25.09.2023, 00:04 ✶
Patrick uśmiechnął się krzywo pod nosem. O, wiele by dał, żeby razem z nim nie przywlekły się żadne wspomnienia z limbo. Atreus nie miał pojęcia jakim był szczęściarzem, że mu ich oszczędzono. Przynajmniej w oczach Stewarda. Choć może akurat auror nie był w tej materii szczególnie obiektywny. Z pewnością inaczej spoglądałby na całą sprawę, gdyby przyszło mu przeżywać wspomnienia kogoś, kto nie był zagorzałym poplecznikiem Grinewalda.
- My we trójkę mamy raczej podobne wspomnienia z limbo – zauważył, myśląc o sobie, Victorii i Mavelle. Zresztą, Lestrange miała rację – weszli tam, bo powiedziała im o kobiecie, która potrzebowała ich pomocy. – A jak u ciebie wyglądał etap samego przejścia? – zaciekawił się, rzucając szybkie spojrzenie w stronę Bulstrode’a.
Czy było im to tak naprawdę do czegokolwiek potrzebne? Nie. Ale Patrick pamiętał kąpiel w jeziorze, tonięcie i brnięcie przez zarośla. Nawet jeśli wszystko to działo się tylko w ich głowach, były to – mimo wszystko – wizje, które dzielili wspólnie. Interesowało go, czy objęły również Atreusa.
Dotknął palcami nasady nosa. Potarł ją lekko, myśląc o zamordowanej kobiecie z limbo, o tym że gdy ją zobaczył, nawiedziło go przeczucie, że się spóźnili i Voldemort zdążył przed nimi. To nie były dobre myśli, ale skoro Bulstrode później rozmawiał z nią… o ile to oczywiście była ona, to przemyślenia Victorii co do natury boginki mogły być słuszne. Patrick pamiętał jedynie własny brak zgody na to, co się tam stało. No i zawsze wydawało mu się, że nie można zabić boga. Nikt nie mógłby być aż tak potężny, prawda? Ale wspomnienia aurora nieco straciły na wyrazistości. Coraz więcej mieszało mu się w nich i coraz bardziej wyostrzała mu się pamięć tylko na konkretne szczegóły.
- Rozmawiałaś z babcią tylko o Beltane? – zaciekawił się, gdy Victoria wspomniała o sesji ze spirytystą. I tak, pytanie to, choć zadanie uprzejmie grzecznym tonem, miało w sobie również drugie dno. Jakaś część Patricka zastanawiała się, jakby to było porozmawiać z ojcem. Czy wypadało krzyczeć na ducha? A ciskać w spirytystę obliviate?
Ostatecznie to co powiedzieli Atreus i Victoria było pocieszające. Jeszcze tylko, gdyby wiedzieli, co właściwie należało zrobić, i problem zostały rozwiązany.
- A macie jakieś pomysły? – zapytał, czując się absolutnie zbędnym w całej rozmowie. – Tak w zasadzie, kiedy teraz o tym myślę, to w chwili w której zaczęły wracać mi wspomnienia poczułem... - zamyślił się na parę sekund. Tak, istniała szansa, że sobie teraz to dopowiedział, ale może jednak nie? Może zapowiedź tego, co się stanie, mieli już wtedy? - Poczułem się tak, jakby wróciło mi za dużo? zaryzykował.
- My we trójkę mamy raczej podobne wspomnienia z limbo – zauważył, myśląc o sobie, Victorii i Mavelle. Zresztą, Lestrange miała rację – weszli tam, bo powiedziała im o kobiecie, która potrzebowała ich pomocy. – A jak u ciebie wyglądał etap samego przejścia? – zaciekawił się, rzucając szybkie spojrzenie w stronę Bulstrode’a.
Czy było im to tak naprawdę do czegokolwiek potrzebne? Nie. Ale Patrick pamiętał kąpiel w jeziorze, tonięcie i brnięcie przez zarośla. Nawet jeśli wszystko to działo się tylko w ich głowach, były to – mimo wszystko – wizje, które dzielili wspólnie. Interesowało go, czy objęły również Atreusa.
Dotknął palcami nasady nosa. Potarł ją lekko, myśląc o zamordowanej kobiecie z limbo, o tym że gdy ją zobaczył, nawiedziło go przeczucie, że się spóźnili i Voldemort zdążył przed nimi. To nie były dobre myśli, ale skoro Bulstrode później rozmawiał z nią… o ile to oczywiście była ona, to przemyślenia Victorii co do natury boginki mogły być słuszne. Patrick pamiętał jedynie własny brak zgody na to, co się tam stało. No i zawsze wydawało mu się, że nie można zabić boga. Nikt nie mógłby być aż tak potężny, prawda? Ale wspomnienia aurora nieco straciły na wyrazistości. Coraz więcej mieszało mu się w nich i coraz bardziej wyostrzała mu się pamięć tylko na konkretne szczegóły.
- Rozmawiałaś z babcią tylko o Beltane? – zaciekawił się, gdy Victoria wspomniała o sesji ze spirytystą. I tak, pytanie to, choć zadanie uprzejmie grzecznym tonem, miało w sobie również drugie dno. Jakaś część Patricka zastanawiała się, jakby to było porozmawiać z ojcem. Czy wypadało krzyczeć na ducha? A ciskać w spirytystę obliviate?
Ostatecznie to co powiedzieli Atreus i Victoria było pocieszające. Jeszcze tylko, gdyby wiedzieli, co właściwie należało zrobić, i problem zostały rozwiązany.
- A macie jakieś pomysły? – zapytał, czując się absolutnie zbędnym w całej rozmowie. – Tak w zasadzie, kiedy teraz o tym myślę, to w chwili w której zaczęły wracać mi wspomnienia poczułem... - zamyślił się na parę sekund. Tak, istniała szansa, że sobie teraz to dopowiedział, ale może jednak nie? Może zapowiedź tego, co się stanie, mieli już wtedy? - Poczułem się tak, jakby wróciło mi za dużo? zaryzykował.