• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja

[20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#1
01.10.2023, 20:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 09:10 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Laurent Prewett - osiągnięcie Pierwsze koty za płoty
Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic

Czuł się lepiej. Naprawdę czuł się o wiele lepiej po tych dwóch tygodniach jakie minęły od "małego wypadku" w New Forest. Przebywanie tam nie było problemem dopóki nie zapadała noc. Przebywanie w rodzinnym domu było jednak jeszcze większym kłopotem. Edward bardzo sprytnie wysłał swoją żonę do Turcji, ale można było sobie wyobrazić, jaka była zachwycona, kiedy wróciła i znowu mieli ze sobą wspaniałe spotkanie. Blondyn nie chciał się z nią kłócić i nie miał na to siły - po prostu wrócił do siebie. Edward stawał na rzęsach, dwoił się i troił, skacząc wokół tematu, podczas gdy syn spoglądał na niego ze znużeniem i chciałabym napisać, że popijając herbatkę, ale prawda była taka, że głowa rodu Prewett jak nikt inny potrafiła wywierać presję. I on nigdy nie prosił, a jakiekolwiek formy sprzeciwu były nieprzyjemne. Chyba nawet gdyby nie wróciła Aydaya to nie wytrzymałby tam zbyt długo, nie czuł się na siłach, żeby dźwigać wesoły uśmiech i dobrze się bawić w towarzystwie ojca, a tym bardziej nie miał nerwów (były zbyt poszarpane), żeby stać prosto, kiedy ten czynił swoje czary słowem. Więc tak - z całą pewnością czuł się lepiej. Choć brzmiało to na absolutnie niewykonalne i absurdalne. Było jednak kilka czynników łagodzących sytuację, bo z tego nacisku Edwarda wyszła chociaż jedna dobra rzecz - wymuszona opowieść o tych okropieństwach do jakiegoś stopnia go oczyściła. Tak jak pomogło to, że dźwigany przez tyle lat sekret został podzielony z chociaż jedną osobą. Ale przede wszystkim doświadczył czegoś tak romantycznego i tak uskrzydlającego, że nawet pomimo tego wszystkiego mógłby chodzić ze stokrotką w dłoniach i obrywać jej płatki.

Nie pojawił się bezpośrednio w kominku tym razem, ponieważ i tak był w okolicy. Więc w południe zawitał na Aleję horyzontalną i zapukał do drzwi Bulstrodów ciekaw, czy zastanie tam Florence, a może ją i jej braci? To było w zasadzie bardzo miłe - spotkać się z całą ich trójką. Nie pamiętał, pomijając święta, kiedy ostatni raz mieli takie spotkanie. Nie było jednak żadnym zawodem, kiedy otworzyła Florence i okazało się, że nikogo innego nie ma.

- Dzień dobry. - Przywitał się, obejmując ją dłuższą chwilę. - Czy to tylko moje wrażenie, czy wyglądasz naprawdę kwitnąco? - Zapytał, oceniając Florence. Zazwyczaj w czasach szkolnych, tego typu słowa zapowiadały jakieś bardzo duże krętactwa i manipulacje, jakie Laurent sobie obmyślił i próbował urobić Florence dokładnie tak samo, jak urabiał innych. Nie to, żeby teraz zaniechał tych praktyk. On je po prostu opanował do perfekcji i stały się niezwykle subtelne. Tym razem jednak nie przyszedł z niczym konkretnym. Tym razem po prostu... chciał z nią spędzić czas. - Jesteś bardzo zajęta czy może masz mi ochotę potowarzyszyć na kubek gorącej czekolady czy... innej herbaty? - Wyciągnął rękę dokładnie tak, jak wyciąga się ją do każdej damy. Laurent miał bardzo dużo admiracji dla Florence i traktował ją niemal jak swoją matkę mimo tego, że nie dzieliło ich wcale tak dużo lat różnicy. Nie było w jego ruchach ani spojrzeniu niczego niepoprawnego. Wręcz przeciwnie - czyste ciepło i szczera miłość, jaką chował dla tej kobiety, migotała w jego morskich oczach jak słońce na falach.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (1980), Laurent Prewett (2968)




Wiadomości w tym wątku
[20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Laurent Prewett - 01.10.2023, 20:35
RE: [20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Florence Bulstrode - 01.10.2023, 21:34
RE: [20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Laurent Prewett - 01.10.2023, 21:56
RE: [20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Florence Bulstrode - 01.10.2023, 22:18
RE: [20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Laurent Prewett - 02.10.2023, 09:27
RE: [20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Florence Bulstrode - 02.10.2023, 10:42
RE: [20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Laurent Prewett - 02.10.2023, 11:15
RE: [20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Florence Bulstrode - 02.10.2023, 11:46
RE: [20.06.1972] Laurent & Florence | Poezja - przez Laurent Prewett - 02.10.2023, 12:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa