— Mi również. — Stwierdził podczas wymiany uścisków dłoni. Podążył w stronę wskazanego przez gospodarza stolika, przyglądając się leżącemu na nim świstoklikowi. Szyszka wydawała się naprawdę osobliwym doborem kształtu świstoklika, choć wpasowywała się w ogólne wytyczne ich tworzenia. Podczas korzystania z licznych świstoklików zdołał wywnioskować, że w tym celu wykorzystywano praktycznie śmieci. Szyszka była mała i poręczna. Nie zamierzał dociekać w jaki sposób ten mężczyzna wszedł w posiadanie tego świstoklika.
— Co za niepozorny przedmiot. — Skomentował jedynie. Gdyby zgubił tego świstoklika w lesie to bez użycia magii nie znalazłby go. W lesie było od groma szyszek. Utrata takowego podczas pełni byłaby dla niego bardzo problematyczna, ponieważ nie był w stanie posługiwać się magią w przypadającym na nią dniu.
— W teorii jest to możliwe, doświadczony wróżbita mógłby spróbować określić, gdzie prowadzi ten świstoklik. Jednak najpewniejsza jest aktywacja i sprawdzenie, gdzie prowadzi. Jeśli Pan się na to zdecyduje, będę zobowiązany Panu towarzyszyć. — Przedstawił panu Bulstrode potencjalne dwa rozwiązania i pozwolił podjąć mu decyzję w sprawie tego świstoklika. Jeśli chciał poszukać wróżbity to w tym momencie kończyła się jego rola. Mógł spróbować aktywować ten świstoklik i mogli po prostu z niego korzystać po to zobaczyć, gdzie on prowadzi. Dla pana Bulstrode'a był wyłącznie cywilem, jednak on już niejedno widział w swoim życiu i potrafił bronić się zarówno przy użyciu magii, jak i bez.