• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Sekrety Londynu Szpalta Pozafabularne Pociąg do Hogwartu

Pociąg do Hogwartu
Poparzona
Nie prowadzę kursów wypowiadania mojego nazwiska.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka — blizny po oparzeniach na twarzy. Na drugi — potężna niezręczność. Dopiero później możesz podziwiać nietypowy styl ubierania inspirowany mugolskim schyłkiem lat 60. 173cm || chuda, trochę mięśni || jasny blond || piwne

Ula Brzęczyszczykiewicz
#16
28.09.2023, 12:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2023, 21:25 przez Morrigan.)  
1. Jak czułeś się po otrzymaniu informacji, że zostałeś zapisany do Instytutu Magii Durmstrang? Miałeś wobec szkoły jakieś konkretne oczekiwania, a może w ogóle byłeś przeciwko decyzji swoich rodziców?

Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony ekscytacja. Nowa szkoła, nowe miejsce, nowi ludzie. No i przede wszystkim — w końcu nauczę się czarować! Ale ciężko było mi myśleć o opuszczeniu mojego dotychczasowego życia. Znanej mi szkoły, rodziców, zwierząt. Przecież Durmstrang jest tak daleko i będę musiała tam być codziennie! W dodatku bardzo bałam się, że nie poradzę sobie w szwedzkojęzycznym środowisku. Potrafiłam mówić po Szwedzku, szkoła była przygotowana na przyjęcie uczniów z różnych krajów, ale wciąż mnie to bardzo stresowało. Czasami żałowałam, że rodzice nie zapisali mnie do Hogwartu. Wybór Durmstrangu był oczywisty. Rodzina taty i wszyscy ze wsi się tam uczyli.

2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Daleko miałeś do szkoły ze swojego rodzinnego domu?

Wraz z wieloma innymi uczniami zamieszkiwałam internat. Nie byłam jedyną polką i na szczęście przydzielono mnie do pokoju z Marcysią z Warszawy. Dzieliłyśmy pokój z dwoma litwinkami i estonką. Dziewczęta były przemiłe, ale jak zwykle ciężko było mi się z nimi bliżej zaprzyjaźnić.
Do internatu docierałam w następujący sposób: najpierw mama zabierała mnie świstoklikiem do południowej Szwecji, gdzie mieszkali jej znajomi, a następnie pan Johanes Bofa zabierał mnie i jego syna, Jacoba, magicznymi saniami prosto do internatu. To był trzygodzinny lot.

3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Durmstrangu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?

Pierwsze wrażenie było piorunujące. Durmstrang był prawdziwym zamkiem! Trochę brzydkim, ale potężnym. Niestety daleko mu do bajek o księżniczkach. Pasował bardziej do historiach o wikingach. Tego się trzeba było spodziewać. Bardzo surowe wnętrza. Czułam się bardziej jak w koszarach, niż w szkole. Ale o wojskowym klimacie byłam uprzedzona, więc to mnie aż tak bardzo nie zaskoczyło.
Mój pierwszy dzień był smutny. Rozpaczliwie wychwytywałam wśród wszystkich szeptów pierwszaków znajomego języka. Czasami zdawało mi się, że coś złapałam, ale to tylko czeski albo inny słowiański. Dopiero po odczytaniu listy uczniów, wszyscy mogli się zgrupować względem pochodzenia. Odetchnęłam ulgą. Na moim roku była jedna polka. I zapewne w szkole było więcej starszych. Na ostatnim roku na pewno był Piotrek z mojej wsi. Więc aż tak się nie bałam, ale jednak.

4. A jak twój szwedzki? Mogłeś na kogoś liczyć? Ktoś pomógł ci się go nauczyć, czy może zostałeś postawiony przed faktem dokonanym, w stylu - "musisz się go nauczyć, bo od września idziesz do szkoły"?

