- Nie do końca tak samo. Może przez to, że tego tutaj jest dużo. Czuje niebezpieczeństwo i istoty dosłownie z każdej strony, jakby cały ten statek był nimi wypełniony. Może są to różne stworzenia, przez to nie potrafię ich od siebie odróżnić. Ty byłeś sam, sam jeden, od razu wiedziałam, czym się stałeś. - Próbowała wyjaśnić przyjacielowi, jak to wszystko odczuwa, jednak szło jej to średnio. Sama nie miała pojęcia, dlaczego czuje tylko to, że są tu istoty. Zazwyczaj było prościej, po prostu spoglądała i wiedziała. Wydawało jej się, że może to być spowodowane ilością niebezpiecznych stworzeń, które znajdowały się w tym miejscu.
- Potwory Victoria, ten statek jest pełen potworów. - Była zupełnie poważna. Nie wiedziała, jak sobie poradzą z taką ilością stworów, ale byli przecież doświadczonymi osobami. Na pewno uda im się z tego wyjść cało, Yaxley nastawiła się na to, że opuszczą dzisiaj ten statek. Nastawienie było połową sukcesu, tak mawiała jej babka.
Zupełnie zignorowała słowa Erika, skoro coś tam siedziało to miała zamiar się z tym zmierzyć. Czuła, że nie jest to nic dobrego. Nigdy chyba jeszcze zmysły aż tak bardzo nie próbowały jej ostrzec. Ból, który zamieniał się w strach, Gerry nie uważała strachu za coś złego. Nie zamierzała się wycofać, chciała się pozbyć kolejnego potwora, w końcu w tym była najlepsza.
Wtedy wszystko zaczęło się dziać bardzo szybko. Trup odwrócił się w ich kierunku, a Erik, jej przyjaciel nagle się dusić. Tyle, że obok niego nie było nikogo. Nie zwlekała, nie zamierzała dać temu żywemu trupowi wygrać.
Co zrobiła Gerry? Rzuciła się na tego trupa. Zareagowała szybko, nie zastanawiała się wcale, skoczyła w jego stronę, żeby przestał robić to co robił. Sięgnęła do pasa, po swój srebrny sztylet, gdy zbliżyła się do trupa to chciała oderwać mu głowę od reszty ciała.
Wyczuwała, że pojawia się tutaj coraz więcej istot, powinni działać szybko, bo nie wiadomo, czy zaraz wszyscy nie będą chcieli ich zabić.
Akcja nieudana
Akcja nieudana