Po formalnościach przedstawienia się, zasiedli na ławeczce, jak zwykła gromadka znajomych. Nie rzucali się w oczy. Ptaszki ćwierkały, drzewa szumiały i wszystko było w porządku. Oprócz tematu ich rozmowy.
— Więc, Bob... Mógłbyś nam opowiedzieć... o niej? — zaczął ostrożnie Giovanni.
Bob w ostatniej chwili powstrzymał się przed rozejrzeniem się na wszystkie strony. To wzbudzałoby podejrzenia. Zamiast tego odpowiedział normalnie, tak jakby tylko plotkowali o sąsiadach.
— To było dzisiaj około piątej rano... Wróciłem właśnie nocnym pociągiem od rodziny... Wiesz, nie cierpię świstoklików. No i byłem na dworcu Kings Cross... Na początku rzuciła mi się w oczy kobieta w piżamie. Nie tylko mi. Wiele osób zwróciło na nią uwagę. Ale oczywiście omijali ją, traktowali jak kolejnego obłąkanego człowieka w dużym mieście. Ale ja zaczepiłem na niej wzrok na dłużej, bo wydawała mi się jakaś taka... znajoma?
— Oh, tak, wspominałeś, że chyba widziałeś ją w Proroku! — Giovanni sięgnął do kieszeni i wyjął niewielki zwitek papieru. Był to wycinek z gazety o procesie Catherine. — To ona?
— Tak, tak, zdecydowanie ona! — Bob skarcił się w duchu za podniesienie głosu. — Wyglądała na tak bardzo zagubioną... Chciałem jej pomóc, chciałem podejść... ale po prostu uciekła. Nie dziwię jej się, ale przecież czy ja wyglądam jak brygadzista albo złodziej?
— Pobiegłeś za nią?
— Tak, na tyle, na ile mi się udało. Ale zniknęła mi z oczu. Przez chwilę chciałem dalej za nią biec, ale stwierdziłem, że to może nie mieć sensu. Deportuje się i na tyle moje wysiłki. Pobiegłem za to do mieszkającego blisko znajomego i od niego wysłałem do ciebie sowę, Giovanni. Jesteś najrozsądniejszą osobą jaką znam, sam zupełnie nie znam się na prawie i nie wiem, czy zgłoszenie tego do Ministerstwa byłoby dobrym ruchem...
— Na Merlina, Bob, to nie czas na schlebianie... — roześmiał się krótko Urquart. — Ale twój wybór był dobry. Tak się składa, że wraz z Lucy mamy rzeczywiste możliwości, by pomóc pani B... Catherine... Lucy, masz może jakieś podejrzenia, dokąd mogła się udać? Czy ma jakichś znajomych, do których mogła się deportować?