26.09.2023, 20:56 ✶
Louvain sam postanowił przejść się wśród zaproszonych gości, szczególnie tych, którym wysłał zaproszenia, swojej rodzinie. Z niektórymi zamienił jedno lub więcej słów. Trybuny się zapełniały, podobnie było w loży dla vipów. I kiedy brat do niego dotarł, Laurence uścisnął Louvaina również w braterskim uścisku.
- Może zmienią zdanie i pojawią się w ostatniej chwili.Pocieszył brata, posyłając mu także uśmiech wsparcia. Laurence także zauważył, że z ich rodzeństwa, na pojedynek brata był tylko on. Liczył że to się zmieni. Niektórzy potrafią mieć swoje magiczne wejście smoka w momencie rozpoczęcia wydarzenia.
Louis przytulił się do wujka i oczywiście zapewnił, że będzie trzymać kciuki. Wujek był dla niego gwiazdą dzisiejszego wieczora i chciał, aby wygrał. Skoro ich loża była w innym miejscu, być może bliżej pozostałej rodziny Lestrange, Laurence zabrał syna i przenieśli się tam.
Mały Louis postanowił podbiec do cioci Bellatrix, nie przejmując się tym, że może być zajęta rozmową z wujkiem Rabastanem. Chciał się przywitać.
- Cocia! Wujek! Tsymam kcuki!
Wparował się do nich mały Lestrange, pokazując skrzyżowane dwa palce, wskazujący i środkowy, jakby chciał dać tym szczęście i powodzenie wujkowi Louvainowi. Laurence się uśmiechnął i zbliżył, aby zabrać małego, jeżeli im przeszkodził.
- Mam nadzieję, że Louis nie przeszkodził Wam w rozmowie?
Zapytał Laurence ze spokojem i uprzejmością w głosie, zwracając się do Bellatrix i Rabastana. Nie dostrzegał Rudolfa, więc pewnie i ze strony kuzynostwa zbyt wielu nie przybędzie. Albo jeszcze nie dotarło.