26.09.2023, 12:19 ✶
Obdarzył obu mężczyzn lekkim, lecz nieco wymuszonym uśmiechem. Przebywanie wśród ludzi, jak również ogólne kontakty z nimi, nie należały do ulubionych zajęć Bellamy’ego. Nic więc dziwnego, że w całej tej sytuacji czuł się odrobinę niekomfortowo, stąd też wynikały jego wszelkie objawy zakłopotania, które osoby postronne mogłyby odebrać jako objawy niechęci. Miał nadzieję, że w okolicy pojawi się jakiś alkohol, który pomógłby mu chociaż odrobinę się rozluźnić. Z drugiej jednak strony nie chciał przesadzać, a wiedział, że miał do tego skłonności.
Na szczęście na pojedynkach znał się już nieco lepiej niż na grze w quidditcha, więc zapewne mógł czerpać z tego znacznie większą przyjemność. Sam co prawda brał udział w dość skromnej ilości, gdyż w związku na swoją przypadłość, nie mógł pozwalać sobie na to, by szargały nim emocje. A podczas pojedynków emocje lubiły sięgać zenitu.
– Mnie również – odpowiedział Erikowi. Kojarzył jego osobę, jego nazwisko oczywiście znał bardzo dobrze, bo ciężko było nie znać jeśli samemu obracało się w podobnym gronie. Z całą pewnością spotkali się kilka razy, jednak nie mieli nigdy okazji się poznać. – Nie, nie, uczyłem się w Akademii Beauxbatons, a poznaliśmy się na jednym z przyjęć, na którym byliśmy – wyjaśnił szybko. Cóż, może okoliczności poznania Bella i Philipa nie nadawały się na emocjonującą i ciekawą opowieść, ale mu to nie przeszkadzało. – Jestem za to ciekaw okoliczności waszego poznania, na pewno były bardziej interesujące – zagaił. Oczywiście uważał, że ta dwójka musiała mieć ze sobą znacznie ciekawszą historię, w końcu obaj byli dość intrygującymi ludźmi. A przynajmniej biorąc pod uwagę to, czego zdążył się o nich dowiedzieć.
– Wypada mi jeszcze podziękować za zaproszenie – powiedział, zwracając się już w stronę swojego przyjaciela. Nie znali się wyjątkowo długo, ale uważał, że zdążyli poznać się już dość dobrze. Philip z pewnością zdawał sobie sprawę z tego, że Bell nie jest wielkim fanem spotkań towarzyskich, które odbywały się w tak licznym gronie, więc nie musiał wysyłać zaproszeń. Uczynek ten był jednak wyjątkowo miły.
Pogawędkę i wymianę uprzejmości przerwało jednak pojawienie się Laurenta. Bell uśmiechnął się lekko na jego widok. Z nim również poznał się nie tak dawno temu, jednak od tamtego czasu zdarzało im się zamienić kilka słów podczas różnych spotkań.
Na szczęście na pojedynkach znał się już nieco lepiej niż na grze w quidditcha, więc zapewne mógł czerpać z tego znacznie większą przyjemność. Sam co prawda brał udział w dość skromnej ilości, gdyż w związku na swoją przypadłość, nie mógł pozwalać sobie na to, by szargały nim emocje. A podczas pojedynków emocje lubiły sięgać zenitu.
– Mnie również – odpowiedział Erikowi. Kojarzył jego osobę, jego nazwisko oczywiście znał bardzo dobrze, bo ciężko było nie znać jeśli samemu obracało się w podobnym gronie. Z całą pewnością spotkali się kilka razy, jednak nie mieli nigdy okazji się poznać. – Nie, nie, uczyłem się w Akademii Beauxbatons, a poznaliśmy się na jednym z przyjęć, na którym byliśmy – wyjaśnił szybko. Cóż, może okoliczności poznania Bella i Philipa nie nadawały się na emocjonującą i ciekawą opowieść, ale mu to nie przeszkadzało. – Jestem za to ciekaw okoliczności waszego poznania, na pewno były bardziej interesujące – zagaił. Oczywiście uważał, że ta dwójka musiała mieć ze sobą znacznie ciekawszą historię, w końcu obaj byli dość intrygującymi ludźmi. A przynajmniej biorąc pod uwagę to, czego zdążył się o nich dowiedzieć.
– Wypada mi jeszcze podziękować za zaproszenie – powiedział, zwracając się już w stronę swojego przyjaciela. Nie znali się wyjątkowo długo, ale uważał, że zdążyli poznać się już dość dobrze. Philip z pewnością zdawał sobie sprawę z tego, że Bell nie jest wielkim fanem spotkań towarzyskich, które odbywały się w tak licznym gronie, więc nie musiał wysyłać zaproszeń. Uczynek ten był jednak wyjątkowo miły.
Pogawędkę i wymianę uprzejmości przerwało jednak pojawienie się Laurenta. Bell uśmiechnął się lekko na jego widok. Z nim również poznał się nie tak dawno temu, jednak od tamtego czasu zdarzało im się zamienić kilka słów podczas różnych spotkań.