W mojej wiejskiej szkółce dzieci czarodziejskie od pierwszej klasy uczestniczą w lekcjach szwedzkiego. Miałam więc cztery lata na dobre opanowanie języka. Często też ćwiczyłam rozmowy z tatą. To oczywiste, że sama nauka w szkole nie jest wystarczająca. Bardzo ważna była praktyka. Tak jak z babcią rozmawiałam po angielsku, tak z tatą po szwedzku. Ale mimo tego wciąż się bałam starcia z rzeczywistością. Doświadczałam tego podczas każdej wizyty w Anglii. Nawet jeśli z babcią porozumiewałam się bezproblemowo, tak z innymi ludźmi miałam problemy. Mówili szybko i czasem nie potrafiłam zrozumieć ich akcentu. Dlatego bałam się, że w Durmstrangu sobie nie poradzę, albo w najlepszym przypadku będę bardzo opóźniona.

5. Czy zabrałeś ze sobą do Durmstrangu jakieś zwierzątko?

Bardzo chciałam! Ale niestety Durmstrang, a bardziej internat, ma bardzo restrykcyjne zasady. Co w pełni rozumiem. Wiele moich zwierząt to zwierzęta gospodarskie i bardzo problematycznym byłoby przyjechać tam z krową. Ale konia, bądź innego wierzchowca, można było mieć. Dozwolone były też psy, szczury, no i oczywiście ptaki pocztowe. Miałam taką uroczą sówkę. Była dość mała, ale bardzo wytrzymała. Bez problemu przekazywała korespondencję między Szwecją a Polską. Niestety odeszła kilka lat po moim zakończeniu szkoły. Miała na imię Misia. To nie tak, że byłam mało kreatywna, ale ona naprawdę przypominała pluszowego misia. Miała takie jakby uszka, a jej piórka były w ciepłym, brązowym kolorze. Lubiła, gdy głaskałam ją po główce. Niestety najczęściej wolała przebywać sama, więc nie była moim towarzyszem w niedoli.

6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?

Jako dziewczęta, starałyśmy się ozdobić nasz pokój jak najlepiej się dało. Chciałyśmy stworzyć w tym chłodnym miejscu przyjemną komnatkę. Niestety musiałyśmy chować część rzeczy na kontrole czystości, bo wiele dekoracji było niedozwolonych. Ale z pomocą magii wiele było możliwe!
Moją ulubioną dekoracją były wełniane koce, którymi przykrywałyśmy łóżka. Zrobiłyśmy je same, co było jedną z nielicznych aktywności, jakie podjęłyśmy wszystkie razem jako jeden pokój.
Lubiłam przebywać w tym miejscu. To było najmilsze miejsce w okolicy.

7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Durmstrangu, a na jakie nie lubiłeś chodzić?

Bardzo lubiłam uczyć się nowych zaklęć, szczególnie, jeśli było bardzo przydatne, albo po prostu ciekawe i ładne. Lubiłam też zielarstwo i byłam z niego dobra, jak przystało na dziewczynę ze wsi. Zajęcia sportowe były o wiele cięższe niż w mojej poprzedniej szkole, ale to dobrze. Dzięki temu nabrałam jeszcze lepszej kondycji i potem w wakacje byłam w idealnej formie na wykopki. Lubiłam eliksiry, chociaż nie zawsze mi wychodziły i nie rozumiałam dlaczego. Ale było to bardzo przyjemne, prawie jak gotowanie.
Uczęszczałam na zajęcia z pojedynkowania się. Czasem je lubiłam, czasem nienawidziłam. Zależało to od tego, jaki miałam aktualnie nastrój i jak poszło mi na poprzednich zajęciach.
Nie lubiłam historii magii. Czasem było na niej coś ciekawego, ale czasem zagłębialiśmy się w jakieś nudne szczegóły. Bardzo brakowało mi przedmiotów artystycznych. Żadnego śpiewania, żadnego rysowania... nawet kasztanów nie było w okolicy. Dlatego uczniowie sami organizowali sobie różne ciekawe zajęcia.

8. Jak twoje nastawienie do czarnej magii? Podobało ci się, że mogłeś zgłębiać tę wiedzę, czy może wręcz przeciwnie? Dostąpiłeś zaszczytu udziału w faktycznych zajęciach, gdzie obcowałeś z tą sztuką?

