01.10.2023, 18:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.10.2023, 18:44 przez Bell Dupont.)
Siedząc w tym ciemnym mieszkaniu, łatwo można było poczuć się spokojnie i bezpiecznie. Ciemność nigdy mu nie przeszkadzała, nie czuł się z nią źle. Nie wierzył w potwory, które mogły się w niej czaić, chociaż oczywiście takowe istniały. Znacznie bardziej obawiał się ludzi, którzy, podobnie jak on, lubowali się w takich warunkach, ale z całkowicie innych powodów. Ciemność nie była bowiem bezpieczna. Nie jedna osoba przestrzegała go, żeby nie włóczył się po zmroku po ciemnych alejkach i nie wybierał nieoświetlonych skrótów, gdy wracał do domu. Co innego jednak przebywać w ciemności na zewnątrz, a co innego siedzieć spokojnie w domu kogoś, kogo znało się bardzo dobrze.
Perseusa znał już bardzo długo, a przynajmniej dłużej niż większość ludzi. Nie był zbyt towarzyską osobą, nie z natury, a z wyboru. Niemniej jednak miał skromną grupkę osób, które mógł nazwać przyjaciółmi. Black również się do nich zaliczał, a przynajmniej tak wydawało się Bellamy’emu. Ciężko było mu się otworzyć przed kimś nowym, a prawda jest taka, że nie dało się zbudować konkretnej relacji, jeśli nie potrafiło się otworzyć. A niektórych rzeczy nie dało się tak po prostu powiedzieć. Nawet sprawa przypadłości Bellamy’ego najczęściej wychodziła na jaw zupełnie przypadkowo, kiedy chłopak nie był w stanie się już kontrolować. Właśnie ta nieprzewidywalność sprawiała, że tak ciężko było młodemu Dupontowi zawierać znajomości i zmuszała go do dobrowolnej izolacji.
– Och, to chyba nie będzie konieczne – powiedział, siląc się na miły uśmiech. Nie chciał się zwalać się mu na głowę i robić problemów. Naprawdę chciał iść do domu. Zasiedział się. Nie planował tego robić, ale obecność Perseusa zawsze dobrze na niego działał. Rozmowy z nim koiły go, dlatego też szybko się przed nim otworzył i nawet jeśli chciał coś ukryć, to w końcu o tym opowiadał. Jakby przed Blackiem nie dało się przemilczeć niczego. Był niezły w zadawaniu i mówieniu odpowiednich rzeczy, co było niesamowicie niebezpieczną umiejętnością.
– Myślę, że mogę zostać jeszcze trochę dłużej – odpowiedział, gdy ciepłe dłonie mężczyzny zacisnęły się na jego własnych. Ot, tyle wystarczyło, by uległ, ale być może wcale nie chciał jeszcze wychodzić i powiedział to tylko i wyłącznie dlatego, że tak nakazywała grzeczność? Nie należało bowiem wykorzystywać gościnności gospodarza.
– A co słychać u ciebie? – zapytał, starając się odwrócić uwagę od siebie i skupić się na Blacku.
Perseusa znał już bardzo długo, a przynajmniej dłużej niż większość ludzi. Nie był zbyt towarzyską osobą, nie z natury, a z wyboru. Niemniej jednak miał skromną grupkę osób, które mógł nazwać przyjaciółmi. Black również się do nich zaliczał, a przynajmniej tak wydawało się Bellamy’emu. Ciężko było mu się otworzyć przed kimś nowym, a prawda jest taka, że nie dało się zbudować konkretnej relacji, jeśli nie potrafiło się otworzyć. A niektórych rzeczy nie dało się tak po prostu powiedzieć. Nawet sprawa przypadłości Bellamy’ego najczęściej wychodziła na jaw zupełnie przypadkowo, kiedy chłopak nie był w stanie się już kontrolować. Właśnie ta nieprzewidywalność sprawiała, że tak ciężko było młodemu Dupontowi zawierać znajomości i zmuszała go do dobrowolnej izolacji.
– Och, to chyba nie będzie konieczne – powiedział, siląc się na miły uśmiech. Nie chciał się zwalać się mu na głowę i robić problemów. Naprawdę chciał iść do domu. Zasiedział się. Nie planował tego robić, ale obecność Perseusa zawsze dobrze na niego działał. Rozmowy z nim koiły go, dlatego też szybko się przed nim otworzył i nawet jeśli chciał coś ukryć, to w końcu o tym opowiadał. Jakby przed Blackiem nie dało się przemilczeć niczego. Był niezły w zadawaniu i mówieniu odpowiednich rzeczy, co było niesamowicie niebezpieczną umiejętnością.
– Myślę, że mogę zostać jeszcze trochę dłużej – odpowiedział, gdy ciepłe dłonie mężczyzny zacisnęły się na jego własnych. Ot, tyle wystarczyło, by uległ, ale być może wcale nie chciał jeszcze wychodzić i powiedział to tylko i wyłącznie dlatego, że tak nakazywała grzeczność? Nie należało bowiem wykorzystywać gościnności gospodarza.
– A co słychać u ciebie? – zapytał, starając się odwrócić uwagę od siebie i skupić się na Blacku.