Nowy dzień, nowe atrakcje. Goście mogli raczyć się wybornym śniadaniem. Do wyboru były kanapeczki, naleśniki, jajka w różnej formie oraz bekon i fasola. W którymś momencie kapitan Jack Crouch przeszedł się po jadalni spoglądając na szwedzki stół uginający się od tych smakołyków.
— Tyle jedzenia ten statek w ciągu swoich stu lat nie widział — roześmiał się i już prawie sięgnął po jajko na twardo gołą ręką, gdy pojawił się jego brat i wsunął mu w łapę widelec ratując przed skandalem obyczajowym. Matka by umarła ze wstydu!
Po przyjemnym śniadaniu gości zaproszono do bawialni. Czekał tam już na nich strojnie ubrany jegomość z zakręconym wąsem. Obok niego na stoliku stał kociołek z jakimś specjalnym dołem, który wyglądał na doczepiane palenisko. Kociołek wyróżniał się również pokrywką.
— Panie i panowie! Mam przyjemność dokonać pierwszej na świecie prezentacji Termomiciołka! — oświadczył uroczyście, gdy wszyscy zajęli miejsca. — Gdy nie zadowalają was skrzaty, bądź po prostu sami pragnęlibyście zasmakować przygody gotowania, warto postawić na najlepszego asystenta w gotowaniu. Ten oto kociołek posiada niesamowite funkcje pomagające w przygotowaniu wspaniałego posiłku!
Czarodziej zaczął wychwalać samogotujący produkt, wymieniać wszystkie jego funkcje, takie jak mieszanie, ważenie, gotowanie i tak dalej. Zdradził też kilka przepisów, które Termomiciołek potrafi przyrządzić. Na sam koniec, w formie prezentacji, przygotował gulasz z kurczęcia i dyni, po czym porozdawał porcyjki degustacyjne zainteresowanym czarodziejem. Rozdał też ulotki zawierające informacje o produkcie oraz możliwości zakupu za spore galeony (można płacić w ratach!). Wielu gości zainteresował ten nowoczesny wynalazek.