• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip

[26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip
Widmo
just forget he ever existed
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ciemne włosy sięgające ramion, niebieskie oczy i blada karnacja. Bellamy mierzy około 178 centymetrów i waży około 70 kilogramów. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ubrany najczęściej w ciemne rzeczy, które również nie wyróżniają go z tłumu, gdzie czuje się najlepiej. Jedyną oznaką tego, że pochodzi z arystokratycznej rodziny, jest ilość biżuterii, którą lubi nosić.

Bell Dupont
#2
24.09.2023, 17:20  ✶  
Powroty do Francji zawsze były dla niego bolesne. Był to jego dom, chociaż znacznie częściej myślał o Londynie, jako o swoim prawdziwym miejscu na ziemi. Jednakże za każdym razem, kiedy już stawiał swoją stopę w dworku, czuł, jak na powrót staje się częścią tej posiadłości. Nie dało się wyplenić wpływu tego miejsca, jakie miało na życie Bellamy’ego, chociaż nie zawsze było pięknie i przyjemnie.
   W środku nic się nie zmieniło. Czas się zatrzymał, a przynajmniej można było odnieść takie wrażenie. Nic dziwnego, jego rodzina lubiła porządek i tradycję. Dworek należał do Dupontów od dawna, gdy Francja miała jeszcze swoją monarchię i zapewne wyglądał dokładnie tak samo jak obecnie, być może z pewnymi zmianami. Drewniane podłogi i schody dalej skrzypiały, gdy tylko postawiło się stopy na odpowiednich deskach. Bell cały czas pamiętał, jak miał chodzić, żeby nie wydawać żadnych dźwięków. Było to przydane szczególnie wtedy, gdy wykradał się stąd w środku nocy, żeby poprzebywać na zewnątrz. Mało przyjazne wnętrze budynku potrafiło zniechęcić, zwłaszcza gdy się tutaj mieszkało, jednak wystarczyło cierpliwie poczekać do lata, a wtedy wszystkie odczucia związane z tym miejscem zmieniały się diametralnie.
   Pola lawendy były chyba najbardziej urokliwym miejscem całej posiadłości. Rodzina Dupont szczyciła się tym, że co roku w wakacje ich otoczenie przybiera piękne, fioletowe odcienie. I do tego ten zapach… oczywiście nie każdy za nim przepadał, jednak Bellamy’emu zawsze kojarzył się z ciepłymi wieczorami i orzeźwiającym powietrzem. Swojego rodzaju spokojem i stabilizacją, której potrzebował.
   Dlatego właśnie, pomimo tego, że nie mieszkał we Francji już od wielu lat, to lubił tutaj wracać. Z rodziną miał napięte relacje, wiedział, że go kochają, bo inaczej odcięliby się całkowicie, jednak nie mógł oprzeć się wrażeniu, że był przez nich jedynie tolerowany i zapraszany do dworku tylko dlatego, że tak należało zrobić, zwłaszcza gdy zbliżał się organizowany przez Dupontów bankiet.
   Bellamy zawsze wiedział, że dla swojej rodziny jest dość niewygodną osobą. Tolerowało się go, gdy była taka potrzeba, a później odsyłało ponownie do Londynu. Można było powiedzieć, żeby był pewnego rodzaju ozdobą, którą należało pokazać, że z rodziną wszystko jest w porządku. W końcu to było łatwiejsze niż tłumaczenie się z jego nieobecności. Czego to się nie robi, żeby zachować dobrą twarz. I chociaż Bell powinien być zły za takie traktowanie, to cieszył się, że mógł wrócić i ponownie nacieszyć swoje oczy widokiem lawendowych pól.
   Gdy już nadszedł wyczekiwany przez wszystkich dzień bankietu, Bell ubrał na siebie odpowiedni garnitur, w którym pojawił się w sali. Ogrom zaproszonych gości nieco go przytłoczył, jednak całe to napięcie rozładował już pierwszy kieliszek szampana. Nie przepadał za piciem alkoholu, jednak nie widział innego wyjścia. Nie chciał bowiem wyglądać zbyt sztywno. Musiał się jednak pilnować, że nie rozluźnić się zbyt mocno. Po drugim kieliszku zaczęło mu się robić gorąco, więc zdjął marynarkę, którą przewiesił przez oparcie krzesła. Pozostał już w samej koszuli i kamizelce. Przy trzecim kieliszku zaczepił go ojciec, który surowym i karcącym wzrokiem spojrzał najpierw na niego, a później na trzymane naczynie. Ojciec skinął lekko głową, dając chłopakowi do zrozumienia, żeby za nim poszedł, co Bellamy posłusznie uczynił.
   W drodze szybko zrozumiał, gdzie się udają. Ojciec Bellamy’ego był wielkim fanem Quidditcha, więc na bankiecie można było odnaleźć kilku zawodników. Oczywiście Bellamy znał większość z nich z widzenia, jednak on sam nie podzielał ojcowskich pasji, a Quidditcha traktował jako bezsensowne latanie za piłeczkami. Nie było w tym nic emocjonującego, dopóki któryś z zawodników nie spadał z miotły.
   – Mam nadzieję, że udało się panu odpocząć – powiedział, zachowując jeszcze resztki dobrego wychowania, którego nie wypłukał z niego wypity alkohol. Jego ojciec załatwił wszystkie uprzejmości za niego, i gdy tylko udało mu się przedstawić syna z Philipem oraz podyskutować chwilę o nowych modelach mioteł, po prostu zaszył się w tłumie. – I że widoki się podobają – dodał po chwili, wypijając szampana w całości.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bell Dupont (2388), Philip Nott (2532)




Wiadomości w tym wątku
[26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 18.08.2023, 23:17
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Bell Dupont - 24.09.2023, 17:20
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 25.09.2023, 01:10
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Bell Dupont - 25.09.2023, 14:14
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 03.10.2023, 16:19
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Bell Dupont - 03.10.2023, 17:03
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 13.10.2023, 21:26
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Bell Dupont - 02.11.2023, 15:57
RE: [26.06.1970, Paryż] Strangers are just friends waiting to happen - Bell & Philip - przez Philip Nott - 23.01.2024, 15:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa