• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[17.06.72] Z powiewem lata

[17.06.72] Z powiewem lata
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#11
24.09.2023, 09:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2023, 11:32 przez Florence Bulstrode.)  
Miał prawo się zezłościć. I Florence przyjęłaby tę złość bez protestów. Ale gdy splatały się w jej głowie sny i to, co widziała teraz, musiała go ostrzec. Nawet jeżeli miało to być ostrzeżenie Cassandry, szepcącej o upadku Troi, któremu i tak nikt nigdy nie dał wiary.
– Chcesz, żebym obiecała, że przestanę? – spytała poważnie, bo tak, była w stanie mu to przyrzec, nawet jeżeli tak naprawdę wcale nie chciała. – Grobowiec nie był u ciebie i bardzo się z tego cieszę – dodała jeszcze, tak dla porządku, na wypadek, gdyby myślał, że wciąż próbowała go śledzić i szukać poczynań w przyszłości.
Gdy się zgarbił, sięgnęła po prostu ku niemu, musnęła palcami jego ramię. Nie rozumiała, ale nie, nie dopytywała: widziała tylko, że ta postawa jest dla Atreusa nietypowa i że tak, Laurent Prewett miał co do niego rację. Jej bratu ciążyło teraz zbyt wiele rzeczy, i nie chodziło tylko o chłód, tkwiący gdzieś tuż pod skórą. A tak długo nawykł ignorować problemy, że może nie przywykł do stawiania im czoła twarzą w twarz.
Przyciągał kłopoty? Czasem myślała, że sam był jak te chodzące kłopoty.
– Cień Limbo – odparła spokojnie, tak samo, jak wcześniej. – I wszystko inne, co na ciebie spadło. Nie wiem, co to jest, Atreusie, bo ja też nie umiem czytać w myślach.
I dlatego mówiła, że jest gotowa zawsze go wysłuchać. Ale i próbowała – naprawdę próbowała – nie tworzyć wrażenia, że usiłuje wyrwać to z niego siłą. Znała swoje zapędy, niekiedy nadmiernie nadopiekuńcze, i rozumiała, że kogoś takiego jak najmłodszy brat mogą tłamsić. Poza tym w Atreusie zawsze zdawał się buzować jakiś gniew, i nie chciała nieostrożnym słowem go uwolnić. Nie dlatego, że bałaby się złości brata, bo Florence naprawdę niewiele rzeczy się obawiała. Raczej dlatego, że obawiała się, jak bardzo potem taki wybuch by go dręczył.
– Dlaczego to miałoby być głupie? Też chcę, żebyście znowu czuli ciepło – przyznała, zsuwając dłoń z ramienia, sięgając po rękę, by ująć ją na moment pomiędzy własne palce. Wyglądała normalnie. Wszystko w ciele Atreusa funkcjonowało normalnie. A jednocześnie, gdyby nie wiedziała, że żyje, że jego serce bije, że siedzą w blasku słońca, pomyślałaby, że dotyka wampira. Uderzał ją ten kontrast, nawet jeżeli starała się go ignorować, bo dwóch Zimnych było jej tak bliskich. Po chwili puściła dłoń brata, spoglądając mu znów prosto w twarz. Uderzył Laurenta – złamał mu nos.
I nie, nie było to coś, czego by się nim spodziewała. Tak, rzucenia się na kogoś obcego, pobicia w złości przyjaciela, czy nawet dalszego krewnego za nieostrożne słowo. Ale nie Laurenta, nie tylko dlatego, że razem się wychowywali – ale też dlatego, że Laurent Prewett był właściwie bezbronny wobec takiej przemocy.
– Nie, nie wiedziałam – powiedziała w końcu cicho, i słowa tańczyły po jej głowie, a ukłucie rozczarowania mieszało się w duchu z obawą. Bo tak, nie mogła po prostu zaakceptować tego, że brat zaatakował Laurenta, ale też nagle list kuzyna, wszystko, co z nim związane, stało się jasne, i jakoś wyraźniej widziała zarys przepaści tuż obok stóp brata. Czy gdyby teraz na niego nawrzeszczała albo wstała i odeszła, zbliżyłby się do niej?
Potępiłaby za to każdego innego, bez wahania i bez zastanowienia, bo była surowa w osądach. Ale bywała też hipokrytką, kiedy szło o jej rodzinę.
– Na pewno chodziło mu o poszukiwania? – spytała więc, wciąż patrząc mu w oczy. – Nie dokonasz cudu w ciągu dwóch miesięcy. A jeżeli o tym mówił, to dlatego, że Laurent czasem zapomina, że my też jesteśmy zwykłymi ludźmi.
Chciał w nich widzieć coś więcej. Idealizował ich, bo wyciągali do niego rękę nie dlatego, że mogli coś zyskać, że chcieli go wykorzystać, nie dla ciała.  A przecież żadne z nich nie było jakimś niesamowicie potężnym czarodziejem. Tak, byli dobrzy w swoich dziedzinach, ale to wszystko.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (2512), Florence Bulstrode (3235)




Wiadomości w tym wątku
[17.06.72] Z powiewem lata - przez Florence Bulstrode - 23.09.2023, 21:10
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Atreus Bulstrode - 23.09.2023, 21:39
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Florence Bulstrode - 23.09.2023, 21:54
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Atreus Bulstrode - 23.09.2023, 23:18
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Florence Bulstrode - 23.09.2023, 23:27
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Atreus Bulstrode - 24.09.2023, 00:26
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Florence Bulstrode - 24.09.2023, 00:49
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Atreus Bulstrode - 24.09.2023, 01:44
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Florence Bulstrode - 24.09.2023, 02:00
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Atreus Bulstrode - 24.09.2023, 02:35
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Florence Bulstrode - 24.09.2023, 09:18
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Atreus Bulstrode - 25.09.2023, 16:03
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Florence Bulstrode - 25.09.2023, 17:03
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Atreus Bulstrode - 06.10.2023, 02:03
RE: [17.06.72] Z powiewem lata - przez Florence Bulstrode - 06.10.2023, 07:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa