22.09.2023, 23:25 ✶
Wchodząc na piętro dla klasy drugiej, Sebastian dość szybko zorientował się jak duża różnica była między klasami. W przypadku pierwszej korytarze były szerokie i ze świetlikami na sufitach, które rzucały nieco światła na marmurowe posadzki i zdobione ściany. W kątach umieszczano wazy z kwiatami a na ścianach wisiały obrazy – może nie rozpoznawał mugolskich autorów, ale i nie będąc największym koneserem sztuki dostrzegał, że wszystkie zostały ręcznie namalowane.
Druga klasa wyglądała przy tym dość marnie. Przede wszystkim jak na dłoni, w ilości drzwi po obydwu stronach korytarza dało się dostrzec, że kajut było tu pewnie trzy albo i cztery razy więcej niż w klasie pierwszej. Jedyne światło dawały lampy naścienne, kinkiety miały formy tulipanów, brakowało obrazów i choćby namiastki żywych kwiatów (choć może za namiastkę kwiatów robiła drobna, zdobna tapeta?). Tu nadal było ładnie, a pewnie w porównaniu z klasą trzecią i tym, co znajdowało się pod pokładem, było nawet pięknie, ale o wiele mniej niż wyżej.
Idąc korytarzem, Sebastianowi nie rzucało się w oczy nic, co zasugerowałoby mu, gdzie znajdowała się kajuta pani Fawley i jej córki Persefony. Wszystkie drzwi wyglądały właściwie tak samo. Nigdzie nie było również śladów po tym, by w pobliży wydarzyło się coś złego.
Drzwi do jednej z kajut się otworzyły i wyszła przez nie dość młoda, anemiczna dziewczyna. Na widok Trawersa dygnęła szybko i powiedziała:
- O, pan Heinzel! Czyżby pan przypadkiem zabłądził tutaj? – zaciekawiła się. Bo dla niej ciągle był Sebastianem Heinzelem. I chociaż on już nie pamiętał życia tego człowieka to we wspomnieniach nadal był rozpoznawany jako on.
Druga klasa wyglądała przy tym dość marnie. Przede wszystkim jak na dłoni, w ilości drzwi po obydwu stronach korytarza dało się dostrzec, że kajut było tu pewnie trzy albo i cztery razy więcej niż w klasie pierwszej. Jedyne światło dawały lampy naścienne, kinkiety miały formy tulipanów, brakowało obrazów i choćby namiastki żywych kwiatów (choć może za namiastkę kwiatów robiła drobna, zdobna tapeta?). Tu nadal było ładnie, a pewnie w porównaniu z klasą trzecią i tym, co znajdowało się pod pokładem, było nawet pięknie, ale o wiele mniej niż wyżej.
Idąc korytarzem, Sebastianowi nie rzucało się w oczy nic, co zasugerowałoby mu, gdzie znajdowała się kajuta pani Fawley i jej córki Persefony. Wszystkie drzwi wyglądały właściwie tak samo. Nigdzie nie było również śladów po tym, by w pobliży wydarzyło się coś złego.
Drzwi do jednej z kajut się otworzyły i wyszła przez nie dość młoda, anemiczna dziewczyna. Na widok Trawersa dygnęła szybko i powiedziała:
- O, pan Heinzel! Czyżby pan przypadkiem zabłądził tutaj? – zaciekawiła się. Bo dla niej ciągle był Sebastianem Heinzelem. I chociaż on już nie pamiętał życia tego człowieka to we wspomnieniach nadal był rozpoznawany jako on.
Tura trwa do 25.09.2023 roku do godziny 21.00