28.09.2023, 00:28 ✶
Brenna, Atreus
Neville stał ze zmarszczonym tonem i patrzył jak Brenna zaczęła się od niego oddalać a za nią podążył Atreus. Wyglądał na spiętego i nieszczególnie zadowolonego z obrotu sytuacji, która właśnie miała miejsce. Być może Mark Cavendish ocenił go trafnie, gdy uznał, że największą ujmą na jego honorze będzie raczej sugestia utraty reputacji niż rzeczywista zdrada małżeńska.
Brenna i Atreus usłyszeli jeszcze przyjazny głos Marka, gdy mówił do Neville’a, że powinni pójść w drugą stronę, bo dzięki temu przeszukają większy obszar statku.
Schodząc po schodach Atreusa uderzył w nos ostry zapach soli morskiej, Brennie zaś wydawało się, że słyszy dźwięk trzeszczącego masztu? Jakby się łamał pod naporem szalejącego sztormu? Wyminęli kilka śpieszących na górę ku restauracji, w której miał się odbyć bal par. I znowu Atreusa uderzył w nos ten dziwny zapach, jakby mieszanina soli morskiej i starych glonów? A potem, prawie się pośliznął, bo przez ułamek sekundy był przekonany, że ogromny, kryształowy żyrandol kołysze się ostrzegawczo a te bogate schody są przegniłe i śliskie od wody?
I mniej więcej w tym samym momencie Brenna dostrzegła Maddie. Córka siedziała przykucnięta przy jednej z kolumn w atrium i obserwowała z zainteresowaniem wchodzących do środka ludzi. Jej ulubiona przytulanka leżała tuż obok niej, obok parasolki.
Mavelle
Anne patrzyła na Marianne pusto. Rzeczywiście zdawała się zachowywał kompletnie nieadekwatnie do sytuacji. Ba, jeśli nawet nie do sytuacji, to nawet do tego, jak zazwyczaj zachowywała się skłonna do przesadyzmu i lubująca się w plotkach Anne.
Pokręciła głową.
- Potrzeba więcej energii – powtórzyła z uporem. – Ja… ja nawet nie wiem co to oznacza. Och, Marianne, byłyśmy takie same. Obie chciałyśmy tylko miłości – wyszeptała i przez parę uderzeń serca, zachowywała się niemal tak, jak powinna. Uniosła rękę i przyłożyła ją do ust, by stłumić cichy szloch.
Światło zamigotało. Drzwi do szafy uchyliły się i Mavelle zobaczyła tam coś dziwnego. Coś absurdalnie dziwacznego: w środku wcale nie było sukienek, halek i innych damskich rzeczy. To znaczy były, ale nie tylko i nie zajmowały aż tak wielkiej części garderoby, jak powinny. Po pierwsze wnętrze szafy wydawało się o wiele większe niż powinno być. Po drugie, w środku był kocioł i schowana w klatce sowa. Po trzecie znaczną część zajmowało więcej dziwnych, dziwacznych przedmiotów, które może można by i było znaleźć w jakimś sklepie z badziewiem ezoterycznym, ale najwyraźniej właścicielki tej menażerii traktowały to wszystko nad wyraz poważnie.
W nos Mavelle uderzył zapach słonej wody, gnijących ryb i wodorostów. Światło w kajucie zamigotało. Anne otrząsnęła się z łkania i znowu siedziała nieruchomo na łóżku, obok Marianne. Ona chyba na coś czekała?
Tura trwa do 30.09.2023 roku do godziny 21.00