1. Jak czułeś się po otrzymaniu listu informującego cię o byciu przyjętym do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie? Miałeś wobec szkoły jakieś konkretne oczekiwania?
Otrzymanie listu było wyczekiwanym momentem w mojej rodzinie. Miałem wyprawione huczne przyjęcie dla rodziny i przyjaciół. Podczas niego każdy mógł wrzucić do specjalnego pucharka kartkę z kolorem domu, do którego według niego się dostanę. Znalazł się w nim każdy kolor! Najwięcej było oczywiście niebieskich, ale równie dużo było żółtych. Znalazło się też kilka zielonych i czerwonych.
Nie mogłem doczekać się szkoły i poznania innych młodych czarodziejów. Chciałem nie tylko nauczyć się czarować, ale też wdrożyć się w magiczne społeczeństwo i znaleźć w nim swoje miejsce.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak - z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Do Londynu docierałem z rodzicami przez sieć Fiuu, a następnie mugolską taksówką zabierali mnie na dworzec. Uwielbiałem Hogwart Express. Był to niesamowity moment każdego roku na powitanie się i pożegnanie z każdym. W pierwszych latach oczywiście musiałem poznać wszystkich tych uczniów, chociaż co roku pojawiali się nowi, więc był to nigdy nie kończący się cykl.
Siedziałem w wagonach przedziałowych i bezprzedziałowych. Sporo poruszałem się po pociągu, rzadko siedziałem w jednym miejscu. Jeśli już, to z Philipem u boku.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Pierwszy dzień był cudowny! Wiele słyszałem o Hogwarcie, ale i tak zrobił na mnie duże wrażenie. Ciężko było mi usiedzieć na miejscu. Najbardziej ekscytującym momentem był przydział do domów. Byłem ciekawy, jak sprawdzą się przewidywania z moich urodzin. I oczywiście się sprawdziły.
Ciężko było mi zasnąć pierwszej nocy, do późna rozmawiałem z chłopakami z pokoju i kilkoma innymi, którym też ciężko było usiedzieć w łóżku. Rozmawialiśmy o nadchodzących lekcjach, widzianych podczas obiadu profesorach i o tym, czego chcieliśmy się nauczyć.
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Każdy przydział byłby dla mnie powodem do dumy. Każdy z domów posiada uczniów gromadzących inne cechy, ale celem każdego z nich jest umożliwienie rozwoju nie tylko wiedzy i umiejętności, ale i charakteru, by stworzyć kolejne pokolenia szlachetnych i mądrych czarodziejów.
Ravenclaw nie był zaskoczeniem. Jak wszystkich w rodzinie i mnie ciągnęło do nauk, szczególnie tych społecznych. Dlatego też nie dziwiło mnie, że część znających mnie osób widziało mnie w Hufflepuffie.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Posiadałem sowę, Jaśminę, której nie ma już z nami ze względu na jej podeszły wiek. Dostałem ją jeszcze przed Hogwartem, żebym mógł korespondować z rodzicami, gdy ci byli na podróżach. Była poczciwym ptakiem, który należycie wykonywał swoją robotę.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Dzieliłem pokój z chłopakami, z którymi do dzisiaj utrzymuję serdeczne relacje. Nasze drogi się rozeszły, ale za każdym razem, gdy mijam ich na ulicy, zamieniamy parę słów.
Po pojawieniu się Jonathana, oddaliłem się od nich i dopiero na ostatnim roku byłem w stanie powrócić do kolegowania się z nimi.
Nie spędzałem dużo czasu w pokoju. Tylko tam spałem. Byłem zbyt zajęty, a nawet gdy chciałem odpocząć, udawałem się w inne miejsca.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Bardzo lubiłem wszystkie zajęcia związane z rzucaniem zaklęć. Jeśli chodzi o teorię, fascynowała mnie historia magii, dzięki której mogłem lepiej zrozumieć współczesne społeczeństwo. Interesujące było także mugoloznawstwo. Uważam, że chociaż część tego przedmiotu powinno być wprowadzone jako zajęcia obowiązkowe. Czarodzieje od najmłodszych lat powinni się nauczyć, że nawet jeśli się różnimy z mugolami, to wciąż wiele nas łączy.
Tragedią było dla mnie latanie na miotle. Musiałem się naprawdę przyłożyć, żeby zaliczyć ten przedmiot. Niezbyt dobrze radziłem sobie też w praktycznych zajęciach zielarstwa. Prace manualne nie są moją mocną stroną. No i nie zaliczyłem kursu teleportacji, gdyż po wpadce z rozszczepieniem, porzuciłem go.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Byłem zapalonym kibicem krukońskiej drużyny. Malowałem twarz, machałem proporczykami, wykrzykiwałem wszystkie fanowskie pieśni.
