23.09.2023, 23:59 ✶
Brenna starała się nie wypalać drzewa wraz z wszystkimi owocami, bo jedno jabłko było zgniłe. Ale zarazem wiedziała, że musi być ostrożna – że wszyscy muszą. Był to obowiązek nie tyle wobec siebie samej, a tych, którzy ją otaczali. Nie mogli podejmować zbędnego ryzyka, bo zbyt wiele by kosztowało. Między innymi dlatego nigdy nie poprosiła o wsparcie dla Zakonu na przykład Victorii Lestrange: bo znała poglądy jej matki i wiedziała, jak Victoria jest głęboko związana z rodziną. Nie zmieniało to jednak w żaden sposób uczuć samej Brenny wobec przyjaciółki.
– Chyba jest czego – roześmiała się, kierując spojrzenie ku zachodzącemu słońcu. Tak naprawdę sama mu współczuła, dużo bardziej niż sobie, głównie z powodu Elaine właśnie. – Nie wiem, Mavy, nie spodziewałabym się niczego poważnego. Po prostu wyglądało na to, że bawią się razem, więc sądziłam, że może… ale wtedy pojawił się Sam Carrow, na szczęście.
Brenna nie zdawała sobie sprawy z tego, jaka zażyłość łączyła Ulyssesa i Danielle. Wiedziała tylko, że się znali i że Dani go lubiła. Ale nie była aurowidzem, jak kuzynka. I chociaż chętnie plotła, chętnie rozmawiała, to nigdy nie próbowała na siłę zmuszać bliskich do zwierzeń. Jedynie zawsze starała się zasygnalizować, że jest gotowa ich wysłuchać. I milczeć o wszystkim, co usłyszy, bo nie, nie rozpowiadała każdej rzeczy, jakiej się dowiedziała.
– Chciałabym z nią porozmawiać, ale mam wrażenie, że po prostu nie jest gotowa – westchnęła jeszcze, zadzierając głowę bardziej, by odnaleźć księżyc.
– Chyba jest czego – roześmiała się, kierując spojrzenie ku zachodzącemu słońcu. Tak naprawdę sama mu współczuła, dużo bardziej niż sobie, głównie z powodu Elaine właśnie. – Nie wiem, Mavy, nie spodziewałabym się niczego poważnego. Po prostu wyglądało na to, że bawią się razem, więc sądziłam, że może… ale wtedy pojawił się Sam Carrow, na szczęście.
Brenna nie zdawała sobie sprawy z tego, jaka zażyłość łączyła Ulyssesa i Danielle. Wiedziała tylko, że się znali i że Dani go lubiła. Ale nie była aurowidzem, jak kuzynka. I chociaż chętnie plotła, chętnie rozmawiała, to nigdy nie próbowała na siłę zmuszać bliskich do zwierzeń. Jedynie zawsze starała się zasygnalizować, że jest gotowa ich wysłuchać. I milczeć o wszystkim, co usłyszy, bo nie, nie rozpowiadała każdej rzeczy, jakiej się dowiedziała.
– Chciałabym z nią porozmawiać, ale mam wrażenie, że po prostu nie jest gotowa – westchnęła jeszcze, zadzierając głowę bardziej, by odnaleźć księżyc.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.