Absolutnie nie chciałam mieć nic wspólnego z czarną magią, tak jak reszta mojej rodziny. Musiałam oczywiście przesiedzieć swoje na zajęciach teoretycznych. To akurat nie było aż tak źle. Dobrze jest wiedzieć o takich rzeczach. Ale na zajęcia praktycznie nie chciałam zapisać się ani ja, ani żadna inna z moich współlokatorek. Miałyśmy takie samo podejście do tej dziedziny — dobrze wiedzieć, ale nigdy używać.

9. W jaki sposób podchodziłeś do zasad panujących w szkole? Buntowałeś się, nie godząc się na surowe warunki? A może posłusznie wykonywałeś wszystkie rozkazy i polecenia, będąc zdyscyplinowanym?

Mój bunt wyrażam w sztuce i byciu sobą, nawet kosztem braku bliskich koleżanek. Nauczono mnie szacunku do starszych, szczególnie tych, którzy za mnie odpowiadają, i od których zależy moja przyszłość. Byłam posłuszna nauczycielom. Czasem nie chciało mi się czegoś robić i nie robiłam tego... o ile mogłoby to przejść niepostrzeżenie. Zdecydowanie nie było mi po drodze z otwieraniem konfliktów z nauczycielami. Bałam się kar zbyt bardzo. Narzekałam bardzo rodzicom i babci w listach i oni rozumieli mnie, ale też pisali, żebym zacisnęła zęby i przetrwała te kilka lat. Czasem było bardzo ciężko i chciałam opuścić szkołę jak najszybciej. Ale po wielu rozmowach i płaczach, poszłam z rodzicami na kompromis, że ukończę pierwszych pięć lat.

10. Jak spoglądałeś na nacisk ze strony profesorów na fizyczny element posługiwania się magią, jak na przykład pojedynki i utrzymanie dobrej kondycji? Byłeś zwolennikiem, a może jednak sprzeciwiałeś się takiej postawie?

Uważałam, że to bardzo dobre podejście. Magia potrafiła rozleniwić człowieka. Poza tym, miło jest się zmęczyć od czasu do czasu. Rozwój fizyczny dawał mi sporo satysfakcji. Wiedziałam, że będę teraz szybsza i silniejsza od mugolskich dzieci we wsi. Że wykopię więcej ziemniaków, że przerzucę więcej gnoju. I to bez pomocy różdżki!
Pojedynki też były ważną częścią nauki. Nawet jeśli wtedy żyliśmy w czasach pokoju, trzeba było być gotowym do walki zawsze i wszędzie. Nauczyli mnie tego rodzice i babka. Pokazała to historia. Z walką jak z językiem — zwykła nauka w szkole nie wystarcza. Trzeba to ćwiczyć cały czas. Chciałam być jak najlepsza w pojedynkach. Nigdy nie będę tak dobra, jak babcia, ale ona zawsze była dla mnie inspiracją w tej dziedzinie.

11. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?

Myślę, że najbliżej byłam z Marcysią. Byłyśmy różne i mam wrażenie, że gdybyśmy obydwie nie były polkami, to nigdy byśmy nawet nie zamieniły słowa ze sobą. Ale to nas trochę zbliżyło. Byłyśmy jak takie dalsze kuzynki.
Po szkole wysyłałyśmy sobie pocztówki na święta przez kilka lat i tyle. Od dawna tego nie robimy. Nie wiem, co się z nią teraz dzieje. Miło byłoby się dowiedzieć. Ciekawe, czy wyszła już za mąż... Ciekawe, czy pracuje w Polskim Ministerstwie, tak jak chciała... Wiem tylko, że udało jej się ukończyć wszystkie lata Durmstrangu, w czym naprawdę ją podziwiam.

12. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?

Tak... Było kilka chłopców, którzy mi się podobali... Ale to nic wielkiego. Lubiłam na nich patrzeć. Z daleka. Gdy się pojedynkowali, gdy mieli zajęcia sportowe gdzieś w pobliżu. Czasem nawet nie znałam ich imion. Nigdy w życiu bym do nich nie zagadała. Gdy tylko szli w moim kierunku, uciekałam. Umarłabym, gdyby chociażby dowiedzieli się o moim istnieniu. Jestem bardzo wstydliwa... Zespół Patologicznej Niezręczności to nie żarty.

13. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?

Rosyjskie dzieci uczyły się w innej szkole, więc nie : )

A tak na poważnie, nie. Byłam zawsze gdzieś w tle. Nikomu nie przeszkadzałam. Nikt się mnie nie czepiał. Czasem jednak żałowałam, że nie mam wrogów. Bo to oznaczało, że robię coś źle. Że za mało się staram. Moja babcia miała wielu wrogów w szkole, bo była bohaterem. Broniła słabszych uczniów. Nie pozwalała nikomu źle mówić o czarodziejach mugolskiego pochodzenia, czy mugolach. Niektórzy bardzo jej nienawidzili za to. Ale moje życie szkolne było nudne. Widziałam kilku nękanych uczniów, ale bałam się coś z tym zrobić. Najwięcej, co kiedykolwiek zrobiłam, to poszłam po nauczyciela. Wbrew pozorom, Durmstrang bardzo surowo podchodził do nękania uczniów. Wszyscy mieliśmy być kolegami, jednym legionem.

14. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?

Bardzo lubiłam panią od zielarstwa. Widać było, że zajmuje się roślinami nawet poza godzinami szkolnymi. Często opowiadała nam o wiele więcej niż to, co było w podręczniku. A na wiosnę sadziliśmy różne roślinki tylko po to, by później zrobić z nich sałatkę, albo dodać je do kanapek. To było bardzo miłe.
Przez to, że byłam bardzo nieśmiała, nie miałam żadnej relacji z nauczycielką. Czasem żałuję, że nie podrzuciłam jej żadnego portreciku, który jej wykonałam. Kojarzyła mnie z rysowania. Często chwaliła moje szkice w notatkach. Bardzo mnie to budowało, ale ogólnie rysowanie roślin jest dla mnie zbyt nudne, by zajmować się tym dłużej, niż konieczne.

15. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?

Na pierwszym roku czasem nie pamiętałam, gdzie jest jakaś sala. Poza tym, to nic. Zamek był raczej prosty do ogarnięcia. Gorzej z terenami poza... Szczególnie zimą. Wszystko było białe. Samotne wyprawy na spacer po terenach szkolnych mogły być zgubne. Sporo uczniów zgubiło się w lesie i sama tak bardzo się bałam, że nigdy nie oddalałam się bardziej od zamku lub internatu.
Słyszałam kilka legend. Na przykład taką, że w szkole kiedyś uczono się rzucania toporami. Brzmi to dość realistycznie... ale trochę w to wątpię. Po korytarzach krążyła też legenda, że raz na egzaminach końcowych ktoś otworzył surströmming w sali i przesunięto je o tydzień, bo nawet magia nie dała radę z tym odorem.

16. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?

Tak, złamałam wiele razy regulamin dotyczący dekorowania pokoju. Ale po każdym upomnieniu nauczyłyśmy się, co chować na kontrole czystości, więc nie nabawiłyśmy się większych problemów.
Z innych kar, czasem musiałam biegać dodatkowe okrążenia, gdy byłam za wolna, albo za słabo się starałam podczas różnych zadań na zajęciach sportowych.

17. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?

Byłam członkiem... takiego nieformalnego stowarzyszenia artystycznego? Czasem zbieraliśmy się, by coś razem porobić. Zazwyczaj w innym składzie. Marcysia informowała mnie o tych spotkaniach, bo ona zawsze była na bieżąco w tym, co się działo w szkole.
Robiliśmy różne rzeczy w ramach tego "stowarzyszenia". Czasem uczniowie czytali swoje wiersze i opowiadania. Czasem rysowaliśmy sobie nawzajem portrety. Czasem haftowaliśmy. No i raz zebraliśmy się na dzierganie kocy, wtedy zaciągnęłam wszystkie współlokatorki, byśmy razem ozdobiły kocami nasz pokój.

18. Jakie miejsca w Durmstrangu były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?

Zdecydowanie mój pokój. Czułam się tam bezpiecznie i przytulnie. Miałam tam swoje rzeczy, swoje szkicowniki i komiksy.
Lubiłam też okolice szkoły. Przepiękne lasy, łąki i widoki. Nie różniły się znacznie od polskich krajobrazów, dzięki czemu nie czułam się aż tak daleko od domu.
W budynku szkoły nie lubiłam spędzać czasu po lekcjach. Było tam dość nieprzyjemnie.

19. Miałeś jakieś swoje ulubione miejsca poza Durmstrangiem? Zwiedzałeś okoliczne jeziora, lasy i góry, czy może wolałeś siedzieć w zamku?

Bardzo lubiłam tereny wokół Durmstrangu. Uwielbiałam, gdy na zajęciach fizycznych wybieraliśmy się na spacer albo organizowane były kilkudniowe wycieczki. Czasem widziałam różne zwierzęta jak sarny, dziki, lisy... i renifery!
Okoliczne jeziora były ładne, ale nigdy wystarczająco ciepłe na kąpiele. Chyba tylko skandynawscy uczniowie się w nich kąpali. Przesada.

20. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?

Kuchnia szwedzka nie różni się tak bardzo od polskiej. Powiedziałabym nawet, że jest lepsza, bo nigdy nie zamieniają ziemniaków na kaszę! Jadłam też więcej ryb niż jakiegokolwiek innego mięsa. I od czasu do czasu mieliśmy renifery. To było dla mnie bardzo dziwne, ale nie marudziłam.
Na szczęście surströmming nie wchodził w skład obiadów.
Brakowało mi mącznych posiłków. Pierożków, kluseczek, makaronu babci w rosołku...
Przy posiłkach siedziałam z innymi. Aż tak wycofana nie byłam.

21. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Durmstrangu?

Oczywiście, że wracałam! Z tego co wiem, Hogwart był bardziej restrykcyjny niż Durmstrang. Tutaj mogłam wracać do domu na wiele różnych świąt. Przykładowo, mieliśmy wolną Wielkanoc. Nazywało się to przerwą wiosenną, ale wiadomo, o co chodzi. Bardzo mi się to podobało. Wiem, że babci zawsze było smutno spędzać Wielkanoc w Hogwarcie. Współczuję jej, nie wyobrażam sobie spędzać tego wyjątkowego czasu w szkole. Z dala od pisanek i baranka z masła.

22. Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.

Najlepszym wspomnieniem były chyba spotkania artystyczne. Szczególnie to z kocami. Cudownie bawiłam się wtedy z koleżankami. Czułam się częścią grupy. Później po każdym spojrzeniu na koc robiło mi się ciepło na serduszku. Nawet po ukończeniu szkoły, gdy nie miałyśmy ze sobą kontaktu.
Niestety... kocyk też spłonął. Dlatego to wspomnienie nie jest już tak piękne, jak kiedyś.

23. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.

Każdy dzień?
Być może jeden z tych dni, kiedy czułam się naprawdę słabo, a mieliśmy do pokonania trudny tor przeszkód. Chciałam zrobić to na spokojnie, w swoim tempie. Niestety trafiło mi się, że nauczyciel też miał zły dzień i chciał z nas wycisnąć absolutnie wszystko. Bardzo mnie pospieszał, przez co nieźle się poobijałam, bo zamiast zachowywać ostrożność przy pokonywaniu przeszkód, robiłam to jak najszybciej. Oprócz siniaków i zadrapań nic więcej nie zarobiłam na szczęście. No i byłam totalnie padnięta. Zaszyłam się potem w pokoju i płakałam długo. Jakoś wtedy zaczęłam mówić rodzicom, że serio chcę do domu.

24. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?

Wolałam nawet nie próbować. Jeden chłopak ściągał i skończyło się to zdecydowanie gorzej niż poprawianie oblanych sprawdzianów. Wolałam więc podchodzić do wszystkiego uczciwie. I tak nie miałam wiele do roboty poza nauką. Nie miałam nieskończonego źródła komiksów, a i rysować człowiek nie może cały czas... Żartuję, może, ale jednak wolałam się nauczyć i zdać, niż siedzieć nad tym samym materiałem tygodniami.

25. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Durmstrangu? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Durmstrangiem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?

