27.09.2023, 17:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2024, 20:28 przez Morgana le Fay.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
Światy żywych i umarłych nie powinny się ze sobą stykać.
Brenna nie była pewna, czy przeczytała to zdanie w jednej z książek, w których grzebała w poszukiwaniu odpowiedzi, co spotkało Mavelle, Patricka, Victorię i Atreusa, czy powstało gdzieś w jej niespokojnym umyśle. Prześladowało ją, kiedy szykowały się do wyjścia z domu i kiedy już dotarły do punktu aportacyjnego New Forest. Przeczuwała, że nie powinni zakłócać spokoju wuja - i że próba przywołania jego ducha przyniesie tylko cierpienie.
Myślała o baśni o trzech braciach, o kamieniu wskrzeszeń i o tym, że kontakt ze zmarłą ukochaną przyniósł Pavarellowi tylko cierpienie. To była historia, którą opowiadała jej matka, część dziedzictwa Potterów. Bajka, owszem, ale też wskazówka i przestroga.
A jednocześnie Limbo i świat żywych zdawały się zbliżać do siebie tak bardzo, tak wiele granic naruszono, że Brenna ostatecznie nie odrzuciła propozycji Laurenta. Cienie poruszające się po Kniei, mugole zapatrzeni w niebo, widma przemierzające Dolinę...
Musieli szukać różnych dróg.
Uprzedziła Mavelle, by wcześniej przemyślała pytania, jeżeli chciała jakieś zadać. I że powinny uważać, bo chociaż Brenna miała słabość do Prewetta od dziesięciu lat, i widziała w nim dobre serce, musiały zachować ostrożność. Stała czujność, jak mawiał Moody. Prowadziła teraz Bones, zaciskając palce na jej zimnej dłoni, przez New Forest, które o tej porze zaczynało już tonąć w ciemnościach, tak że w pewnej chwili wyjęła różdżkę, by oświetlić sobie drogę lumos.
Gdzieś w oddali nawoływały ptaki, drzewa szumiały im nad głowami. To było piękne miejsce - i może miło byłoby wpaść tutaj w innej sprawie niż próby morderstw albo przywoływanie duchów.
To był długi dzień. Wczoraj wstała przed świtem, a leśna przygoda z Victorią pozostawiła po sobie sporo roboty papierkowej, przesłuchań, kilka siniaków, teraz blednących pod ubraniem po wypiciu eliksiru i rozcięcie na twarzy, powoli się zaleczające, skryte całkiem skutecznie pod pudrem podkradzionym matce. Jutro też czekała ją pobudka na długo przed tym, jak wstanie słońce. Powinna odczuwać zmęczenie, a jednak to rozpływało się, może pod wpływem myśli o tym, co planowali zrobić.
- Jeżeli zmieniłaś zdanie, możesz zawrócić - powiedziała jeszcze do Mavelle, bardzo spokojnie. Całe zdenerwowanie i wszystkie swoje obawy Brenna bardzo starannie spakowała i ukryła gdzieś głęboko, by Bones przypadkiem ich nie dostrzegła. Bo dla niej to, co planowały, miało bez wątpienia być trudniejsze.
Kierowała się tam, gdzie miał czekać Laurent Prewett.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.