• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...?

1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...?
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#9
30.09.2023, 17:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.10.2023, 21:23 przez Mavelle Bones.)  
Zacisnęła szczęki. Czy wyczuła przytyk? Zapewne tak. Czy zgadzała się z tym, co mówił? O, to już jednak nieco inna sprawa…
  - Nie do końca to miałam na myśli – odparła w końcu. Bo jedno, to celowe działanie, żeby wbić kołek pomiędzy dwie osoby, żeby je rozdzielić i niejako jedną z nich sobie przywłaszczyć, a drugie – pozostawanie na czysto przyjacielskiej stopie. Tylko, czy teraz to było możliwe, skoro tak cholernie ciągnęło do niego, aż chwilami niemalże zapominało się oddychać? Kiedy coś w środku wołało, żeby dotknąć – jak kiedyś, w tych wszystkich momentach, kiedy naprawdę stanowili dla siebie cały świat? - Sugerujesz coś czy mi się wydaje? – mruknęła jeszcze, niepewna, czy dobrze czyta między wierszami. Może sobie za dużo dopowiadała, może tam nie było nic więcej, poza stwierdzeniem prostego faktu, że… w sumie coś się kończy, coś się zaczyna? Jedno z odwiecznych praw tego świata.
  - Zero – zdawała się nagle zeźlić. Stała czujność, ulubione powiedzenie Moody’ego – i co wszystkim z tego przyszło? Wiedzieli, że coś się stanie, wiedzieli, że należy spodziewać się ataku, a jednak… jednak. Mieli pod nosem te pierdolone kamienie wokół ognisk i nikt się nie zorientował, aż było za późno. I nie udało się niczemu zapobiec.
  I nagle była tu: zimna, z burdelem w głowie, z myślami i wspomnieniami nienależącymi do niej, z klątwą utrudniającą życie (i jeszcze się obawiała, że to cholerstwo ugryzie ją w zadek – dokładnie w tym momencie, w którym wolałaby, żeby to się nie stało), ze wspomnieniami z Beltane i gryzącym wciąż poczuciem winy.
  Niby nie jej wina, że przegrali. Niby dali z siebie wszystko, ba, zapewne zapobiegli czemuś znacznie gorszemu, biorąc pod uwagę tę dziwną… bramę? Jaką nadal pamiętała. Ale to wciąż gryzło, wżerało się coraz głębiej i tak po prostu: potrzebowała zapomnieć.
  - A w tym akurat magii bym się nie doszukiwała, a już na pewno nie z powodu tego, co teraz do ciebie czuję – mruknęła. Boooo… nie powiedziała tego na głos, ale istniała alternatywa, której wolała uniknąć. W sumie „stała czujność” była tu bardzo dobrym wyjaśnieniem takiego, a nie innego postępowania. Już pomijając inne aspekty, takie jak dość krótkotrwałe działanie i potężny ból głowy następnego dnia. Z dwojga złego: po prostu była to lepsza opcja.
  Gdyby mogła – w tej chwili zapewne właśnie położyłaby po sobie uszy. Brakowało jeszcze tylko wyszczerzenia kłów – bo ewidentnie wchodzili właśnie na tę samą ścieżkę, co kiedyś. Mówiła jedno, po czym rzucał jej w twarz swoje. A Mav zwykle nie pozostawała dłużna…
  … tym razem jednak się nie odgryzła.
  Próbuję cię przeprosić, zamarło niewypowiedziane na wargach. Potarła dłonią oczy, dochodząc do wniosku, ze jest tym wszystkim cholernie zmęczona. Znowu wchodzili w przeciąganie liny, czego naprawdę nie chciała. Raz, że dość się już w swoim życiu nakłócili, dwa, że to, co czuła… miała wrażenie, że kolejna taka ich kłótnia zaboli o wiele bardziej niż wszystkie te wcześniejsze razem wzięte.
  - Po prostu… – zaczęła, urwała, zamilkła. Potrząsnęła głową. Pochyliła się, żeby postawić kubek na ziemi, tak, by przypadkiem go nie przewrócić – … nieważne – skwitowała ostatecznie. Choć może i ważne. Bo z jakiegoś powodu miała w głowie te wszystkie myśli, które przed Beltane nie miał prawa w niej przebywać, a i sama potrząsnęłaby kimś, kto by się do takich przyznał, tłumacząc, że to wcale a wcale nie jest właśnie tak. I nigdy nie będzie.
