22.09.2023, 16:51 ✶
Dobrze, że Ururu nie chciał komentować jej żałosnych wysiłków, bo Dora pewnie zrobiłaby się czerwona z zażenowania, gdyby padło teraz jakiekolwiek słowo. Była w tym trochę bezużyteczna i zdawała sobie z tego sprawę bardzo, ale to bardzo dobrze. Na szczęście dla nich, na polanie z pewnością znajdą kogoś, kto uprzątnie ten cały bałagan, jeśli tylko to zgłoszą.
Crawleyówna spojrzała mu przez ramię, kiedy zaczął gadać o pająkach. Pokiwała krótko głową.
- Tak, zostało nam może parę minut - uśmiechnęła się do niego lekko. Znała Dolinę i otaczające ją lasy jak własną kieszeń i nie raz spacerowała tą właśnie drogą, chociaż zazwyczaj wyglądała ona o wiele inaczej. Nawet najgorsze burze, które przetaczały się nad Anglią, nie kosiły tylu drzew, które zalegały tu teraz.
Ruszyła za Ururu, szybko zrównując z nim krok i dopasowując do niego swoje tempo. Dawała mu czas, jak i wcześniej to robiła, upewniając się że nie potrzebuje pomocy, albo że zwyczajnie wciąż jej nie chce.
Faktycznie też, spacer powrotny nie zajął im długo, bo las dość szybko przerzedził się, a do ich uszu doszedł gwar ludzi znajdujących się na polanie. Kiedy się tam znaleźli, mogli zdać znalezione wnyki i zgłosić zawaloną pniami drogę. Dora też poprosiła Marqueza, żeby czym prędzej skonsultował się z jakimś medykiem, a potem pobiegła w swoją stronę.
Crawleyówna spojrzała mu przez ramię, kiedy zaczął gadać o pająkach. Pokiwała krótko głową.
- Tak, zostało nam może parę minut - uśmiechnęła się do niego lekko. Znała Dolinę i otaczające ją lasy jak własną kieszeń i nie raz spacerowała tą właśnie drogą, chociaż zazwyczaj wyglądała ona o wiele inaczej. Nawet najgorsze burze, które przetaczały się nad Anglią, nie kosiły tylu drzew, które zalegały tu teraz.
Ruszyła za Ururu, szybko zrównując z nim krok i dopasowując do niego swoje tempo. Dawała mu czas, jak i wcześniej to robiła, upewniając się że nie potrzebuje pomocy, albo że zwyczajnie wciąż jej nie chce.
Faktycznie też, spacer powrotny nie zajął im długo, bo las dość szybko przerzedził się, a do ich uszu doszedł gwar ludzi znajdujących się na polanie. Kiedy się tam znaleźli, mogli zdać znalezione wnyki i zgłosić zawaloną pniami drogę. Dora też poprosiła Marqueza, żeby czym prędzej skonsultował się z jakimś medykiem, a potem pobiegła w swoją stronę.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.