Zanim służby zainteresowałyby się tym wszystkim na poważnie zapewne minęłoby sporo czasu. Najłatwiej było wprowadzać zakazy, aby nieodpowiednie osoby nie interesowały się tematem. Mało kto miał chęć w tym wszystkim grzebać. Beltane dotknęło wiele osób na różny sposób i próbowały one jakoś poskładać rzeczywistość. Ministerstwo wystosowało odpowiednie dekrety i tyle. Dobrze więc, że Laurent się tym zainteresował. Drążył temat, szukał rozwiązań. Miało to większy sens. Nie każdy wykazywał odpowiednie zainteresowanie. Sama Figg nie miała za dużo czasu, żeby dowiadywać się o co chodziło w tym temacie. Udzielała się już w tylu innych sprawach, że tylko brakowało jej kolejnych obowiązków. Teraz jednak nie miała wyboru, skoro Prewett poprosił ją o to, żeby się zaangażowała to nie zamierzała odmawiać. Asertywna nigdy nie była.
Zaśmiała się słysząc wytłumaczenie przyjaciela. To wiele wyjaśniało. Najzwyklejsze, ludzkie przejęzyczenie. - Nie masz za co przepraszać. Widać, że jesteś zmęczony. - Każdemu mogło się przytrafić coś takiego. - To się zgodzę. Nie jestem powiązana z ministerstwem w żaden sposób, no wysyłam brygadzistom pączki na potęgę, ale poza tym nic mnie z nimi nie łączy. - Była z tego powodu zadowolona. Nie sądziła, że jest odpowiednią osobą do tego, żeby mieszać się w takie ważne sprawy. Nie miała pojęcia, o czym mogłaby decydować, prosty z niej człowiek po prostu stworzony do pracy.
- To, że zapewne te zaklęcia nie są zabronione bez przyczyny. - Musiał być jakiś powód. Wiedziała, że nekromancja jest magią bardzo złożoną i ministerstwo na pewno musiało to rozważać. - Niby tak, ale martwi mnie to, że mogliby to wykorzystać przeciwko nam. - Tym dobrym. Chociaż z drugiej strony Laurent miał rację. Czarnoksiężnicy nie mogli korzystać z białej magii, bo byli przesiąknięci złem, więc to wszystko mogło być bardzo proste.
- Wiesz, co mówią? - Spojrzała na niego swoimi zielonymi oczami. - Wyjątek potwierdza regułę. - Uśmiechnęła się przy tym. Jego argumenty do niej akurat przemawiały. Nie miała pojęcia, jak mogą na to zareagować ludzie z ministerstwa. Na pewno będzie ich trudno przekonać, szczególnie, że te zasady istniały od wielu lat. No, ale można było spróbować je zmienić. Był to odpowiedni moment. Musieli walczyć z Lordem Voldemortem na różnych płaszczyznach. Dobrze by było mieć świadomość, że robią to legalnie.
Z tego co mówił wynika, że chciał, żeby zaczęła buntować ludzi. Czy powinna przygotować jakieś ulotki, petycję, czy coś innego? Nie do końca wiedziała w jaki sposób powinna działać. - Tylko w jaki sposób? - Może miał coś konkretnego na myśli, to by jej na pewno pomogło.