30.09.2023, 20:57 ✶
O tym, że znaleźli się w dość niecodziennej sytuacji, świadczyło już samo to, że jego partner nie był szczególnie rozmowny. Mężczyzna lubił swoją pracę, zwłaszcza wtedy, gdy był o krok przed Orionem. Oznaczało to, że tak naprawdę żaden z nich nie wiedział, z której strony podejść do tej całej sytuacji. Jasne, mieli ciała, ale ciężko było cokolwiek tutaj ustalić. Były wysuszone, ale na pierwszy rzut oka nie widział żadnych innych uszkodzeń. Nie licząc tego, co zrobił z nimi pług. Nie był to pierwszy raz, gdy sprawa zaczynała się od mocno niejasnej sytuacji, ale w tej konkretnej było coś, co wywoływało u niego nieprzyjemne dreszcze. Naprawdę nie podobał mu się stan, w którym ich znaleźli.
W głowie starał się jakoś połączyć ze sobą wszystko, co wiedzieli do tej pory, ale szło mu naprawdę ciężko. Brakowało konkretnych wskazówek czy poszlak.
— Tak szczerze to nawet o tym nie pomyślałem, ale masz rację. Jeśli zniknęli dzisiaj rano, te ciała nie mogą leżeć tutaj długo. Ktokolwiek to zrobił, z pełną świadomością uderzył w ciągu dnia. Nie bał się, że ktoś go zobaczy. Jeszcze bezczelnie zostawił ciała w takim miejscu — rzucił powoli, podsumowując w głowie spostrzeżenia Atreusa. Tak, ta sprawa zdecydowanie była dziwna, bo dotychczasowe spostrzeżenia sugerowałyby sprawcę, który za nic miał sobie to, że ryzykuje wykryciem albo co gorsza, liczył na coś takiego. Naprawdę nie chciał, żeby to był jakiś popaprany seryjny morderca.
— Przydałoby się upewnić, że się nie znali. Skontaktujecie się z ich rodzinami i najbliższymi? Może oni będą wiedzieli coś, co umyka reszcie — rzucił, zerkając na brata, a następnie policjanta. — Jeśli nie, szansa na to, że spotkali się w tym miejscu, jest jeszcze mniejsza — dokończył, zaciskając mocniej dłoń na różdżce. Czuł coraz większą złość i frustrację. Zarówno na sprawcę jak i siebie, za to, że nie widział niczego, co wskazywałoby na mordercę.
Puste, doskonale widoczne i dostępne pole. Dlaczego ktokolwiek uznałby je za idealne miejsce do zostawienia za sobą dwóch ciał?
Przez chwilę patrzył za bratem, gdy ten ruszył w stronę linii lasu, w głowie analizując bez końca to, czego dowiedzieli się do tej pory. Wynik końcowy? Całkowita pustka w głowie.
— Też się tam przejdę. Przypilnujcie, żeby nikt nie ruszał zwłok — rzucił jeszcze do funkcjonariusza, po czym ruszył w stronę partnera.
— Nie rozumiem, czemu ktoś uznałby, że zostawienie ciał w tak dostępnym miejscu to dobry pomysł. Bo ciężko mi uwierzyć, że ktokolwiek wybrałby takie miejsce na spotkanie. Chyba że nasz główny świadek coś ukrywa... ale ciężko mi w to uwierzyć — rzucił, zerkając przy tym na brzeg pola, gdzie wciąż stał rolnik. Czemu miałby zgłosić im ciała, zamiast je po prostu ukryć? Zresztą, znał go tak długo, że po prostu nie byłby w stanie uwierzyć, że ten nagle okaże się bezwzględnym mordercą.
W głowie starał się jakoś połączyć ze sobą wszystko, co wiedzieli do tej pory, ale szło mu naprawdę ciężko. Brakowało konkretnych wskazówek czy poszlak.
— Tak szczerze to nawet o tym nie pomyślałem, ale masz rację. Jeśli zniknęli dzisiaj rano, te ciała nie mogą leżeć tutaj długo. Ktokolwiek to zrobił, z pełną świadomością uderzył w ciągu dnia. Nie bał się, że ktoś go zobaczy. Jeszcze bezczelnie zostawił ciała w takim miejscu — rzucił powoli, podsumowując w głowie spostrzeżenia Atreusa. Tak, ta sprawa zdecydowanie była dziwna, bo dotychczasowe spostrzeżenia sugerowałyby sprawcę, który za nic miał sobie to, że ryzykuje wykryciem albo co gorsza, liczył na coś takiego. Naprawdę nie chciał, żeby to był jakiś popaprany seryjny morderca.
— Przydałoby się upewnić, że się nie znali. Skontaktujecie się z ich rodzinami i najbliższymi? Może oni będą wiedzieli coś, co umyka reszcie — rzucił, zerkając na brata, a następnie policjanta. — Jeśli nie, szansa na to, że spotkali się w tym miejscu, jest jeszcze mniejsza — dokończył, zaciskając mocniej dłoń na różdżce. Czuł coraz większą złość i frustrację. Zarówno na sprawcę jak i siebie, za to, że nie widział niczego, co wskazywałoby na mordercę.
Puste, doskonale widoczne i dostępne pole. Dlaczego ktokolwiek uznałby je za idealne miejsce do zostawienia za sobą dwóch ciał?
Przez chwilę patrzył za bratem, gdy ten ruszył w stronę linii lasu, w głowie analizując bez końca to, czego dowiedzieli się do tej pory. Wynik końcowy? Całkowita pustka w głowie.
— Też się tam przejdę. Przypilnujcie, żeby nikt nie ruszał zwłok — rzucił jeszcze do funkcjonariusza, po czym ruszył w stronę partnera.
— Nie rozumiem, czemu ktoś uznałby, że zostawienie ciał w tak dostępnym miejscu to dobry pomysł. Bo ciężko mi uwierzyć, że ktokolwiek wybrałby takie miejsce na spotkanie. Chyba że nasz główny świadek coś ukrywa... ale ciężko mi w to uwierzyć — rzucił, zerkając przy tym na brzeg pola, gdzie wciąż stał rolnik. Czemu miałby zgłosić im ciała, zamiast je po prostu ukryć? Zresztą, znał go tak długo, że po prostu nie byłby w stanie uwierzyć, że ten nagle okaże się bezwzględnym mordercą.