Wciąż uważam, że ta szkoła jest trochę za bardzo szalona. Przecież to nie jest jakaś specjalna szkoła wojskowa, a standardowa szkoła dla czarodziejów. Zdecydowanie są zbyt ambitni.
Jeśli chodzi o miłe wspomnienia, to mam kilka takich związanych z moim pokojem albo różnymi spotkaniami artystycznymi.

26. Będąc w Durmstrangu - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?

Wtedy jeszcze nie chciałam być artystką, miałam bardziej realistyczne marzenia. Chciałam po prostu pracować na gospodarstwie rodziców, jak zawsze. Chciałam się nauczyć magii, by sobie w tym pomagać.
Wtedy też chciałam tworzyć własne komiksy i rysować, ale nie myślałam o tym w kontekście zawodu. Ambicje pojawiły się dopiero po szkole. Poza tym, teraz i tak nie ma już gospodarstwa, w którym chciałam pracować...

27. O czym myślałeś, opuszczając Durmstrang?

W KOŃCU.
Z mojego pokoju tylko ja kończyłam szkołę po piątym roku. Dziewczęta więc były smutne z powodu mojej ucieczki. Nawet jeśli nie byłyśmy ze sobą jakoś blisko, to jednak się przywiązałyśmy. Miałam nadzieję, że dadzą im kogoś miłego na moje miejsce. I tyle. Bo moje myśli były już z moimi krowami, kurczakami i traktorem.

28. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Durmstrangu przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?

Zajęcia fizyczne. Dzięki nim mam bardzo dobrą kondycję i nawet momenty, w których nie mogę używać magii, nie są dużą przeszkodą... To znaczy, gdyby ktoś mnie zaatakował, albo bym biegła za złodziejem, który ukradł starszej pani torebkę.
Nauka zaklęć też była pożyteczna, ale tego mogłam się też nauczyć w domu tak naprawdę.

adnotacja moderatora
Odznaka przyznana.


???
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości




Wiadomości w tym wątku
Pociąg do Hogwartu - przez Eutierria - 03.09.2023, 14:33
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Stanley Andrew Borgin - 03.09.2023, 20:27
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Brenna Longbottom - 03.09.2023, 20:47
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Ururu Marquez - 03.09.2023, 21:36
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 12:34
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Florence Bulstrode - 13.09.2023, 12:55
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Erik Longbottom - 13.09.2023, 15:51
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Atreus Bulstrode - 14.09.2023, 03:17
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Heather Wood - 14.09.2023, 21:50
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Victoria Lestrange - 17.09.2023, 02:29
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Patrick Steward - 22.09.2023, 20:30
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Daisy Lockhart - 22.09.2023, 22:48
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Mavelle Bones - 23.09.2023, 11:46
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Martin Crouch - 24.09.2023, 19:47
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Kayden Delacour - 28.09.2023, 00:32
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Ula Brzęczyszczykiewicz - 28.09.2023, 12:05
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Giovanni Urquart - 28.09.2023, 22:17
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Ezechiel von Jundegingen - 29.09.2023, 09:10
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Perseus Black - 29.09.2023, 18:08
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Cathal Shafiq - 30.09.2023, 00:55
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Ulysses Rookwood - 30.09.2023, 01:02
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Alanna Carrow - 30.09.2023, 15:04
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Guinevere McGonagall - 30.09.2023, 16:23
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Lorraine Malfoy - 30.09.2023, 22:11
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Morpheus Longbottom - 08.01.2024, 20:12
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Anthony Shafiq - 19.04.2024, 23:04
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Neil Enfer - 21.07.2024, 10:49
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Richard Mulciber - 28.08.2024, 14:59
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Thomas Figg - 05.09.2024, 18:57
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Rodolphus Lestrange - 26.09.2024, 14:12
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.10.2024, 23:51
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Woody Tarpaulin - 15.11.2024, 12:19
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Isaac Bagshot - 23.11.2024, 02:36
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Hannibal Selwyn - 30.05.2025, 23:24
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Lazarus Lovegood - 16.09.2025, 23:44
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Lorien Mulciber - 18.09.2025, 10:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa