Jeżeli któraś z moich postaci miałaby się zgubić w połowie zdania, spojrzeć zmieszana w bok, a potem jak gdyby nigdy nic charknąć i splunąć na chodnik, to zdecydowanie byłby to Flynn. Bo to nie jest człowiek, który się wypowiada pięknie. On się wypowiada jak ktoś z niższych warstw społecznych (powiedziałabym nawet - z ich nizin), ma dobre teksty na to, żeby kogoś urazić albo sprowokować, potrafi czasem coś zagrać (ale dobrym kłamcą nie jest), ale zawsze się w nim wyczuje, że nie tylko nie brał lekcji krasomówstwa, on nie brał żadnych lekcji, bo nie chodził nigdy do szkoły. No i często jest zwyczajnie podpity, a to mu uroku nie dodaje. Jak go Bellowie znaleźli, to mówił bardzo, ale to bardzo mało, cicho, niewyraźnie. I to trochę w nim zostało. Wcale nie nauczył się mówić wyraźniej. Nauczył się tylko mówić głośniej i agresywniej. Jak mu każesz wyjść na arenę i zapowiedzieć następny występ, to wszyscy go usłyszą, ale niekoniecznie go zrozumieją. Bo krzyknie, tak donośnie jak tego od niego oczekujesz, ale żeby to wszystko poprawnie wymówić... I z pewnością ma z tego powodu wiele kompleksów, ale on jest ogólnie człowiekiem bardzo zakompleksionym. W dużym towarzystwie wybrałby najchętniej całkowite milczenie. W cztery oczy jeszcze da się z nim przeprowadzić jakiś sensowny dialog, w szóstce oczu Flynn staje się już nieco ociężały i mocniej opryskliwy. Przy większej ich ilości odpada całkowicie, jest samotnikiem. Raczej unika kontaktu wzrokowego, często przygryza wargi lub je oblizuje, savoir vivre to dla niego inkantacja zaklęcia, którego nie zna, bo pewnie to jakieś beznadziejne zaklęcie dla bab i na co mu to, a w mordę chcesz? (Nie, nie chodzi o to, że nie wie, co to jest, wręcz przeciwnie, on zadziwiająco dobrze wie, jak działa świat, po prostu z własnego wyboru nie chce w nim uczestniczyć i jest uparty jak osioł.) Z zalet, to nigdy nie sapnie i nie stęknie, mógłby biegać i jednocześnie mówić, jest wysportowany. Co do barwy głosu, no to jego wizerunkiem jest Matty Healy i ogólnie ten głos mi do Flynna pasuje, ale Matty ma nad nim taką przewagę, że śpiewa i zarabia na siebie swoim głosem, więc jeżeli ktoś chce Flynna posłuchać, to najlepszym wyszukiwaniem będzie „Matty Healy drunk on stage, zaplątał się debil w mikrofon i leży”. No i może być cichy, może być nieśmiały, może odwracać wzrok, ale to też człowiek zepsuty i jak mu nadepniesz na odcisk, to się na ciebie spojrzy, wydrze i będzie bardzo niemiły.
W okresie, kiedy mieszkał w Londynie, kreował się na kogoś innego, na o wiele większego ekstrawertyka niż nim jest w rzeczywistości. Więc można go znać z dwóch stron, ale ten zakompleksiony Flynn zawsze się przez niego przebijał, po prostu niewiele osób analizowałoby pod tym kątem gościa dźgającego kogoś nożem.
W okresie, kiedy mieszkał w Londynie, kreował się na kogoś innego, na o wiele większego ekstrawertyka niż nim jest w rzeczywistości. Więc można go znać z dwóch stron, ale ten zakompleksiony Flynn zawsze się przez niego przebijał, po prostu niewiele osób analizowałoby pod tym kątem gościa dźgającego kogoś nożem.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.