miejscu.
Ale to i tak wystarczyło. Bo Erik w ogóle nie powinien mu odpowiadać, gdzie jest, wysyłać jej książki, wspominać o pożarach i o mówieniu rodzicom. Gdyby siedział przed nią Alek albo Patrick... może, ale ich też przecież Erik nie posyłałby do szpitala jak kurierów. A przynajmniej miała nadzieję, że by tego nie zrobił.
Brenna przypatrywała się mu przez chwilę w nietypowym dla niej, przedłużającym się milczeniu. A w jej głowie kolejne elementy dziwnych zachowań brata wskakiwały na miejsca, aż prawie słyszała kliknięcia. I w końcu, gdy zobaczyła w tym gotowy obrazek, po prostu... opadła na łóżko, ale nie na poduszkę. Nie. Tę porwała i nakryła sobie nią twarz, nie dbając o obolały policzek, o to, że rana na plecach i ta jeszcze paskudniejsza, bo od czarnomagicznego zaklęcia na boku zapłonęły żywym ogniem ani o protestujące, lekko nadpęknięte żebro, wciąż nie zespolone w pełni, bo szkiele wzro jeszcze działało. Jakby sama siebie chciała udusić.
Choć w istocie planowała uduszenie własnego brata. Tej osoby, którą całe życie kochała najbardziej.
- Zamorduję go. A mogłam po prostu dać się zabić - powiedziała, choć głos został zduszony przez poduszkę.
Chwilę później dotarło do niej, że powiedział coś Borginom. Czyli... przyszedł tu prosto z Ministerstwa?
Dzięki Erik.
- Zakładałabym, że to zniechęci - przyznała uczciwie. Nie wiedziała czy czytał i co czytał, ale podejrzewała, że nie mugolskie książki. Był czystej krwi, był Ślizgonem, obracał się w konkretnym towarzystwie. Nie był śmierciożercą, skoro jednego dorwał i w ruinach nawet nie mrugnął, ale nie trzeba było popierać Voldemorta, by nie przepadać za mugolami. A ona... lubiła książki same w sobie. Baśnie i przygodowe w szczególnie, ale inne również, a choć czytała i te czarodziejskie, czasem czuła, że to mugole mają większą wyobraźnię. Ot każdy potrzebował czasem odpoczynku. On grał w karty, ona czytała albo szła potrenować z bronią białą. - Nie jest prosta. Po prawdzie poprzedni tom czytałam trzy razy, bo nie będąc mugolką nie wszystko zrozumiałam. Podejrzewam, że oni też mogą nie wszystko wyłapać. Jest o wojnie, religiach i o tym, jak się rodzą mity, różnicach kulturowych, przepowiedniach, polityce, walce o władzę i... całej masie innych rzeczy.
Czy chciała wiedzieć, co dokładnie napisał Erik? O tak. By wiedzieć, jak mocno być złą. Może to i dobrze, że nie powiedział wszystkiego, bo wtedy chyba by z tego łóżka wstała, i nie zważając na opatrunki oraz wciąż działające szkiele wzro i absolutny zakaz podnoszenia się jeszcze przez parę godzin, poszła udusić go na miejscu.
Ale to i tak wystarczyło. Bo Erik w ogóle nie powinien mu odpowiadać, gdzie jest, wysyłać jej książki, wspominać o pożarach i o mówieniu rodzicom. Gdyby siedział przed nią Alek albo Patrick... może, ale ich też przecież Erik nie posyłałby do szpitala jak kurierów. A przynajmniej miała nadzieję, że by tego nie zrobił.
Brenna przypatrywała się mu przez chwilę w nietypowym dla niej, przedłużającym się milczeniu. A w jej głowie kolejne elementy dziwnych zachowań brata wskakiwały na miejsca, aż prawie słyszała kliknięcia. I w końcu, gdy zobaczyła w tym gotowy obrazek, po prostu... opadła na łóżko, ale nie na poduszkę. Nie. Tę porwała i nakryła sobie nią twarz, nie dbając o obolały policzek, o to, że rana na plecach i ta jeszcze paskudniejsza, bo od czarnomagicznego zaklęcia na boku zapłonęły żywym ogniem ani o protestujące, lekko nadpęknięte żebro, wciąż nie zespolone w pełni, bo szkiele wzro jeszcze działało. Jakby sama siebie chciała udusić.
Choć w istocie planowała uduszenie własnego brata. Tej osoby, którą całe życie kochała najbardziej.
- Zamorduję go. A mogłam po prostu dać się zabić - powiedziała, choć głos został zduszony przez poduszkę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.