• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless

[16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
22.09.2023, 22:34  ✶  
– Nie mam pojęcia, o czym mówisz – skwitowała, odsuwając poduszkę. Na litość pańską, Borgin i kwiaty… to znaczy, dobrze, wysłał jej jedne ostatnio, ale wciąż traktowała to jako swego rodzaju próbę udowodnienia czegoś. Chociaż aż ją skręcało na myśl, że Erik miałby przekazać cokolwiek Borginom. Borginom! – I nie, nie mogło być gorzej? – oświadczyła po jego kolejnych słowach.
Uniosła się, podpierając na ręku, tak, by w miarę możliwości nie urazić już żadnej z ran i nie przenieść ciężaru ciała na prawą stronę. A nie było to łatwe, bo uszkodzone żebra były z jednej strony, a z rana z drugiej. Tyle że teraz myślała nie o nich, a o tym, że choć bardzo rzadko miała ochotę zapaść się pod ziemię, to tym razem pragnęła tego z całego serca.
Jakby i tak nie było jej głupio, biorąc pod uwagę, że cztery dni temu zafundowała mu pewnie pobudkę o świcie z powodu kłusowników, dwa dni temu z powodu trolli, a teraz jeszcze bezsenną noc, to Erik musiał do tego dołożyć swoje.
- Posłał cię tutaj, zamiast wysłać mi to pocztą, a wcześniej zdawał się przekonany, że twoje imię przekona mnie do pójścia na ten wasz pojedynek. Znam mojego brata. – Znała każdy wyraz jego twarzy, każdy rodzaj uśmiechu, każdy drobny gest i każdy ton głosu. Wiedziała, jakie książki czytuje, kiedy w walce odsłania lewą stronę, co lubi jeść na śniadanie. W jaki sposób namówić go, aby coś zrobił, jak go od tego zniechęcić i jakie listy pisze (nawiasem mówiąc zresztą ten, który Atreus dostał, wyglądał jak typowa korespondencja między Brenną a jej bratem...) Obserwowała go całe swoje życie, a on nie był dobry w ukrywaniu pewnych rzeczy. Tak, to z Mavelle częściej wpakowała się w kłopoty, bo Erika... nie chciała w pewne rzeczy wciągać, zabierać do miejsc pełnych ciemności, ale był jej bratem, częścią jej samej.
I on też powinien wiedzieć pewne rzeczy - na przykład, że chociaż straszliwie nie chciała iść na żadne głupie pojedynki, to poszłaby, gdyby po prostu poprosił, a nie przekonają jej nazwiska innych uczestników... A wspominał specjalnie o Atreusie. Wietrzyła podstęp już wtedy, ale odpisała dokładnie tak, jakby odpisała, gdyby wspomniał o Nottcie albo Lestrangu... I teraz nie wierzyła już, że to był przypadek. Wiedziała, kiedy Erik coś knuł. Och, sama nie raz knuła, jak wysyłając Cameronowi bilety do wesołego miasteczka, byli w tym trochę podobni. Tyle że Erik dał się na tym od razu przyłapać. Zawsze uważała, że w tym jest lepsza. I dlatego była też pewna, że w domu absolutnie żadnych komplikacji po Beltane nie pokazała nikomu, także jemu: czy chodził o magię ognia, czy o nową kolekcję koszmarów, o wspomnienie wuja, widmowego chłopca i przypatrującego się jej uważnie śmierciożercy. Musiał coś wywęszyć w inny sposób. 
- On próbuje nas swatać. Nic ode mnie nie usłyszał, Mav też milczy, więc może coś mu strzeliło do głowy, może walnąłeś mu kamieniem w okno i wyjrzał na zewnątrz albo urocze plotki Borginów jednak się rozprzestrzeniły, ale dla własnego bezpieczeństwa powinieneś trzymać się od niego jak najdalej. I nigdy nie wymawiać mojego imienia w jego obecności. Spróbuję go spacyfikować, ale to może chwilę zająć, bo od dobrych paru miesięcy koniecznie chce znaleźć mi chłopaka- walnęła prosto z mostu. To był jeden z powodów, dla których tak wściekła się przy rozmowie z Borginem: znała zapędy brata i nie chciała, by dostrzegł tu okazję.
Mogła milczeć, udawać, że nie wie, o co chodzi, tak by nawet wolała, mimo całej swojej bezpośredniości, ale problem by pozostał, a lepiej było ostrzec Atreusa przed Erikiem wprost. Na litość bogini, on miał kolegów, którzy próbowali ją przekonać, by trzymała się z dala, ona dla odmiany brata z obsesją na punkcie pozbycia się siostry z domu, który próbował zrobić coś odwrotnego. Może Erik za dużo przebywał z Malfoyem? I innymi przedstawicielami rodów, w których te całe odpowiednie związku sióstr i córek wciąż były bardzo ważne? Chyba że naprawdę aż tak bardzo miał jej dość, ale mógł po prostu przekonać dziadka, by wyrzucił ją z domu. Byłoby prościej dla nich wszystkich.
Jakby nie było dość problemu z tą całą magią. Bardzo potrzebowała do tego jeszcze pomysłów Erika.
– I nic specjalnego. Sprawdzaliśmy, czy morderca ze snów musi zbliżyć się do śpiącej ofiary. W pokojach niektórych, których próbował napaść, było otwarte okno, które wcześniej zamknęły. Wychodzi na to, że nie, nie musi otwierać żadnych okien – mruknęła, ale wręcz nieuważnie, bo to, że omal jej nie uduszono albo nie zadźgano, wydawało się jej teraz mniej istotne niż zepchnięcie brata z jakiegoś klifu. Kłamać nie było sensu. Zamierzała w końcu napisać o tym Harper, było możliwe, że usłyszy coś w biurze.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (3022), Brenna Longbottom (3291)




Wiadomości w tym wątku
[16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Atreus Bulstrode - 21.09.2023, 21:56
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Brenna Longbottom - 21.09.2023, 22:25
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Atreus Bulstrode - 22.09.2023, 00:40
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Brenna Longbottom - 22.09.2023, 01:01
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Atreus Bulstrode - 22.09.2023, 01:25
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Brenna Longbottom - 22.09.2023, 07:28
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Atreus Bulstrode - 22.09.2023, 22:17
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Brenna Longbottom - 22.09.2023, 22:34
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Atreus Bulstrode - 22.09.2023, 23:18
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Brenna Longbottom - 22.09.2023, 23:38
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Atreus Bulstrode - 23.09.2023, 00:50
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Brenna Longbottom - 23.09.2023, 01:08
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Atreus Bulstrode - 23.09.2023, 01:40
RE: [16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless - przez Brenna Longbottom - 23.09.2023, 01:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa