23.09.2023, 23:18 ✶
- Oczywiście, że tak, a ty bys nie chciała? Trzeba korzystać z tego, że mama ma dobrą passę. - wysypał czereśnie niedbale na kolana w przeciwieństwie do niej, oczywiście, plując okazjonalnie pestkami, zamiast wrzucać wszystkie do wyczarowanej przez nią miseczki. - Może to i lepiej, że nie wiemy, bo jeszcze byłoby szkoda, że następnym razem może znowu szastać w zakładach czymś przyjemnym. Ciekawy w sumie jestem, czy tata wiedział o co gra - wypluł pestkę, sprawdzając jak daleko doleci.
Przez moment robił dokładnie to samo co ona, wpatrujac sie w ptaki buszujące w żywopłocie do tego stopnia, że ten wydawał się żyć własnym życiem. Drzewa z resztą, zazwyczaj miały się podobnie, kiedy opadały na nie szpaki, chcąc oskubać je ze smakowitych owoców. Teraz jednak, wydawały się nieco onieśmielone obecnością ludzi, oszczędzając sobie przynajmniej drzewa znajdujące sie najbliżej rodzeństwa.
- Hm, nie ma za co? - odparł, patrząc na nią nieco krzywo. - Chociaż muszę przyznać, że twoja propozycja była raczej nieoczekiwana. Bardziej spodziewałem się, że nie wiem, mimo wolnego weźmiesz sobie kolejny dyżur. - spojrzał na nią, pakując sobie do ust kolejną czereśnię. Czasem prawie zapominał, że Florence mieszkała z nimi i nawet jeśli było to ironiczne stwierdzenie, to zadziwiało go ile czasu spędzała czasem w szpitalu. - Wydarzyło się cos ostatniego w Mungu takiego, że miałaś już dość, czy o co chodzi? Wyrzucili cie za nadgorliwość? - uśmiechnął się zadziornie, kolejną pestkę już nie wypluwajac gdzieś w dal, a grzecznie do przygotowanej przez nią miseczki.
Przez moment robił dokładnie to samo co ona, wpatrujac sie w ptaki buszujące w żywopłocie do tego stopnia, że ten wydawał się żyć własnym życiem. Drzewa z resztą, zazwyczaj miały się podobnie, kiedy opadały na nie szpaki, chcąc oskubać je ze smakowitych owoców. Teraz jednak, wydawały się nieco onieśmielone obecnością ludzi, oszczędzając sobie przynajmniej drzewa znajdujące sie najbliżej rodzeństwa.
- Hm, nie ma za co? - odparł, patrząc na nią nieco krzywo. - Chociaż muszę przyznać, że twoja propozycja była raczej nieoczekiwana. Bardziej spodziewałem się, że nie wiem, mimo wolnego weźmiesz sobie kolejny dyżur. - spojrzał na nią, pakując sobie do ust kolejną czereśnię. Czasem prawie zapominał, że Florence mieszkała z nimi i nawet jeśli było to ironiczne stwierdzenie, to zadziwiało go ile czasu spędzała czasem w szpitalu. - Wydarzyło się cos ostatniego w Mungu takiego, że miałaś już dość, czy o co chodzi? Wyrzucili cie za nadgorliwość? - uśmiechnął się zadziornie, kolejną pestkę już nie wypluwajac gdzieś w dal, a grzecznie do przygotowanej przez nią miseczki.