Od czasów szkolnych kibicowałem mojemu przyjacielowi, Philipowi. Podczas rozgrywek Gryffindoru i Ravenclawu czasem cieszyłem się w niewłaściwych dla moich współbraci momentach, ale na ogół zawsze potrafiłem docenić dobre momenty gry, nawet zaprezentowane przez przeciwne drużyny.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Moim najlepszym przyjacielem był Philip Nott. Bardzo często mieliśmy zajęcia z Gryfonami i tak się złożyło, że siedzieliśmy obok siebie. Chętnie pracowaliśmy razem podczas zadań grupowych. Był pierwszą osobą poza rodziną, której powiedziałem o Jonathanie. Pomimo różnych domów, zrodziła się między nami prawdziwa przyjaźń, która trwa do dnia dzisiejszego.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Wstyd o tym mówić, ale nie pamiętam. Nawet jeśli jakaś dziewczyna mi się podobała, byłem zbyt skupiony na innych rzeczach, żeby to zauważyć. Poza tym, miałem Jonathana na głowie. Przez niego jeszcze bardziej unikałem dziewcząt. On lubił z nimi delikatnie flirtować, z tego co wiem. Na szczęście nie miałem z tego powodu kłopotów. Tylko boję się, czy czasem nie złamał jakiegoś wrażliwego dziewczęcego serca (mając starsze siostry słyszałem wiele dotyczących tego historii).
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Jak każdy otwarcie manifestujący poparcie dla mugolaków. Nie przejawił się na mojej drodze nikt szczególny. Ot, grupa dzieciaków z oczywistych rodzin. Przed szkołą słyszałem o niechęci do mugolaków, ale wtedy nie widziałem przejawów tego. To bardzo przykre i stanowczo sprzeciwiałem się manifestacjom takich uprzedzeń w szkole.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Nauczyciel Zaklęć i Uroków. Bardzo dobrze objaśniał metody uczenia się poszczególnych zaklęć. Podawał też różne rodzaje zastosowań każdego kolejnego czaru, bądź zmuszał nas do burzy mózgów na ten temat.
Byłem też dość blisko z nauczycielem OPCM. Należałem do klubu pojedynków, ale w pewnym czasie musiałem zrezygnować, gdyż zbyt często traciłem wtedy kontrolę i do akcji wkraczał Jonathan. Był dobry w tym, co robił, ale wtedy jeszcze nie rozumiałem tego i bałem się takich sytuacji.
13. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
A któż się nie zgubił! Szczególnie w lochach albo z powodu ruchomych schodów.
Bardzo interesowałem się legendami, ale nie miałem czasu, żeby się zagłębić w nie po pierwszych latach szkoły.
Jonathan za to miał przyjemność poznać ducha Marty Warren. Razem z Philipem i Timothym poznawali przyczyny jej śmierci.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Miałem przywilej dobrego ucznia. Nawet jeśli zdarzyło mi się zrobić coś nie tak (częściej Jonathanowi, niż mi), nauczyciele przymykali oko. Prefekci też, jako że w większości byli moimi znajomymi. Oprócz jednego z nich, który bardzo nie lubił mugolaków. Ale przy nim nawet Jonathan się pilnował, chociaż często pisał mi, jak bardzo marzy mu się sprawnie go.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Należałem do klubu pojedynkowego do szóstego roku. Byłem w tym całkiem dobry, nie tak dobry jak Jonathan. On nie miał takich oporów jak ja w walce. Niestety przez niego zrezygnowałem z uczestnictwa, a jako wymówkę podałem zbyt duże obciążenie przygotowaniami do egzaminów.
Należałem też do wielu innych kółek, na początek do wszystkich możliwych (oprócz chóru i drużyny quidditcha), później zmniejszyłem ich ilość z powodu braku czasu.
16. Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Tam, gdzie byli ludzie. Czyli najczęściej szerokie korytarze, Dziedziniec Transmutacji i inne popularne miejsca. Często można mnie było znaleźć w bibliotece, szczególnie na ostatnich latach. Znajdowałem tam wiele spokoju, ale też często zaczepiały mnie młodsze roczniki prosząc o pomoc. Dlatego zupełny spokój miałem tylko z dala od najpopularniejszych destynacji.
17. Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Bardzo lubiłem spędzać czas w Trzech Miotłach z przyjaciółmi. Wpadaliśmy tam na piwo kremowe, by się odprężyć od szkoły. Zmiana scenerii bardzo dobrze nam robiła. Niemal każde wyjście do Hogsmeade kończyłem wizytą w księgarni lub Miodowym Królestwie. Nowe książki i przekąski to dobre umilacze kolejnego tygodnia pełnego ciężkiej pracy.
18. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Zawsze starałem się zwolnić tempo na czas posiłków. Nauczno mnie tego w domu. Był to moment na nadrobienie zaległości towarzyskich i nabrania energii. Bardzo lubiłem wszelkie puddingi, podobała mi się ich różnorodność. Do picia moim faworytem był sok dyniowy podawany na ciepło. Nawet w najbardziej zapracowanych dniach nie omijałem posiłku. W takich chwilach po prostu zabierałem ze sobą notatki lub podręcznik i siadałem z boku stołu.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Wracałem do domu zawsze oprócz ostatniego roku. Po pierwsze - chciałem się uczyć. Po drugie - spędzić te ostatnie chwile w Hogwarcie. To był okres, gdy w szkole było bardzo mało uczniów i mogłem eksplorować zamek w spokoju. I po trzecie - w końcu udało mi się spełnić jedno ze swoich marzeń i umilić Święta uczniom nie wracającym do domu z różnych powodów. Przebrałem się za Świętego Mikołaja, który w świecie mugoli jest odpowiedzialny za roznoszenie prezentów.
20. Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Miałem dużo takich momentów. Właściwie cały czas spędzony w Hogwarcie był wspaniały. Czułem się tam bardzo bezpiecznie. Z daleka od... [chodzi o jego ciotkę].
Wydaje mi się, że jedno z bardziej interesujących było wspomniane już przebranie się za Świętego Mikołaja. Rozdałem też wszystkim drobne paczki ze słodyczami, które kupiłem za zysk z pierwszego opublikowanego artykułu.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
To zabrzmi źle, ale... pojawienie się Jonathana. W pewnym momencie zacząłem mieć niemiłe momenty, kiedy pojawiałem się gdzieś nie wiedząc dlaczego i skąd tam przybyłem. Czasem traciłem całe dnie. Nie wiedziałem, co się dzieje. W pewnym momencie nie dawałem rady i na tydzień zostałem wysłany do domu. Wszystkim wydawało się, że jestem przeciążony naukom. Na szczęście nie musiałem się tłumaczyć. W tym wolnym czasie sięgnąłem do literatury psychologicznej i znalazłem swoją przypadłość... o której nikomu nie powiedziałem, nawet Geraldine.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Oczywiście, że nie ściągałem. Chciałem autentycznie posiadać tą wiedzę, a nie tylko zapamiętać ją do sprawdzianu.
Nie pochwalałem ściągania, ale nie robiłem wyrzutów nikomu z tego powodu. Ludzie mają różne priorytety. Chociaż to nieuczciwe, niektórzy robili to tylko by zaliczyć, więc to nie tak, że stanowili później konkurencję na rynku pracy.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
To zdecydowanie okres związany z wieloma wspomnieniami. Poznałem wiele ludzi i nauczyłem się wielu rzeczy. Nie tylko na lekcjach, ale też pomiędzy nimi. Pracowitości, nawiązywania relacji, radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Jest to też czas, kiedy odkrywałem siebie i starałem się dojść do ładu z nowo odkrytą jaźnią zamieszkującą moje ciało.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Nie byłem wyjątkiem w rodzinie i już od małego wiedziałem, że zajmę się nauką. Uwielbiałem odkrywać świat. W Hogwarcie chciałem odkryć, w jakiej dziedzinie odnajdę swoją specjalizację i to mi się udało.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
Byłem podekscytowany nadchodzącym życiem dorosłego, a odczucia tego nie dzielił ze mną chyba żaden kolega. Miałem już na koncie opublikowany artykuł, a w głowie pomysły na masę kolejnych. Tymczasową pracę miałem zapewnioną u rodziców. Chociaż lubiłem się uczyć, w końcu nie będę musiał wkuwać na pamięć treści książki, a poszerzać wiedzę przez doświadczenie zdobyte podczas podróży i poznawaniu nowych osób.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Lekcje życia. Czyli jak odnaleźć się i funkcjonować w społeczeństwie. Jak prosić o pomoc i samemu pomagać. Jak rozwiązywać konflikty i radzić sobie z trudnymi sytuacjami. A poza tym oczywiście zaklęcia.
