Dostrzegając posłane mu to niepewne spojrzenie, uśmiechnął się do dziewczyny jakby chcąc dodać jej pewności albo zachęcić ją do spełnienia jego prośby. Spodziewał się więcej pytań z jej strony, w mniejszym stopniu tego, że zamierzała go od razu zaprowadzić do poszukiwanej przez niego kajuty. Mogła mu odmówić, pozostawiając go w konieczności poszukiwania tego pomieszczenia na własną rękę albo powrotu na górny pokład. To drugie zawsze było rozsądniejszą opcją.
— Dziękuję... jak Ci na imię? — Zwrócił się do niej z dozą wdzięczności w głosie, choć nie wiedział komu tak naprawdę ma podziękować. Na dobrą sprawę nie miało to znaczenia, bowiem także i ona była echem osoby, która przed laty płynęła tym statkiem. Nie zapowiadało się na to aby tu i teraz miała zamienić się w morską wodę, jak większość mijanych przez niego cieni dawnych pasażerów. Jednak zdawała się być mu przychylna.
Podążył za nią w głąb tego korytarza, ku identycznie wyglądającym drzwiom. Gdyby miał ich szukać na własną rękę to naprawdę straciłby na tym zbyt wiele czasu, który teraz miał ogromne znaczenie. Drzwi wyglądały naprawdę zwyczajnie i nic nie wskazywało na to, aby wydarzyła się tam prawdziwa tragedia albo jakiekolwiek okropieństwa. Te miały miejsce na górnym pokładzie i nic dziwnego, że starał podążyć się ich śladem. Rzuciło mu się to w oczy, jednak to również nie miało dla niego znaczenia.
— Wiesz? Czemu? — Zapytał machinalnie. Wydawać by się mogło, że nie mogła znać prawdziwego powodu, dla którego tutaj przyszedł. Wszystko zależało od tego, co mu odpowie. — Nie musisz się o to martwić, nie dowiedzą się tego ode mnie. Muszę spróbować. — Zapewnił po chwili tę dziewczynę, zanim ta postanowiła się od niego oddalić. Nie uszło jego uwadze, że starała się zrobić to jak najszybciej.
Stojąc pod drzwiami tej kajuty nasłuchiwał przez chwilę, chcąc mieć pewność czy aby na pewno nikogo nie ma w środku. Po prostu wtedy zapukałby do drzwi. Jeśli jednak nikogo nie byłoby po drugiej stronie to postanowił użyć magii rozpraszającej. Spodziewał się założonych na drzwi zabezpieczeń. Przezorny zawsze ubezpieczony, zwłaszcza, kiedy miało się do czynienia z zdolną do wszystkiego czarownicą. Dopiero wtedy zamierzał spróbować otworzyć drzwi, z użyciem magii lub bez.
Rozproszenie ewentualnych zabezpieczeń, magia bezróżdżkowa
Sukces!
Sukces!