— Teraz jak o tym wspominasz, to faktycznie... Krew dodałaby nieco dramaturgii tej ich kłótni. — Uśmiechnął się rozweselony. — Może następnym razem powinni im dać zestaw noży i szabelek po pradziadkach. Zobaczylibyśmy, kto faktycznie zna się na rzeczy.
Czy teraz zawsze to będzie tak wyglądać?, pomyślał z cichym westchnieniem. Myślałby kto, że ludzie o ich statucie nie powinni mieć problemu z tym, aby w ogóle na siebie wpaść. Ich pokolenie trzymało się razem w szkole, a Rabastan doceniał towarzystwo innych Ślizgonów. A mało było widoków równie fascynujących, co trzy siostry Black w jednym pokoju i to na oficjalnym wydarzeniu. Tęsknił za tym.
— Też mamy taką nadzieję — dopowiedział po Bellatriks w kierunku Louvaina. — Oby dłoń ci nie drżała przy celowaniu, kuzynie.
Skinął mu głową, gdy odchodził. Nie potrafił sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz widział kuzyna w akcji, toteż nie miał nic przeciwko temu, aby ujrzeć pojedynek z bliska. Kto wie, może nawet się czegoś się od niego nauczy? Oczywiście, potrafił korzystać z podstawowych dziedzin magii, jednak do mistrza pojedynków było mu bardzo, ale to bardzo daleko. Na pytanie panny Black, wzruszył sztywno ramionami.
— Krótko — odparł z pewnością siebie, która zaskoczyła nawet jego samego. — Ldzie nie będą się tu kisić do czwartej nad ranem. Za godzinę nikogo tutaj nie będzie. Lou będzie świętował w najbliższym lokalu, a tymczasem Nott wymyślał do rana, jaki komunikat przekazać Prorokowi Codziennemu.
Rabastan nie miał nic wspólnego ze Srebrnymi Różdżkami, szkolnymi klubami pojedynków i innymi organizacjami zrzeszającymi ludzi, którym zawsze było chętnie do bitki. Zajmował się jednak pracą z mediami głównego nurtu, więc wiedział co nieco o tym, jak niektóre wydarzenia wyglądają od kuchni. Chociaż wystrój hali cieszył oko, tak Lestrange'owi ciężko było sobie wyobrazić, aby miało tutaj dojść do imprezy z okazji wygranej kuzyna.
— A czemu pytasz? Spieszno ci dziś gdzieś? — Obrzucił przyjaciółkę uważnym spojrzeniem. Gdzieś z tyłu głowy błądziła mu myśl, że być może pojawiła się tutaj jedynie symbolicznie. Brak sióstr, brat rodziców, brak Rudolfa... Równie dobrze mogła mieć inne plany na tę noc. Nieco bardziej niegodziwe.