Otrzymanie listu było wyczekiwanym momentem w mojej rodzinie. Miałem wyprawione huczne przyjęcie dla rodziny i przyjaciół. Podczas niego każdy mógł wrzucić do specjalnego pucharka kartkę z kolorem domu, do którego według niego się dostanę. Znalazł się w nim każdy kolor! Najwięcej było oczywiście niebieskich, ale równie dużo było żółtych. Znalazło się też kilka zielonych i czerwonych.
Nie mogłem doczekać się szkoły i poznania innych młodych czarodziejów. Chciałem nie tylko nauczyć się czarować, ale też wdrożyć się w magiczne społeczeństwo i znaleźć w nim swoje miejsce.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak - z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Do Londynu docierałem z rodzicami przez sieć Fiuu, a następnie mugolską taksówką zabierali mnie na dworzec. Uwielbiałem Hogwart Express. Był to niesamowity moment każdego roku na powitanie się i pożegnanie z każdym. W pierwszych latach oczywiście musiałem poznać wszystkich tych uczniów, chociaż co roku pojawiali się nowi, więc był to nigdy nie kończący się cykl.
Siedziałem w wagonach przedziałowych i bezprzedziałowych. Sporo poruszałem się po pociągu, rzadko siedziałem w jednym miejscu. Jeśli już, to z Philipem u boku.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Pierwszy dzień był cudowny! Wiele słyszałem o Hogwarcie, ale i tak zrobił na mnie duże wrażenie. Ciężko było mi usiedzieć na miejscu. Najbardziej ekscytującym momentem był przydział do domów. Byłem ciekawy, jak sprawdzą się przewidywania z moich urodzin. I oczywiście się sprawdziły.
Ciężko było mi zasnąć pierwszej nocy, do późna rozmawiałem z chłopakami z pokoju i kilkoma innymi, którym też ciężko było usiedzieć w łóżku. Rozmawialiśmy o nadchodzących lekcjach, widzianych podczas obiadu profesorach i o tym, czego chcieliśmy się nauczyć.
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Każdy przydział byłby dla mnie powodem do dumy. Każdy z domów posiada uczniów gromadzących inne cechy, ale celem każdego z nich jest umożliwienie rozwoju nie tylko wiedzy i umiejętności, ale i charakteru, by stworzyć kolejne pokolenia szlachetnych i mądrych czarodziejów.
Ravenclaw nie był zaskoczeniem. Jak wszystkich w rodzinie i mnie ciągnęło do nauk, szczególnie tych społecznych. Dlatego też nie dziwiło mnie, że część znających mnie osób widziało mnie w Hufflepuffie.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Posiadałem sowę, Jaśminę, której nie ma już z nami ze względu na jej podeszły wiek. Dostałem ją jeszcze przed Hogwartem, żebym mógł korespondować z rodzicami, gdy ci byli na podróżach. Była poczciwym ptakiem, który należycie wykonywał swoją robotę.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Dzieliłem pokój z chłopakami, z którymi do dzisiaj utrzymuję serdeczne relacje. Nasze drogi się rozeszły, ale za każdym razem, gdy mijam ich na ulicy, zamieniamy parę słów.
Po pojawieniu się Jonathana, oddaliłem się od nich i dopiero na ostatnim roku byłem w stanie powrócić do kolegowania się z nimi.
Nie spędzałem dużo czasu w pokoju. Tylko tam spałem. Byłem zbyt zajęty, a nawet gdy chciałem odpocząć, udawałem się w inne miejsca.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Bardzo lubiłem wszystkie zajęcia związane z rzucaniem zaklęć. Jeśli chodzi o teorię, fascynowała mnie historia magii, dzięki której mogłem lepiej zrozumieć współczesne społeczeństwo. Interesujące było także mugoloznawstwo. Uważam, że chociaż część tego przedmiotu powinno być wprowadzone jako zajęcia obowiązkowe. Czarodzieje od najmłodszych lat powinni się nauczyć, że nawet jeśli się różnimy z mugolami, to wciąż wiele nas łączy.
Tragedią było dla mnie latanie na miotle. Musiałem się naprawdę przyłożyć, żeby zaliczyć ten przedmiot. Niezbyt dobrze radziłem sobie też w praktycznych zajęciach zielarstwa. Prace manualne nie są moją mocną stroną. No i nie zaliczyłem kursu teleportacji, gdyż po wpadce z rozszczepieniem, porzuciłem go.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Byłem zapalonym kibicem krukońskiej drużyny. Malowałem twarz, machałem proporczykami, wykrzykiwałem wszystkie fanowskie pieśni.
Od czasów szkolnych kibicowałem mojemu przyjacielowi, Philipowi. Podczas rozgrywek Gryffindoru i Ravenclawu czasem cieszyłem się w niewłaściwych dla moich współbraci momentach, ale na ogół zawsze potrafiłem docenić dobre momenty gry, nawet zaprezentowane przez przeciwne drużyny.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Moim najlepszym przyjacielem był Philip Nott. Bardzo często mieliśmy zajęcia z Gryfonami i tak się złożyło, że siedzieliśmy obok siebie. Chętnie pracowaliśmy razem podczas zadań grupowych. Był pierwszą osobą poza rodziną, której powiedziałem o Jonathanie. Pomimo różnych domów, zrodziła się między nami prawdziwa przyjaźń, która trwa do dnia dzisiejszego.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Wstyd o tym mówić, ale nie pamiętam. Nawet jeśli jakaś dziewczyna mi się podobała, byłem zbyt skupiony na innych rzeczach, żeby to zauważyć. Poza tym, miałem Jonathana na głowie. Przez niego jeszcze bardziej unikałem dziewcząt. On lubił z nimi delikatnie flirtować, z tego co wiem. Na szczęście nie miałem z tego powodu kłopotów. Tylko boję się, czy czasem nie złamał jakiegoś wrażliwego dziewczęcego serca (mając starsze siostry słyszałem wiele dotyczących tego historii).
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Jak każdy otwarcie manifestujący poparcie dla mugolaków. Nie przejawił się na mojej drodze nikt szczególny. Ot, grupa dzieciaków z oczywistych rodzin. Przed szkołą słyszałem o niechęci do mugolaków, ale wtedy nie widziałem przejawów tego. To bardzo przykre i stanowczo sprzeciwiałem się manifestacjom takich uprzedzeń w szkole.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Nauczyciel Zaklęć i Uroków. Bardzo dobrze objaśniał metody uczenia się poszczególnych zaklęć. Podawał też różne rodzaje zastosowań każdego kolejnego czaru, bądź zmuszał nas do burzy mózgów na ten temat.
Byłem też dość blisko z nauczycielem OPCM. Należałem do klubu pojedynków, ale w pewnym czasie musiałem zrezygnować, gdyż zbyt często traciłem wtedy kontrolę i do akcji wkraczał Jonathan. Był dobry w tym, co robił, ale wtedy jeszcze nie rozumiałem tego i bałem się takich sytuacji.
13. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
A któż się nie zgubił! Szczególnie w lochach albo z powodu ruchomych schodów.
Bardzo interesowałem się legendami, ale nie miałem czasu, żeby się zagłębić w nie po pierwszych latach szkoły.
Jonathan za to miał przyjemność poznać ducha Marty Warren. Razem z Philipem i Timothym poznawali przyczyny jej śmierci.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Miałem przywilej dobrego ucznia. Nawet jeśli zdarzyło mi się zrobić coś nie tak (częściej Jonathanowi, niż mi), nauczyciele przymykali oko. Prefekci też, jako że w większości byli moimi znajomymi. Oprócz jednego z nich, który bardzo nie lubił mugolaków. Ale przy nim nawet Jonathan się pilnował, chociaż często pisał mi, jak bardzo marzy mu się sprawnie go.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Należałem do klubu pojedynkowego do szóstego roku. Byłem w tym całkiem dobry, nie tak dobry jak Jonathan. On nie miał takich oporów jak ja w walce. Niestety przez niego zrezygnowałem z uczestnictwa, a jako wymówkę podałem zbyt duże obciążenie przygotowaniami do egzaminów.
Należałem też do wielu innych kółek, na początek do wszystkich możliwych (oprócz chóru i drużyny quidditcha), później zmniejszyłem ich ilość z powodu braku czasu.
16. Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Tam, gdzie byli ludzie. Czyli najczęściej szerokie korytarze, Dziedziniec Transmutacji i inne popularne miejsca. Często można mnie było znaleźć w bibliotece, szczególnie na ostatnich latach. Znajdowałem tam wiele spokoju, ale też często zaczepiały mnie młodsze roczniki prosząc o pomoc. Dlatego zupełny spokój miałem tylko z dala od najpopularniejszych destynacji.
17. Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Bardzo lubiłem spędzać czas w Trzech Miotłach z przyjaciółmi. Wpadaliśmy tam na piwo kremowe, by się odprężyć od szkoły. Zmiana scenerii bardzo dobrze nam robiła. Niemal każde wyjście do Hogsmeade kończyłem wizytą w księgarni lub Miodowym Królestwie. Nowe książki i przekąski to dobre umilacze kolejnego tygodnia pełnego ciężkiej pracy.
18. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Zawsze starałem się zwolnić tempo na czas posiłków. Nauczno mnie tego w domu. Był to moment na nadrobienie zaległości towarzyskich i nabrania energii. Bardzo lubiłem wszelkie puddingi, podobała mi się ich różnorodność. Do picia moim faworytem był sok dyniowy podawany na ciepło. Nawet w najbardziej zapracowanych dniach nie omijałem posiłku. W takich chwilach po prostu zabierałem ze sobą notatki lub podręcznik i siadałem z boku stołu.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Wracałem do domu zawsze oprócz ostatniego roku. Po pierwsze - chciałem się uczyć. Po drugie - spędzić te ostatnie chwile w Hogwarcie. To był okres, gdy w szkole było bardzo mało uczniów i mogłem eksplorować zamek w spokoju. I po trzecie - w końcu udało mi się spełnić jedno ze swoich marzeń i umilić Święta uczniom nie wracającym do domu z różnych powodów. Przebrałem się za Świętego Mikołaja, który w świecie mugoli jest odpowiedzialny za roznoszenie prezentów.
20. Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Miałem dużo takich momentów. Właściwie cały czas spędzony w Hogwarcie był wspaniały. Czułem się tam bardzo bezpiecznie. Z daleka od... [chodzi o jego ciotkę].
Wydaje mi się, że jedno z bardziej interesujących było wspomniane już przebranie się za Świętego Mikołaja. Rozdałem też wszystkim drobne paczki ze słodyczami, które kupiłem za zysk z pierwszego opublikowanego artykułu.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
To zabrzmi źle, ale... pojawienie się Jonathana. W pewnym momencie zacząłem mieć niemiłe momenty, kiedy pojawiałem się gdzieś nie wiedząc dlaczego i skąd tam przybyłem. Czasem traciłem całe dnie. Nie wiedziałem, co się dzieje. W pewnym momencie nie dawałem rady i na tydzień zostałem wysłany do domu. Wszystkim wydawało się, że jestem przeciążony naukom. Na szczęście nie musiałem się tłumaczyć. W tym wolnym czasie sięgnąłem do literatury psychologicznej i znalazłem swoją przypadłość... o której nikomu nie powiedziałem, nawet Geraldine.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Oczywiście, że nie ściągałem. Chciałem autentycznie posiadać tą wiedzę, a nie tylko zapamiętać ją do sprawdzianu.
Nie pochwalałem ściągania, ale nie robiłem wyrzutów nikomu z tego powodu. Ludzie mają różne priorytety. Chociaż to nieuczciwe, niektórzy robili to tylko by zaliczyć, więc to nie tak, że stanowili później konkurencję na rynku pracy.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
To zdecydowanie okres związany z wieloma wspomnieniami. Poznałem wiele ludzi i nauczyłem się wielu rzeczy. Nie tylko na lekcjach, ale też pomiędzy nimi. Pracowitości, nawiązywania relacji, radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Jest to też czas, kiedy odkrywałem siebie i starałem się dojść do ładu z nowo odkrytą jaźnią zamieszkującą moje ciało.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Nie byłem wyjątkiem w rodzinie i już od małego wiedziałem, że zajmę się nauką. Uwielbiałem odkrywać świat. W Hogwarcie chciałem odkryć, w jakiej dziedzinie odnajdę swoją specjalizację i to mi się udało.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
Byłem podekscytowany nadchodzącym życiem dorosłego, a odczucia tego nie dzielił ze mną chyba żaden kolega. Miałem już na koncie opublikowany artykuł, a w głowie pomysły na masę kolejnych. Tymczasową pracę miałem zapewnioną u rodziców. Chociaż lubiłem się uczyć, w końcu nie będę musiał wkuwać na pamięć treści książki, a poszerzać wiedzę przez doświadczenie zdobyte podczas podróży i poznawaniu nowych osób.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Lekcje życia. Czyli jak odnaleźć się i funkcjonować w społeczeństwie. Jak prosić o pomoc i samemu pomagać. Jak rozwiązywać konflikty i radzić sobie z trudnymi sytuacjami. A poza tym oczywiście zaklęcia.
adnotacja moderatora
Odznaka przyznana.