  To był błąd, że nie jesteśmy już razem - kolejne niewypowiedziane słowa, które próbowały się dostać na świat. Nie, nie mogła tak myśleć, tamten palant był tylko wisienką na torcie, ostatnią kroplą, przeważającą szalę. Prędzej czy później i tak musieli się rozejść, bo te kłótnie wcale nie stawały się coraz rzadsze i krótsze, wręcz przeciwnie i zdecydowanie nie prowadziły one do niczego dobrego. Zdecydowanie lepiej to było uciąć wtedy niż skończyć w niekończącej się spirali nienawiści. Musiałbyś odebrać mi pamięć, żeby to wszystko przestało męczyć. Ale nie, na to też nie mogła pozwolić (bo wtedy ile pozostałoby z prawdziwej Mavelle?), choć bywały chwile, że naprawdę pragnęła zapomnieć.
  Zostań, kusiło powiedzieć, sprawdźmy, do czego nas to poprowadzi. Ale nie zgubiła jeszcze rozsądku (jeszcze, bo mimo wszystko odczuwała, że kroczy zdradliwą ścieżką prowadzącą właśnie do jego utraty), a najlepszym dowodem na to, że jednak nie powinni iść w tym kierunku była obecna rozmowa - bo już się ścierali. Jesteś jedyny, który się liczysz, tak też nie mogła myśleć, choćby z tego względu, że przyznał, iż ma inną - nieszczególnie planowała zniżać się do tego poziomu, by walczyć o Alastora niczym psy o kość. Zwłaszcza że dobrze wiedziała, że z ich charakterami najpewniej dojdzie do powtórki z "rozrywki". Cokolwiek ich znowu połączyło... tak, bazowało na prawdzie, bo przecież przeszłość całkiem nie odeszła. Cokolwiek ich połączyło - kierowało myśli na te tory, których do tej pory z powodzeniem unikała.
  Wstała, wyraźny znak, że ją teraz najzwyczajniej w świecie nosiło. Ale nie poszła w cholerę, zostawiając Moody’ego na huśtawce bez słowa – choć może i kiedyś by to zrobiła, właśnie w momencie, eufemistycznie mówiąc, bardzo żywiołowego wymieniania się argumentami. Ale nie teraz. Teraz to był tylko krok – i stała tuż przed nim.
  - Tak, bylibyśmy innymi ludźmi – stwierdziła – Ktoś mi kiedyś powiedział, że wilki wiążą się na całe życie. Ironiczne, nie? – dodała z westchnięciem. Cóż, wilkołak, to rzecz oczywista. I choć nie mogła mieć wtedy stuprocentowej pewności, to jednak uważała, że zwierzęca forma, do której w sekrecie dążyła, będzie miała wiele wspólnego z futrem, swoiste odwzorowanie tatuażu na jej skórze.
  - W tej chwili nawet nie jestem pewna, czy ktokolwiek może mi w jakikolwiek sposób pomóc - zabrzmiała dziwnie miękko, wyciągając dłoń w stronę twarzy Alastora. Nie, dwie dłonie. Jeśli nie uciekł w jakikolwiek sposób – mógł poczuć chłodny dotyk na skórze.
  - Myślisz... Allie, myślisz, że moglibyśmy mieć jeszcze jakąś szansę? - spytała nagle, tknięta impulsem. Cicho. Bardzo cicho, jakby bała się odpowiedzi. Że choć ciągnęło ich teraz do siebie przeokrutnie, to przez wzgląd na przeszłość - koniec, nie, nigdy więcej. Zwłaszcza że jest ktoś inny.
  Choć przecież tak byłoby lepiej.
  Ale magia Beltane mimo wszystko robiła swoje, kazała spojrzeć na pewne... możliwości.
  Rozsądek przepadł.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (3752), Mavelle Bones (5381)




Wiadomości w tym wątku
1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 10.09.2023, 22:50
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 20.09.2023, 23:47
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 21.09.2023, 18:30
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 23.09.2023, 19:23
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 23.09.2023, 22:35
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 25.09.2023, 21:13
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 25.09.2023, 22:56
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 28.09.2023, 22:52
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 30.09.2023, 17:22
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 05.11.2023, 15:49
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 19.11.2023, 03:45
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 21.11.2023, 19:20
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Mavelle Bones - 22.11.2023, 01:09
RE: 1972/wiosna/maj/8 - Posiadłość Longbottomów || Co było, a nie jest...? - przez Alastor Moody - 28.11.2023, 01:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa