24.09.2023, 18:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2023, 19:56 przez Darcy Lockhart.)
Darcy tak naprawdę był... chyba po prostu typowym człowiekiem, jak większość ludzi mającym w sobie trochę sprzeczności. Bywał zazdrosny, bywał złośliwy, a jednocześnie też umiał być sympatyczny - i w tym byciu sympatycznym często nie kryła się ani odrobina fałszu - i potrafił być uroczy. Osobom występującym w dzisiejszym "widowisku" zwyczajnie zazdrościł, pieniędzy, popularności wśród kobiet, pozycji w magicznej socjecie, uzdolnień, sławy i tego, że wszystko przychodziło im łatwo. W jego oczach Philip Nott nigdy nie musiał patrzeć na drogi płaszcz na wystawie i obliczać, z ilu obiadów zrezygnować, aby go kupić. Atreus Bulstrode nigdy nie zastanawiał się, czy dziewczyna, która się mu się podoba, zechce pójść z nim na randkę. Louvain Lestrange nie musiał przełykać goryczy porażki, bo nie był dość ważny, aby dostać wejściówkę na krajowe mistrzostwa quidditcha. Erik Longbottom nigdy nie został z pewnością przez nikogo potraktowany z góry, bo ma nieodpowiednie nazwisko.
I tak, uważał się chyba za odrobinę lepszego, ponieważ sam piął się w górę.
Ale dzisiejszy pojedynek miał szczery zamiar zrelacjonować odpowiednio profesjonalnie i nie planował pozwalać sobie na drobne złośliwości, których nie szczędził znanym i lubianym, gdy pisał do Czarownicy, bezpiecznie skryty za pseudonimem. Darcy Lockhart miał być tym, którego uczestnicy takich imprez sobie życzą. Dlatego zrobił kilka zdjęć, zawodnikom oraz gościom, a potem zaczął notować nazwiska tych co bardziej znanych osób, które pojawiły się na trybunach. Gdy się rozglądał, pochwycił spojrzenie Lyssy i posłał jej uśmiech - szczery, przyjazny, bo pamiętał noc Ostary, ich taniec pod gwieździstym niebem, a wiadomość, którą od niej dostał była miła i gdyby nie to, że w tej chwili jego sercem panowała niepodzielenie inna kobieta, na pewno biłoby bardzo szybko i po tamtym liście, i teraz. Skinął jej głową w niemym powitaniu, nim odwrócił się, gotów wyłapywać wszystkie szczegóły, o których warto by wspomnieć w artykule. Lovainowi skinął również głową w niemym podziękowaniu. I czekał aż wreszcie rozpocznie się widowisko.
I tak, uważał się chyba za odrobinę lepszego, ponieważ sam piął się w górę.
Ale dzisiejszy pojedynek miał szczery zamiar zrelacjonować odpowiednio profesjonalnie i nie planował pozwalać sobie na drobne złośliwości, których nie szczędził znanym i lubianym, gdy pisał do Czarownicy, bezpiecznie skryty za pseudonimem. Darcy Lockhart miał być tym, którego uczestnicy takich imprez sobie życzą. Dlatego zrobił kilka zdjęć, zawodnikom oraz gościom, a potem zaczął notować nazwiska tych co bardziej znanych osób, które pojawiły się na trybunach. Gdy się rozglądał, pochwycił spojrzenie Lyssy i posłał jej uśmiech - szczery, przyjazny, bo pamiętał noc Ostary, ich taniec pod gwieździstym niebem, a wiadomość, którą od niej dostał była miła i gdyby nie to, że w tej chwili jego sercem panowała niepodzielenie inna kobieta, na pewno biłoby bardzo szybko i po tamtym liście, i teraz. Skinął jej głową w niemym powitaniu, nim odwrócił się, gotów wyłapywać wszystkie szczegóły, o których warto by wspomnieć w artykule. Lovainowi skinął również głową w niemym podziękowaniu. I czekał aż wreszcie rozpocznie się widowisko.