Naprawdę z dnia na dzień robi się coraz gorzej, skomentował w myślach Erik, podążając za Mavelle i Menodorą niespiesznym tempem. Gdy Brenna wpadła skoro świt do jego pokoju, w pierwszej chwili pomyślał, że doszło do jakiejś katastrofy. Czarny Pan postanowił utrzymać swoją passę z Beltane i ruszył szturmem na Ministerstwo Magii? Nie byłby zaskoczony, a reakcja siostry zdecydowanie pasowałaby do tego toku zdarzeń. Prawda okazała się jednak być nieco inna. Atak, owszem. Ale do tego zaginięcie lub porwanie.
Kolejne informacje dotarły do nich stosunkowo prędko. Prawdę mówiąc, nie spodziewał się, że dogrzebią się do tych wieści tak szybko. To jednak dawało spore nadzieje, że uda im się znaleźć Catherine na czas. I upewnić się, że nie podzieli losu Jasona. Longbottom opuścił spojrzenie i zgarbił się nieco. Kolejny pogrzeb na liście. Tym razem nie krewniaka, ale kogoś wystarczająco bliskiego, aby przez następne miesiące dalej mimochodem zerkać do pewnego biurka, będąc pewnym, że ujrzy się tam przyjaciela. Całego i zdrowego.
Meadowes nie należał do najbliższych przyjaciół Erika, ale trudno było się nie znać, gdy dzielili nie tylko jedno miejsce pracy, ale też poglądy. Poglądy, które skierowały ich na ścieżkę walki ze zwolennikami Czarnego Pana. Westchnął ciężko. Na opłakiwanie czas przyjdzie później. Teraz musieli zadbać o to, aby Barlow trafiła w bezpieczne ramiona Zakonu Feniksa.
— Myślisz, że dotarli tutaj przed nami? — mruknął na uwagę kuzynki, rozglądając się na boki pustym wzrokiem. Na ulicy kręcili się przechodnie, jednak nie było co się temu zbytnio dziwić. Wiosna zdawała się już wspomnieniem i to lato wzięło w posiadanie miasto. — Może spróbujesz wejść od drugiej strony, może przez balkon?
Wprawdzie byli w niemagicznej dzielnicy miasta, jednak przy odpowiednim zgraniu wszystkiego w czasie... i pewności, że magia będzie sprzyjać... wejście do środka można było załatwić na tyle szybko, że nikt by się nie zorientował, że użyli magii. Zawsze zostaje prosta Alohomora, pomyślał przelotnie, jednak odrzucił tę myśl. Niewykluczone, że Barlow jakoś zabezpieczyła swoje lokum przed tak prostym trikiem. Już zwykłe wyłamanie wejścia mogłoby przynieść lepsze efekty.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