• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[19.07.1972] Laurent & Philip | La di die

[19.07.1972] Laurent & Philip | La di die
Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#2
27.09.2023, 13:15  ✶  

Końcem czerwca Philip starał się zamknąć jeden rozdział swojego życia, w pierwszym tygodniu lipca kolejny i to była jedna z trudniejszych decyzji, jakie przyszło mu podjąć w swoim życiu. Powracało to do niego niczym deja vu. W tamtym momencie, zgodnie z myślą, że powinien otworzyć się na nowe doświadczenia, przy jednoczesnym lubieniu Laurenta, własnemu przyzwyczajeniu, wydawała się trudna i słuszna... z powyższych względów tak samo trudna, jak i błędna. Było to tak pełne sprzeczności, jakby to nie mogło być dla odmiany proste. Dobrze wiedział, dlaczego postąpił tak a nie inaczej. Całkowite odcięcie się wydawało się wręcz niemożliwe. Gdy zakończył swój związek z Lorettą, przyszło mu tak łatwo jak żegna się kochankę po wspólnie spędzonej nocy.

Wciąż znajdował się w przełomowym momencie swojego życia, na progu tych wszystkich zmian a jednak powracał do tego, co było. Zapisane na pergaminie słowa stanowiły zaledwie wstęp do rozmowy, którą mieli odbyć tego dnia. Nie wiedział, co być mogło, co znowu zostanie zburzone i co z tego powstanie. Mogło to pomóc ułożyć na nowo te cegiełki albo mogło się okazać, że ruszenie ich sprawi, że zawali się cała konstrukcja. Niczym domek z kart. Decydując się na to spotkanie miał się tego dowiedzieć i określić, kim dla niego ma być Laurent. Przyjacielem, znajomym a może znów kochankiem. Łączący ich do niedawna układ był bardzo dla nich korzystny. Nie zawsze dawało się wrócić do tego, co było. Nie zawsze powinno się wracać. Philip bardzo rzadko robił to, co powinien był uczynić. Za to często wykazywał się głupotą.

Jego pojawienie się na Alei Horyzontalnej przypieczętowało to, że nie było już odwrotu. Laurent mógł jeszcze spróbować ucieczki z wykorzystaniem teleportacji i zaszyć się w samym sercu New Forest. Najpewniej na tej samej plaży. Roztaczana przez niego aura niezachwianej pewności siebie jak na razie ukrywała przed światem wszystkie jego obawy. Przede wszystkim dotyczące rozmowy, którą mieli odbyć i jej przebiegu. Nie chciał odbywać jej w miejscu publicznym, tylko jak najbardziej prywatnym. Niosło to za sobą pewien komfort. Wówczas miałby pewność, że w pobliżu nie ma żadnego gumowego ucha. Sam uśmiechnął się na widok Laurenta, którego dobrze było zobaczyć. Przyglądał mu się badawczo. Wydawał mu się być bledszy, niż ostatnio. Wyglądał też na bardziej zmęczonego, niż ostatnio. Rzucało się to w oczy, dlatego to było niepokojące. Przebijająca się siwizna stanowiła najmniejszy problem, choć była równie dostrzegalna.

— Powiedziałbym, że bardziej zaskakujące. Mógłbyś do tego przywyknąć. Często jadam na mieście. — Postanowił wyrazić swoje zdanie w kwestii spotykania się podczas posiłku. Na to dawniej nie było miejsca w ich relacji. Teraz temu również sprzyjała pora dnia, w której przyszło się im spotkać. Tak działał ten świat, że nie wszystko powinno zostać wystawione na widok publiczny. Nie wyniknęłoby z tego nic dobrego. Oprócz wyczynów na boisku Quidditcha, słynie ze swoich licznych romansów z kobietami. Swoje zainteresowanie mężczyznami starał się ukrywać.

— Ciebie również dobrze widzieć. Ty również. Jednocześnie sprawiasz wrażenie bardziej zmęczonego i bledszego, niż ostatnio. To się rzuca w oczy. — Nie była to żadna tajemnica, że przywiązywał dużą wagę do wyglądu zewnętrznego. Jak Cię widzą, tak Cię piszą. Była jednak ósma rano. Dzień zaczynał od wyprowadzenia swoich psidwaków na poranny spacer, ćwiczeń fizycznych i prysznica. Po nim założył białą koszulę i zestawiając ją z jasnoszarą marynarką oraz spodniami. Komplement mile połechtał jego ego, sle też miał podstawy aby się zrewanżować. Nie musiał kłamać, jednak trudno było mu zachować dla siebie swoje spostrzeżenia.

— Skąd wiedziałeś? — Zapytał z rozbawieniem w głosie. Tam, gdzie zwykle jadał śniadania, było drogo, ale one były warte swojej ceny. Ta w jego przypadku nie grała roli.

— Chodźmy. Potrzebuję kawy. — Powoli ruszył przed siebie, dostosowując swoje tempo kroków do Laurenta. Nie musieli się spieszyć. Po drodze mogli też porozmawiać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3597), Philip Nott (1983)




Wiadomości w tym wątku
[19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Laurent Prewett - 27.09.2023, 00:41
RE: [19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Philip Nott - 27.09.2023, 13:15
RE: [19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Laurent Prewett - 27.09.2023, 17:31
RE: [19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Philip Nott - 27.09.2023, 22:05
RE: [19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Laurent Prewett - 28.09.2023, 09:18
RE: [19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Philip Nott - 28.09.2023, 18:03
RE: [19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Laurent Prewett - 29.09.2023, 11:37
RE: [19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Philip Nott - 29.09.2023, 18:30
RE: [19.07.1972] Laurent & Philip | La di die - przez Laurent Prewett - 29.09.2023, 19:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa