W życiu każdego człowieka prędzej czy później występowały takie dni, gdy po prostu wszystko szło nie tak. W przypadku Erika to był najwidoczniej jeden z tych dni. Całkiem możliwe, że jeden z gorszych, jakie mu się przytrafiły w ciągu dotychczasowego życia. Jak inaczej wytłumaczyć to, że nie zdołał się wyspać, zamiast tego wylądował w górach, szukając wejścia do zapomnianej przez świat pieczary, tylko po to, aby koniec końców stać się przynętą na górskiego trolla?
Tuż po swoim uniku, sądził, że odniósł spektakularny sukces. Udało mu się wyminąć wielką maczugę, więc m u s i a ł być bezpieczny, czyż nie? Błąd! Stwór, gdy zorientował się, że w niego nie trafił, postanowił pomóc sobie swoją pięścią. Longbottom nie miał nawet szansy zareagować. Potwór chwycił go za fraki i dosłownie wbił Erika w ziemię. Mężczyzna zdołał jedynie osłoni głowę, co by zminimalizować ewentualny uraz. Zderzenie z podłożem momentalnie odebrało mu dech w piersiach.
Przez chwilę nic się nie działo. Chce się dobrze zamachnąć maczugą, pomyślał ze zgrozą Erik, wyobrażając sobie, że górski troll staje się jego osobistym katem. Jeden cios i będzie po nim. Tylko... Cios nie nadszedł. Zamiast tego doszły do niego odgłosy... Walki? Momentalnie poderwał się i odtoczył w bok, tylko po to, żeby ujrzeć własną siostrę wdrapującą się na plecy trolla.
— Kurwa! — krzyknął automatycznie, gdy zobaczył że Brenna wbiła trollowi swoją różdżkę w oko. — Brenna uwa...
Pokryta ziemią, kilkoma drobnymi rankami i brudem twarz Erika zdradziła wyraz absolutnego przerażenia, gdy jego siostra przecięła powietrze i uderzyła w pobliską skałę. Longbottomowi coś głośno strzyknęło w plecach, gdy próbował zmienić w pozycję. Zareagował instynktownie, wycelował w trolla i posłał ku niemu zaklęcie zaklęcie petryfikujące. Oby bogowie dziedziny transmutacji mu teraz sprzyjali.
Sukces!
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