• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind

[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#29
27.09.2023, 22:36  ✶  

Różnili się tutaj, prawda? Bo Laurent chciał błyszczeć. Chciał lśnić - jak wszystkie gwiazdy na raz i jak każda pojedyncza. Chciał mieć dla siebie światło i chciał się pod nim uśmiechać do błyskających aparatów. Chciał westchnień tłumów na każdy swój ruch. Chciał tak wiele, a jednak po nic z tego nie sięgnął, kiedy mógł. Z rozwagi. Odmówił sobie samemu bardzo wielu rzeczy tylko dlatego, żeby wypełnić rolę, jakiej oczekiwał od niego ojciec - historia stara jak świat i uparcie powtarzana na winylowych płytach granych na starych gramofonach schowanych na strychu dziadka. Albo wyciągniętych w salonie, żeby móc magią muzyki nacieszyć swe uszy przed snem. Prawdziwej, nie tej, którą brzdąkał właśnie Kayden. Całkiem zabawne, że nie wymieniłby żadnej innej muzyki na tę mizernie zagraną właśnie, z lekkim fałszem, gubieniem albo myleniem klawiszy.

- Gdybym podarował ci moje oczy widziałbyś, że to nie jest bezduszne. - Serce lepiej znało prawdy żywe niż mędrca szkiełko i oko. - Najpiękniejszą z gwiazd jest ta, która przemierza niebo, ponieważ ludzi zachwyca jej wędrówka. Przemijalność. Ale przecież gwiazda po swojej wędrówce może odejść, gdzie zechce... wrócić na niebo, by dalej lśnić, albo wkroczyć między ludzi, by cieszyć się ich codziennością. - Wyobraźnia Laurenta również mieściła w sobie cały nieboskłon pływający swobodnie wszędzie, jeśli tylko pozwoliło mu się rozwinąć skrzydła. Jeśli było się też gotowym słuchać, albo podejmować stawiana wyzwania gotowane przez... poetę? Za takowego się nie uważał. Ciągle go bawiło, że ludzie go do poetów porównywali. Ale taka była prawda, że był absolutnie zakochany w tych najbardziej ulotnych doznaniach. Owszem, gwiazdy były piękne, ale spadająca? Oooch... Mogła się pojawić jeszcze kilka razy, ale zawsze była inna. To tak jak chwile, które dzielił z Kaydenem - przecież było ich już wiele. Jego zachwyt jednak nie przemijał, choć przemijały chwile. Raz po raz dawał się łapać w te objęcia i czuł się pijany słowami, gestami i spojrzeniami. Jeśli to nie była magia zauroczeń albo moc amortencji to już nie wiedział, czym to jest. Nigdy chyba się tak nie czuł... nie, nie chyba. Nigdy się tak nie czuł. Jakby bez jakiejkolwiek kontroli przepadł. I niby czarował, ale to on czuł się zupełnie oczarowany. Ta wola już nawet nie należała do niego. Zrobiłby chyba wszystko za kilka więcej takich spotkań i kilka więcej słów płynących z ust tego bruneta. - W takim razie nazwij mnie samolubnym, ale swój talent zachowam tylko dla tych, których zapragnę nim uraczyć. - Mógł być niepewny wielu rzeczy, mógł mieć rosnące i piętrzące się kompleksy, tak jak wkradające się pytanie, czy ta znajomość skończy się tak jak każda inna - poszukiwaniem słodkiego doznania własnego ciała. Tyle. Może potem przejdą do codziennej znajomości, przyjaźni nawet, jak to z niektórymi. Na razie jednak był tak skupiony na Kaydenie, że te głosy... do głosu dotrzeć nie mogły.

Faktycznie, Kayden nie był ani trochę pijany, dlatego to było takie zastanawiające. Tamtego wieczoru towarzystwo już trochę popiło, było to po nich widać - to towarzystwo Delacoura. A ten jakby nigdy nic... ale może po prostu jeszcze tego nie widział? Tych subtelnych zmian? Albo naprawdę miał tak szalenie odporną głowę? W końcu różne rzeczy się działy na świecie. Nikt normalny nie padał od kilku łyków wina, tak jak potrafiło to poskładać Laurenta, prawda? Dlatego tylko się zaśmiał i lekko pokręcił głową na komentarz, że nie będzie musiał go zbierać z podłogi.

