Przede wszystkim, jak na prawdziwych ogrodników przystało, mierzyliby długości wyhodowanych ogórków, a nie jakichś tam innych narządów czy przyrządów. Problem w tym, że ich ogórki były hodowane razem, w pełen współpracy i zaangażowaniu. Także wszystko co mierzyli byli wspólne... jak za komuny, z czego akurat Rookwood powinien być dumny.
Czy Sauriel miał go za debila? Być może. Oczywiście, że wiedział co to jest Disneyland! Każdy wiedział co to Disneyland... Chyba? - A Ty nie wiesz? Mam Ci wyjaśnić? Rozjaśnić? Wyrysować na tablicy? A może po prostu pokazać książkę o której to wyczytałem? - spojrzał na niego z pewnego rodzaju wyrzutem. Jego przyjaciel chyba nie wiedział jak bardzo Stanleyowi się nudziło w robocie, nic więc dziwnego, że znajdował sobie inne zajęcia zamiast wypełniania raportów. Jedną z ulubionych rzeczy Borgina vel Mulcibera był fakt czytania innych raportów albo książek, które odnalazł w całym biurze Bumelantów. Było tam bardzo dużo ciekawych rzeczy z przeróżnych dziedzin - Sauriel byłby zachwycony, wszak lubił takie ciekawostki i informacje. To była robota również dla niego!
Stanley zamarł słysząc słowa funfla - Ty nie masz jakiejś swojej laski?. Miał, oczywiście, że miał ale nikomu o tym nie wspominał. To było tajne przez poufne... Czy Borgin wspominał o tym Rookwoodowi na jakiejś pijackiej eskapadzie? Nie pamiętał. A może ten połączył wszystkie kropki bo w końcu Mulciber przestał zaczepiać inne damy już jakiś czas temu. Kurwa, musiał to rozgryźć. Ten łeb to ma nie od parady Zamartwiał się, myśląc jak tu dyplomatycznie z tego wyjść... Problem w tym, że się chyba nie dało. W końcu nawet Anthony nie wiedział, że Stanley kręcił ze Stellą już jakieś dobre 3 lata - No... - zaczął dosyć niechętnie - Coś tam może można by pomyśleć... Ale to nie teraz. Nie ma czasu do stracenia. Są ważniejsze sprawy do roboty - odparł szybko jakby strzelał z jakiegoś karabinu. Ewidentnie starał się zmienić temat rozmowy na jakikolwiek inny, byle nie dostawać zbyt wielu pytań. Coś jak nastoletni syn, który po raz pierwszy przyprowadza dziewczynę do domu... I w sumie trochę tak było, bo to przecież Sauriel wziął na swoje barki dawanie Staszkowi tych wszystkich "bojowych zadań", jak na starego przystało.
- Dobrze, że Ci to nie grozi - zaśmiał się kiedy Rookwood wspomniał o kulturze. I to nie tak, że jej nie miał, a należało mu trochę dopiec bo obrósł w piórka na tym Nokturnie, zupełnie jakby szykował się do rosołu. Jedno trzeba było mu przyznać - był twardy. W przenośni i dosłownie. Gdyby to ktoś wpadł na Borgina to zapewne ten złożyłby się prawie w pół, a jego krukoński przyjaciel dalej stał jak ta tafla wody o poranku... czy coś takiego.
Ale fachowców to miał pierwsza klasa! Barek do pełnej dyspozycji klienta? To było nowatorskie podejście do problemów, które trapiły ludzkość tego świata. Za sam pomysł, aby tak ich przywitać, należało się pół oceny wyżej - Miło pozn... - przywitał się z Lorraine, ale dosyć szybko się poprawił, ponieważ kojarzył się z nią z czasów szkoły. Gdyby tylko Rookwood wspomniał o tym na początku to byłoby całkowicie inaczej, a tak to naraził ich na pewnego rodzaju niedomówienia. Na całe szczęście, te zostały szybko zatopione - Spokojnie, spokojnie. Za traf z ministerstwem masz punkt ale jestem zmuszony Ci go odebrać za te oskarżenia - przyznał zbliżając się w kierunku barku - Nie trzymam z nimi, a prędzej wykorzystuje swoją pozycję dla pozyskiwania cennych informacji w słusznych sprawach - dodał, mając nadzieję, że Malfoy zrozumie jego tok myślenia.
Nawet Sauriel robił postępy. W końcu zaczął mówić, że "pójdziemy", "zrobimy", "pobijemy" - zgodnie z prawdą. Pobiją dłońmi Sauriela, te wszak były już zaprawione w tego rodzaju sporcie, a i sam Rookwood przenosił pewne sukcesy na tym polu. Dzieci? Uniósł zdziwioną brew. Borgin nie tykał dzieci i nie miał zamiaru czegoś zmieniać w tej kwestii. Były pewne postanowienia, których musiał się trzymać - Obawiam się, że jeżeli nie zaczną za szybko gadać to nie będą w stanie w ogóle mówić - skwitował słowa przyjaciela, częstując się buteleczką z rudawym trunkiem. Rozlał do trzech szklanek podstawiając pozostałej dwójce - Tylko nie sądzisz, że Reid będzie miał tam swoich ludzi? I same pięści mogą ich nie przekonać? - zapytał, a jego pytanie sprowadzało się do jednego - może taki cruciatusik? To była zawsze sprawdzona i dobra metoda.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972