10.11.2022, 00:01 ✶
Patrick uśmiechnął się blado. W odróżnieniu od Longbottomów, Seraphine i przynajmniej połowy czarodziei, która obecnie przebywała na tej sali, nie był obrzydliwie bogaty. Obiektywnie rzecz biorąc, nie klepał biedy, ale na standardy przyjęcia i obecnych tu gości mogło to tak wyglądać. Podejrzewał, że nawet gdyby chciał coś wylicytować, przy stawkach, które tu mogą padać, zwyczajnie nie byłoby go na nic stać.
- Myślę, że na wejście do kasyna znajdzie się wielu chętnych – odpowiedział lekko Seraphine. – Zakładam również, że twoja obecność na dzisiejszym balu również może zachęcać do odwiedzin. Mavelle, chciałabyś tam kiedyś pójść? – zapytał, przenosząc chwilowo uwagę na swoją towarzyszkę.
Wiedza Seraphine zaskoczyła go dość mocno. Zmarszczył brwi, w myślach rozważając czy powinien ją podziwiać za pamięć, którą posiadała czy też zwracać na nią baczniejszą uwagę właśnie przez jej pamięć. Ta połączona z inteligencją mogła się okazać bardzo niebezpiecznym połączeniem.
Wreszcie uśmiechnął się z uznaniem.
- I teraz czuję się nieprzygotowany, bo niestety, niewiele mogę powiedzieć o tobie – przyznał się szczerze. – Ale z tymi egzaminami to przesada. Na nich byłem równie przecietny jak na lekcjach – skłamał gładko.
Kiedy Mavelle rozmawiała z Seraphine, on skupił uwagę na tym, co działo się dookoła nich. Brenna z Erickiem rozpoczęli licytację. Chwilowo zapatrzył się na namalowany przez Lorettę Lestrange obraz, potem przesuwał wzrokiem po sukniach, wreszcie na ozdobie do włosów. Gdzieś pomiędzy jednym spojrzeniem a drugim, upił trochę szampana.
- Jak to, więc nie chcesz zechcesz dzisiaj ofiarować mi choćby jednego tańca? – zapytał Mavelle, udowadniając, że mimo wszystko przysłuchiwał się toczącej się przy nim rozmowie. – Jeśli pozwolisz się… Sero, porwać do tańca, chętnie z tobą zatańczę.
- Myślę, że na wejście do kasyna znajdzie się wielu chętnych – odpowiedział lekko Seraphine. – Zakładam również, że twoja obecność na dzisiejszym balu również może zachęcać do odwiedzin. Mavelle, chciałabyś tam kiedyś pójść? – zapytał, przenosząc chwilowo uwagę na swoją towarzyszkę.
Wiedza Seraphine zaskoczyła go dość mocno. Zmarszczył brwi, w myślach rozważając czy powinien ją podziwiać za pamięć, którą posiadała czy też zwracać na nią baczniejszą uwagę właśnie przez jej pamięć. Ta połączona z inteligencją mogła się okazać bardzo niebezpiecznym połączeniem.
Wreszcie uśmiechnął się z uznaniem.
- I teraz czuję się nieprzygotowany, bo niestety, niewiele mogę powiedzieć o tobie – przyznał się szczerze. – Ale z tymi egzaminami to przesada. Na nich byłem równie przecietny jak na lekcjach – skłamał gładko.
Kiedy Mavelle rozmawiała z Seraphine, on skupił uwagę na tym, co działo się dookoła nich. Brenna z Erickiem rozpoczęli licytację. Chwilowo zapatrzył się na namalowany przez Lorettę Lestrange obraz, potem przesuwał wzrokiem po sukniach, wreszcie na ozdobie do włosów. Gdzieś pomiędzy jednym spojrzeniem a drugim, upił trochę szampana.
- Jak to, więc nie chcesz zechcesz dzisiaj ofiarować mi choćby jednego tańca? – zapytał Mavelle, udowadniając, że mimo wszystko przysłuchiwał się toczącej się przy nim rozmowie. – Jeśli pozwolisz się… Sero, porwać do tańca, chętnie z tobą zatańczę.