Zmierzający w stronę lasu Philip nie zamierzał nikogo niepokoić, skoro sam nie chciał być przez nikogo niepokojonym podczas zaplanowanego przez siebie małego pikniku na leśnej polanie. Przemierzając tę łąkę już z oddali dostrzegł leżącą na łące młodą dziewczynę, którą zgodnie ze swoimi planami na ten dzień, zamierzał po prostu ominąć. Skoro przyszedł tutaj w konkretnym celu to zamierzał się tego trzymać.
Nie przewidział jednak tego, że dotąd idące przy jego nodze dwa psidwaki, ni stąd, ni zowąd popędziły ku mijanej przez niego dziewczynie i zaczęły na nią groźnie warczeć. Było to zaskakujące, bo zwykle te magiczne stworzenia nie zachowują się w ten sposób do przypadkowo napotkanych ludzi. Zwykle kończyło się na obwąchiwaniu albo dopominaniu się o głaskanie i drapanie za uszami. Jednak to była prawda, że zwierzęta wyczuwały zagrożenie, tylko jakie zagrożenie dla niego mogła stanowić młoda dziewczyna? Tego nie potrafił określić.
— Taffy, Nuggets, do nogi! — Starał się przywołać swoje psidwaki, które - ku jego zdziwieniu - nieszczególnie chciały zareagować na swoje imiona i standardową komendę. Postanowił wobec tego podążyć w stronę dziewczyny, którą postanowiły oblegać jego pupile. Postawił na ziemi swój koszyk, aby przykucnąć przy swoich zwierzakach i przypiąć do ich obroży smycz. Wyprostował się, starając się odprowadzić na bezpieczną odległość należące do siebie te dwa psidwaki. Chciał uniknąć sytuacji, w której Taffy i Nuggets zaatakują nieznajomą albo że stanie się im krzywda.
— Przepraszam, nie wiem co w nie teraz wstąpiło. Dotąd nie zachowywały się w ten sposób względem obcych. — Postanowił odezwać się do nieznanej mu z imienia dziewczyny. Prawda była taka, że Philip kierował się w życiu zasadą "nigdy nie przepraszaj", jednak ona dotyczyła w dużej mierze czegoś innego. Nie zamierzał przepraszać za to, jaki jest, jednak zdawał sobie sprawę, że ktoś mógł sobie nie życzyć kontaktu ze zwierzętami albo za nimi nie przepadać, nawet jak on sam uwielbiał zwierzęta. Istniały jednak takie wyjątki, jak chociażby jarczuki, które uważał za bestie z piekła rodem albo za stworzenia z najgorszych koszmarów.