- Dzięki Bogu, już się bałem, że to będzie moja powinność na tym rejsie. - A należało tutaj wspomnień, że dźwiganie i targanie kogoś nie należało do jego specjalizacji i mogłoby to się skończyć nieciekawie. Nie to, żeby nie próbował, walczyłby jak lew! Z pewnością jednak były do tego zadania bardziej kompetentne osoby.

- Chciałbyś zwiedzić oceaniczne tonie? - Odpowiedział w tym samym tonie, przez moment przysłaniając obraz własną kurtyną rzęs, kiedy trochę wyzywająco i zalotnie spojrzał na Kaydena. - Zaśpiewam. Ale najpierw - obiecana kołysanka. - Choć ponoć kiepsko się śpiewało, kiedy sen już chciał, żebyś przymknął powieki, zatopił się w miękkiej poduszce? Ach, żadna strata... przecież nie zamierzał tutaj zasypiać. W takim towarzystwie było to wręcz ciężkie. Choć trochę złamał swoją obietnicę. Bo po samej kołysance był zbyt oczarowany, żeby wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk. Dopiero ruch Kaydena przełamał ten mesmeryzm opuszczony na jego mięśnie i źrenice, pozwalając znów nawiązać kontakt z rzeczywistością. - Ach tak... więc to już nie są połowy. To już patronus? - Oderwał się od fortepianu, o który się opierał i zmienił swoją pozycję siedzenia - usiadł tak, by usiąść na niej okrakiem, przodem do samego Kaydena, zaczynając cicho nucić, a nucenie te przyciemniło światła wokół zostawiając tylko te przy nich, rozmyła otoczenie, zabierając ich na gwieździste wybrzeże - byli tylko oni, plaża kawałek dalej i fortepian, przy którym siedzieli. Nogi fortepianu jak i ich stopy dotykały przyjemnie ciepłych fal obmywających ich kostki. Pojedyncze spadające gwiazdy przecinały niebo tak barwne i bogate, że można było na nim wymalować każdą konstelacje. Morze odbijało całą powierzchnię granatowo-fioletowo-pomarańczowego nieba, jakby samo chciało niebem się stać, delikatnie tylko falując. I zaczął śpiewać. Anielski głos przeciął pokój, w którym ciągle siedzieli, ale dla Kaydena byli już w zupełni innym miejscu. Kayden nawet już nie był przy fortepianie. Spadł plecami w dół i zatopił się w morskiej toni, ale wcale nie dusił. Migocząca woda nie czyniła mu żadnej krzywdy, kiedy spoglądał na migoczące nad powierzchnią wody niebo - dokładnie to samo, pod którym jeszcze chwilę temu siedział. A potem jego obraz przesunął się z kolejnym mrugnięciem oka na koralowce, perły i barwne, magiczne ryby niosące na swoich ogonach prawdziwe woale tkane dłońmi chyba samych Mojr. Ale piosenka się skończyła. Dość szybko - bo Laurent nie miał w zasadzie siły utrzymywać czaru dłużej.

Kayden znów siedział w tym samym pokoju, spoglądając w oczy Laurenta, który cały ten czas spoglądał w srebrzystą toń jego tęczówek.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Kayden Delacour (12049), Laurent Prewett (14171)




Wiadomości w tym wątku
[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 10:08
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 11:59
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 12:57
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 14:52
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 15:19
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 17:12
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 18:20
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 22:00
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 12:11
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 02:41
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 08:46
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 13:15
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 16:09
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 20:02
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 22:38
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 03.09.2023, 18:46
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 19:29
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 03.09.2023, 22:01
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 22:57
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 05.09.2023, 16:02
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 05.09.2023, 19:06
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 07.09.2023, 23:20
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 08.09.2023, 12:10
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 10.09.2023, 22:00
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 22:35
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 16.09.2023, 23:21
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 23:50
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 27.09.2023, 21:16
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 27.09.2023, 22:36
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 06.10.2023, 22:37
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 06.10.2023, 23:37
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 08.10.2023, 20:29
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 20:47
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 13.10.2023, 21:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa