09.11.2022, 16:19 ✶
Czy Ger miała tendencje do tego, żeby pojawiać się w nieodpowiednich miejscach, o nieodpowiedniej porze? Być może. Jakimś cudem, właśnie dzisiaj znalazła się w centrum tego całego zamieszania. Przez chwilę szła nawet z tłumem, jakoś łatwiej było się przemieszczać w ten sposób. Dzięki temu udało jej się nawet dowiedzieć, czego dotyczył. W sumie całkiem słuszna sprawa. Lata edukacji w barwach gryffindoru nauczyły ją tolerancji, której w życiu nie wyniosłaby z domu. Może nawet przez chwilę dała się ponieść i skandowała wraz z tłumem hasła. Jakoś tak wyszło.
W pewnym momencie zaczęło się jakieś zamieszanie. Gerry wcale nie tak łatwo było zdeptać, mimo wszystko wolała nie zostać staranowana. Umknęła przed w siebie, dostrzegła zaułek, w który postanowiła wejść, aby zbiec przed zamieszkami. Oczywiście nie była jedyną osobą, która wpadła na ten jakże bystry pomysł, a szkoda. Wbiegła w jakąś kobietę, która wyglądała na niezrównoważoną.
Spojrzała na ziemię, która się rozstąpiła. Nie było to normalne, rzuciła jeszcze raz okiem na kobietę. Czyżby jej yaxleyowe zmysły były w stanie dostrzec coś nienaturalnego? Nawet jeśli nie była w stanie połączyć kropki. Wiedziała, że klątwy istnieją. Słyszała o tej żywiołów, opowiedział jej o tym wszystkim jej przyjaciel - Gio. To on się specjalizował w wynaturzeniach.
- Te, lalka, trochę narozrabiałaś.- Powiedziała do nieznajomej, gdy dostrzegła to, ile ludzi zostało rannych. Czy powinna się wtrącać. Oczywiście, że nie. Jednak Yaxley nigdy nie była bierna. Wyciągnęła różdżkę i ścisnęła ją mocno w prawej dłoni, gotowa zaatakować o ile nadejdzie taka potrzeba. - Powinnaś za to odpowiedzieć.- Praworządna - kto by się tego spodziewał. No cóż, jeśli chodziło o krzywdę niewinnych ludzi nie miała oporów przed przestrzeganiem jakichś zasad moralnych.
W pewnym momencie zaczęło się jakieś zamieszanie. Gerry wcale nie tak łatwo było zdeptać, mimo wszystko wolała nie zostać staranowana. Umknęła przed w siebie, dostrzegła zaułek, w który postanowiła wejść, aby zbiec przed zamieszkami. Oczywiście nie była jedyną osobą, która wpadła na ten jakże bystry pomysł, a szkoda. Wbiegła w jakąś kobietę, która wyglądała na niezrównoważoną.
Spojrzała na ziemię, która się rozstąpiła. Nie było to normalne, rzuciła jeszcze raz okiem na kobietę. Czyżby jej yaxleyowe zmysły były w stanie dostrzec coś nienaturalnego? Nawet jeśli nie była w stanie połączyć kropki. Wiedziała, że klątwy istnieją. Słyszała o tej żywiołów, opowiedział jej o tym wszystkim jej przyjaciel - Gio. To on się specjalizował w wynaturzeniach.
- Te, lalka, trochę narozrabiałaś.- Powiedziała do nieznajomej, gdy dostrzegła to, ile ludzi zostało rannych. Czy powinna się wtrącać. Oczywiście, że nie. Jednak Yaxley nigdy nie była bierna. Wyciągnęła różdżkę i ścisnęła ją mocno w prawej dłoni, gotowa zaatakować o ile nadejdzie taka potrzeba. - Powinnaś za to odpowiedzieć.- Praworządna - kto by się tego spodziewał. No cóż, jeśli chodziło o krzywdę niewinnych ludzi nie miała oporów przed przestrzeganiem jakichś zasad moralnych.