Na jego pytanie uśmiechnęła się tajemniczo i na chwilę zamilkła nalewając do gara wody i stawiając na palniku, aby zaczęły się gotować. Znalazła tłuczek do ziemniaków i niektóre z nich rozgniotła bezpośrednio w garze, aby szybciej się ugotowały. Cały czas myślała nad odpowiedzią dla niego. Czy lubiła być w kontroli? Oczywiście, że lubiła, wręcz wolała stan, kiedy mogła nad sobą panować, a nie ten, w którym nie wiedziała, co się z nią działo. Świadomość, że mogłaby zrobić komuś krzywdę była dla niej okropna i stresująca. Usiadła na blat stołu i napiła się herbaty patrząc na ogień, który tlił się pod garnkiem z jabłkami zerkając co jakiś czas na piekarnik, w którym dochodziło ciasto. Mają teraz trochę czasu – jabłecznik musi przestygnąć zanim będą mogli go spróbować, a jabłka na dżem muszą zmięknąć.
– Tak, każdy chyba lubi mieć władzę nad swoimi czynami i umysłem. Nie lubię tego momentu, gdy pod wpływem zbyt dużej ilości alkoholu puszczają hamulce i robi się coś nad czym nie ma się za bardzo władzy, mówi rzeczy, które przyniesie ślina na język – uśmiechnęła się do niego delikatnie i zmrużyła oczy patrząc na niego. Zeskoczyła z blatu i podeszła do niego bliżej – chyba, że masz na myśli coś innego? – zagadnęła zmieniając uśmiech na delikatnie zaczepny i łobuzerski. Są różne sytuacje, w których ludzie chcą mieć kontrolę nad swoim ciałem, nad swoim umysłem. Niektórzy lubią mieć kontrolę nad innymi, mówić im co mają robić, jak mają się zachowywać. Lubią patrzeć jak zależne od nich osoby wykonują posłusznie rozkazy. Elaine zdecydowanie nie była typem rozkazującym innym, raczej mogła wypełniać polecenia, ale też nie wszystkie, bo miała w swoim sercu buntownika, który na niesprawiedliwości reagowała w odpowiedni sposób, walczyła o swoje i swoją niezależność.
– Mamy teraz trochę czasu, myślisz, że Migotek wyjąłby ciasto z piekarnika i postawił na parapecie, aby przestygło? – zapytała z nieukrywaną radością, gdy wspomniał o tym, że mógłby jej je pokazać. – Chętnie je zobaczę. I po prostu powiedz o nich cokolwiek. Czym są? Co robią? Jak to się dzieje, że mówią? Są jak centaury? Też mogę z nimi porozmawiać? Nigdy nie widziała abraksana – wyrzuciła z siebie, a przez to wszystko nie odsunęła się od chłopaka, tylko stojąc kilkanaście centymetrów od niego zadawała mu pytania zadzierając głowę ku górze, aby móc patrzeć mu w oczy.